Dane wyjazdu

Ogółem (km):

47.56

W terenie (km):

11.40

Czas jazdy (h):

02:58

Prędkość średnia (km/h):

16.03

Prędkość maksymalna (km/h):

23.50

Temperatura (C):

-

Rower:

Pradziadek

Tak naprawdę pojechaliśmy szukać skrzynki ukrytej przy wiadukcie kolejowym niezbudowanej linii kolejowej CMK (na odcinku Jaktorów-Kaski mniej więcej). Skrzynka znaleziona, wiadukt znaleziony. Co by tu... no to poszukamy innych obiektów. Trasę znaczyły nam owe słupy wzdłuż linii, w polu stojące. Nasporym odcinku była betonka, i tam znaleźliśmy kilka przepustów i resztek prefabrykowanych elementów do ich budowy. Raj dla miłośników historii konstrucji betonowych.







wiecej fotek w picasie

Dane wyjazdu

Ogółem (km):

70.56

W terenie (km):

3.00

Czas jazdy (h):

03:58

Prędkość średnia (km/h):

17.79

Prędkość maksymalna (km/h):

29.30

Temperatura (C):

-

Rower:

Pradziadek

Mostek był pokolejowy, powąskotorowokolejowy i był jednym z dwóch. drugi był postmostkiem, bo zostało po nim tylko betonowe podparcie. Może ten drugi był stalowy i go złomiarze wynieśli? Nie wiem. Za to pgr w ruinie (Szymanów), dzięki czemu klimatyczny. A że słońce stało jeszcze w miarę wysoko, to podjechaliśmy pod jeden taki kościółek ceglany w miejscowości Zawady. A pod nim przeczytaliśmy o tajnej drukarni z II wojny w grobowcu na pobliskim cmentarzu. Grobowiec niestety okazał się lastykowym pomnikiem, niemniej drukarnia w nim i w nieistniejących już pobliskich grobowcach istniała. Więcej będzie u Tomiego zdjęciowo.




p.s. W pgr była kiedyś gorzelnia :)

Dane wyjazdu

Ogółem (km):

75.75

W terenie (km):

33.00

Czas jazdy (h):

04:44

Prędkość średnia (km/h):

16.00

Prędkość maksymalna (km/h):

26.90

Temperatura (C):

-

Rower:

Pradziadek

...jakiś czas temu. Pod Bolimowem. Przy okazji obejrzałam trochę koparek i walców przy budowie autostrady. Coś szybko to nie idzie, ale na sporym odcinku cosik już widać. Wiadukt pod Miedniewicami nadal nieukończony, w rusztowaniach.
Po magazynach gazów bojowych, używanych podczas I wojny światowej - pozostały tylko głębokie leje w ziemi. Ale jest też resztka pomnika i kamień z napisem Oddział Miotaczy Min (tyle, że po niemiecku i symbolami wojskowymi). Do pomnika początkowo nie mogliśmy dojechać, bo jakiś pan sobie w jego kierunku strzelał z pobliskiej gajówki. E! Wojna skończyła się już dawno temu! No, ale w końcu żona "pana Janka" się wkurzyła i zagoniła go do domu, a my w spokoju mogliśmy obejrzeć pomnik i rozejrzeć się za kamieniem. Trochę to trwało, ale Tomiemu udało się go odnaleźć. To było w okolicy skrzyżowania traktu kozackiego z łowickim.
Potem pojechaliśmy w rejon dwóch patrzcych na siebie drzewnych kapliczek , gdzie się Niemcy tłukli z Ruskimi (1:0) dla Rosjan) ale krzyża nie znaleźliśmy. Promień 200m do przeszukania to nie taka prosta sprawa, jeszcze tu wrócimy. Potem myk w bardziej cywilizownae rejony, ale tylko na moment, bo znów krzaki i cmentarz ewangelicki. A potem myk do Mokrej Prawej (chyba) i w okolicy cmentarz z grobami z 1934-54. Malutki, ale chyba zwykły katolicki, nazwiska zupełnie polskobrzmiące.
Powrót znów przez Puszczę Bolimowską, dalej Rawkę i tradycyjnie przez las do Zyrardowa.

Dane wyjazdu

Ogółem (km):

62.80

W terenie (km):

15.00

Czas jazdy (h):

03:42

Prędkość średnia (km/h):

16.97

Prędkość maksymalna (km/h):

29.30

Temperatura (C):

-

Rower:

Pradziadek

Co zakończyło się oczywiście dystansem nieco dłuższym, ale za to wróciliśmy dokładnie o zachodzie słońca. Początek dnia na rynku po bułeczki i hop do Mszczonowa. Potem kapliczka, biała i założenie tam skrzynki. A potem myk do cmentarza z pewną wojskową mogiłką i tam znów założyliśmy skrzynkę. I już mieliśmy wracać, gdy Meteor zaczął jechać na południe. I tak wracaliśmy dookoła. Ale za to znaleźliśmy jedno opuszczone gospodarstwo i pomnik z II wojny śiwatowej. Chyba z godzinę kombinowaliśmy, bo napis był całkowicie zarośnięty mchem. Lastrico i to kiepskie. Pomogło przetarcie piaskiem, odcyfrowaliśy datę marzec 1944 i trzy nazwiska, podporucznika i dwóch szeregowców AK. Lubię takie odkrycia :)

Dane wyjazdu

Ogółem (km):

105.41

W terenie (km):

20.50

Czas jazdy (h):

06:18

Prędkość średnia (km/h):

16.73

Prędkość maksymalna (km/h):

28.50

Temperatura (C):

-

Rower:

Pradziadek

Dlatego od początku miałam w planach wariant awaryjny w postaci ucieczki d opociągu w drodze powrotnej. Ale było na tyle wcześnie, że postanowiłam dojechać bez pociągu. A wycieczka była do Magdalenki z Żyrardowa. Po drodze szukaliśmy kilku cmentarzy i sporo znaleźliśmy, lecz dwóch się niestety nieudało. Albo zostały po nich same krzaki, albo mieliśmy je źle zaznaczone na mapie (to prędzej).
Nie tylko cyklogrobbingiem człowiek żyje, znaleźliśmy przy okazji 4 skrzynki, choć z ostatnią nie było łatwo, bo liście zasłoniły dziurę. Z innnych ciekawych obiektów - stara strzelnica w postaci leśnej góry i pobliski szałas. Muszę sobie taki umościć w lesie pod Żyrardowem ;)

A prognoza była straszna i się sprawdziła, bo w drodze powrotnej z nieba padało jakieś mokre gówna, przez co cały czas kichałam i mam teraz zatkane zatoki.


Dane wyjazdu

Ogółem (km):

45.73

W terenie (km):

12.50

Czas jazdy (h):

02:58

Prędkość średnia (km/h):

15.41

Prędkość maksymalna (km/h):

30.40

Temperatura (C):

-

Rower:

Pradziadek

Pozwoliłam sobie zacytować sms od Huannu_samo_bro i jako podtytuł dodać, że mogiłka jest Pepika, czeskiego partyzanta na Mazowszu, który zorganizował zrowerowany oddział partyzancki i tu poległ w walce. Wiedza moja w tym temacie jest bardzo ogólna, więcej będzie u Tomiego, jak doda swój wpis.
Trasa lajtowa, i tak wracaliśmy dookoła przez las, by wyszły jakieś kilometry. Żyrardów-Międzyborów-Kuklówka - mogiłka Pepika - Radziejowice - las - Międzyborów - Żyrardów.