Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 48178.52 kilometrów w tym 7970.36 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.08 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2020

Dystans całkowity:421.20 km (w terenie 71.70 km; 17.02%)
Czas w ruchu:30:50
Średnia prędkość:13.66 km/h
Maksymalna prędkość:25.50 km/h
Liczba aktywności:15
Średnio na aktywność:28.08 km i 2h 03m
Więcej statystyk
  • DST 52.70km
  • Teren 0.50km
  • Czas 03:32
  • VAVG 14.92km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Kluskobiwak 2 - dzień 5

Środa, 26 sierpnia 2020 · dodano: 28.08.2020 | Komentarze 0

Pobudka nie za rano, w sam raz. Bo w nocy padało i suszymy namiot. Radary pokazują, że trzeba się szybciej pakować, bo nas zaleje. Ciężko się zebrać z tak pięknego miejsca. W końcu jedziemy, robimy tylko krótkie postoje "na kesza" i gdy się przegrzejemy. Bo duchota jest przedburzowa. 










  • DST 37.62km
  • Teren 1.50km
  • Czas 02:18
  • VAVG 16.36km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Kluskobiwak 2 - dzień 4

Wtorek, 25 sierpnia 2020 · dodano: 28.08.2020 | Komentarze 0

Rano się zwijamy skoro świt po jedenastej i jedziemy do skansenu olęderskiej wsi w Wiączeminie. Tomi włazi z Alisą do każdej chatki, a ja sobie spaceruję lub siedzę na ławce odpoczywając "na zapas". Dziś czeka nas krótki odcinek do starej miejscówki pod Wyszogrodem, ale w upale, więc powinno się kilometry liczyć podwójnie. ;) 

Skansen nówka sztuka już się nieco postarzał, dobrze, za kilka lat nowe chałupy będą wyglądać na starsze. ;)



Piwniczka z rudy darniowej





Zbór, który znamy z czasów zanim powstał skansen.




Cmentarz

I rypiemy na nocleg. Po drodze w klimatach holenderskich trafia się żółta maszyna :)



Nowa gmina Kluski

Postój na przystani, ale jest trochę ludzi, poza tym słaba plaża i Klusce się nudzi. Więc po ostygnięciu ruszamy dalej.



Nad Bzurą

Na miejscu, uff. 







  • DST 3.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:30
  • VAVG 30:00km/h
Uczestnicy

Kluskobiwak 2 - dzień 3

Poniedziałek, 24 sierpnia 2020 · dodano: 27.08.2020 | Komentarze 5

Stacjonarnie. Po wczorajszym gorącym dniu i młóceniu wieczornym kilometrów postanawiamy zanocować drugi raz w tym samym miejscu i odpocząć. Tomi jedzie do sklepu po jedzenie, a ja sobie łażę z Kluską tu i tam. Albo leżę w cieniu pod tarpem rozpiętym między namiotami. :)





  • DST 59.10km
  • Teren 23.50km
  • Czas 04:40
  • VAVG 12.66km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Kluskobiwak 2 - dzień 2

Niedziela, 23 sierpnia 2020 · dodano: 27.08.2020 | Komentarze 4

Dziś zbieramy się raniutko i robimy wersję minimum. Odpuszczamy Płock, tylko jeździmy po okolicy i keszujemy, a potem o 15 po Kluskę. Najpierw jedziemy do ruinek urbeksowych po ośrodku wczasowym w Lucieniu, jej, jaka szkoda, że popadł w ruinę. Link do wszystkich zdjęć ośrodka i drugiego urbeksiku (a raczej okolic szpitala grużliczego Kruk). Kiedy docieramy pod stanicę, mamy jeszcze zapas czasowy, więc jedziemy na okoliczne wydmy podsuszyć namiot. Wracamy na 14.45 i ledwo zdążymy usiąść, a okazuje się, że przychodzi druhna i każe iść na teren obozu. Tomi idzie sam, a ja pilnuję klamotów. Wraca objuczony jak wielbłąd. Okazuje się, że prócz plecaka dźwiga dodatkowe fanty. Namiot, bidon, dwa plecaczki... jeny, jak my to zapakujemy na rowery? Dobrze, że mnie coś tknęło przed wyjazdem i poprosiłam Tomiego o pożyczenie letniego śpiwora, to mam puste pół sakwy... akurat na nowy namiot Kluski, dwuosobową keczuańską szarą dwójkę.









