Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 48178.52 kilometrów w tym 7970.36 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.08 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Październik, 2017

Dystans całkowity:493.32 km (w terenie 82.80 km; 16.78%)
Czas w ruchu:31:40
Średnia prędkość:15.58 km/h
Maksymalna prędkość:38.50 km/h
Liczba aktywności:31
Średnio na aktywność:15.91 km i 1h 01m
Więcej statystyk
  • DST 5.46km
  • Teren 0.80km
  • Czas 00:23
  • VAVG 14.24km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Do przedszkola 2x

Wtorek, 31 października 2017 · dodano: 31.10.2017 | Komentarze 0

Rano niezła lodówka, szron na dachach garaży, ale powietrze na plusie. Doczepiłam do kasku młodej firmowe nauszniki. A wieczorem przebieranki Halloweenowe. Droga powrotna popołudniu już na plus pięć.


  • DST 6.09km
  • Teren 0.60km
  • Czas 00:26
  • VAVG 14.05km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Do przedszkola 2x i po buty

Poniedziałek, 30 października 2017 · dodano: 30.10.2017 | Komentarze 0

Kluska stwierdziła, że jej kreacja halloweenowa nie jest kompletna. Fioletowe pantofelki są a la Barbie i mają być halloweenowe. No to pojechałyśmy najpierw do jednego sklepu, ale tam nie było butów i potem do drugiego, gdzie były wyłącznie buty. I trafiły się kapcie ze strasznymi oczami. :)

  • DST 4.20km
  • Czas 00:16
  • VAVG 15.75km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Po Klu na dworzec

Niedziela, 29 października 2017 · dodano: 29.10.2017 | Komentarze 0

Ej, kto włączył zimny nawiem? Króća zimno jakby było prawie zero. A bylo ze pięć. Jutro rano to dopiero będzie.

  • DST 9.70km
  • Teren 0.90km
  • Czas 00:42
  • VAVG 13.86km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Do przedszkola 2x i na dworzec

Piątek, 27 października 2017 · dodano: 28.10.2017 | Komentarze 0



  • DST 6.01km
  • Teren 0.80km
  • Czas 00:