Dąb na trasie. Kluska założy tu skrzynkę.






Urbeksik



Tomi z rozpędu zaczął szukać skrzynki nie tam gdzie trzeba. ;)

Strasznie zdewastowany :(



Na dole dżungla

I w las...



Kolejny urbeksik.


Rowerzysta widmo w Gorzewie :)

Prywatny pomost

Wydmy z szałasami, widać że blisko grasują harcerze ;)


Suszenie namiotu

Nieco przybrudzona Kluska zakłada skrzynkę. Element maskujacy już tam był. ;)

Jadziem dalej



Na koniec dnia bonusik, Tomi złapał gumę, więc postój z komarami pod mostkiem w Dobrzykowie. Z wrażenia nawet nie zrobiłam zdjęć.
Kolacja


  • DST 40.21km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:40
  • VAVG 15.08km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Kluskobiwak 2 - dzień 1

Sobota, 22 sierpnia 2020 · dodano: 27.08.2020 | Komentarze 2

Jedziemy po Kluskę. Pechowo wypada w najgorętszy dzień w tym roku. Decydujemy się podjechać kawałek rowerami wieczorem, wcześniej pociąg w okolicę Gostynina. Już po ośmiu kilometrach przychodzi deszcz. Większą zlewę przeczekujemy na przystanku autobusowym, oglądając na zmianę zachód słońca i tęczę, jedząc kanapki i pijąc kawę z mlekiem. To nas sporo opóźnia i do Łącka dojeżdżamy ciemną nocą. W las i przekimać do rana. Odbiór kluski w niedzielę ok. 15tej, więc nie musimy się z niczym śpieszyć.





  • DST 53.40km
  • Teren 3.00km
  • Czas 03:20
  • VAVG 16.02km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Kluskobiwak - dzień 4

Poniedziałek, 17 sierpnia 2020 · dodano: 18.08.2020 | Komentarze 9

Wstajemy wcześnie i miło jest, bo chmury i chłodno. Po tylu dniach, niesamowite. A potem szybko do domu, tylko kawałek po jednego czy drugiego kesza. Trasa przez Brochów, malownicza. :)


















  • DST 41.13km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:45
  • VAVG 14.96km/h
  • VMAX 25.50km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Kluskobiwak - dzień 3

Niedziela, 16 sierpnia 2020 · dodano: 18.08.2020 | Komentarze 3

Pobudka w pięknych promieniach słońca. Tomi wstał wcześniej, żeby zrobić mi śniadanie i kawę. <3



A potem to już rypanie na naszą jesienną miejscówkę. Niestety za dużo ludzi o niej wie, no i dobry dojazd jest od drogi... ale na szczęście te kilka ekip przyszło się opalać, więc mogliśmy sobie zalec na nowej łasze w cieniu i zaczekać do wieczora. Aż się zaczęło ściemniać, nagle ludzie nie wiedzieć czemu uciekli i zostaliśmy zupełnie sami. Jeszcze tylko na koniec przeprawił się pan z wiosłem i deską, a potem to już cisza i spokój. Tylko musieliśmy przenieść się na wyspę po wodzie, żeby być dalej od komarów.


Krzyż choleryczny? Tu? Ciekawe...


Zakupy w Iłowie :)

O, na eurovelo się załapaliśmy.


W oddali minęła nas rowerowa rodzina jadąca "na czym się da". :)


Urbeksik blisko ujścia Bzdury do Vistuli, przy staromościu.



Ekhm, nie da się zaprzeczyć. ;)


No i plażing i opalanie w cieniu. :)


Jak widać tłum z parasolami, ale na szczęście nikt nie puszczał radia i muzyki z telefonu, więc nie było źle. :)

I wieczorem sobie poszli. :)

A to prototyp zegara słonecznego, jedna wskazówka pokazuje godziny, druga minuty. Pracuję nad sekundnikiem. ;)


Wakacje pod palmami ;)











  • DST 51.95km
  • Teren 19.50km
  • Czas 04:25
  • VAVG 11.76km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Kluskobiwak - dzień 2

Sobota, 15 sierpnia 2020 · dodano: 18.08.2020 | Komentarze 5

Pobudka skoro świt o szóstej, bo trzeba zdążyć na ósmą na śniadanie w stanicy, a tu jeszcze trzeba zjeść przedśniadanko i zwinąć manele. Cieszę się, że zabrałam kieszonkowy hamak, to w cywilizowany sposób jedliśmy kaszkę. Dożeraliśmy jakieś stare resztki, pewnie przeterminowana dwa lata, hihi. Teraz Tomi musi dokupić jakąś nową, to znowu starczy na kilka lat oprócz płatków kukurydzianych. :)














Udało się zmieścić w dwudziestominutowym kwadransie akademickim.


Kluska zabrała na obóz Profesora Fluffa, mam nadzieję, że nie zgubi. ;)



Widać, że w okolicy grasują harcerze ;)

A my w drogę powrotną do domu, kilkudniową i byle rano albo wieczorem jechać, bo za dnia upał niemożebny i można się usmażyć.

Dziurdziołowaty asfalt do Łącka, projektant chyba nie lubi rowerzystów. ;)


A jednak był otwarty sklep w święto. 

Drugie śniadanie na szlaku asfaltowym, który na granicy miejscowości zamienia się w dziurawą kostkę Bauma, aua.



Cmentarz i mogiła wojenna w Dobrzykowie, a zaraz potem klimatyczny mostek na bezimiennej rzeczce.



No i jesteśmy nad Wisłą, liczymy znaki kilometrowe, trasa wiedzie głównie wzdłuż wału. Planujemy zalec do wieczora na jakiejś łasze albo po prostu w cieniu i przeczekać.














Pod wieczór zwiedzamy kolejne łachy, by zadecydować, gdzie chcemy spać. 





Żurawie szykują się do odlotu



Wracamy do poprzedniej łachy i kolacja.




  • DST 24.90km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:34
  • VAVG 15.89km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Kluskobiwak - dzień 1

Piątek, 14 sierpnia 2020 · dodano: 18.08.2020 | Komentarze 1

Wśród kilku wariantów podróży do Gorzewa wygrał najprostszy. Na początku mieliśmy jechać pociągiem do Kutna przez Skierniewice i Łowicz, ale podróż w środku dnia w upale się nam nie uśmiechała. Jazda w środku dnia rowerami też nie, za gorąco. Więc wybraliśmy wariant łapania piętrusa z Warszawy do Płocka wieczorem, gdzie po drodze w Łącku wysiadka i przekimanie w nocy, żeby dostarczyć Kluskę w sobotę na śniadanie. Była jeszcze opcja przesiadki do tego pociągu w Warszawie, ale to nie miało sensu, bo czasowo wychodziło podobnie, a dochodziło bieganie po schodach z rowerami i przyczepką. No to w końcu podjechaliśmy do stacji w Teresinie. Tak się szybko zebraliśmy z domu (chcieliśmy mieć zapas), że dotarliśmy godzinę przed pociągiem, więc sobie odpoczęliśmy na tarasie przy stacji. 

Potem pociąg dwie godziny (trochę stał po drodze) i krótka jazda nocą po lesie na nocleg. W sumie mogliśmy ją dostarczyć do stanicy o 23, ale to by było i tak po kolacji, za duży stres. Bez sensu. To zjedliśmy pełne syfu i chemii żarcie biwakowe, a potem lulu i pobudka rano. :) Pełna rozpiska wariantów podróży u Meteora.






Na biwaku nocą napadł na nas wielki czarny roballo. Moja pamięć nie jest w stanie zapamiętać jego nazwy.  :)


  • DST 3.69km
  • Czas 00:15
  • VAVG 14.76km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po mieście

Piątek, 14 sierpnia 2020 · dodano: 14.08.2020 | Komentarze 0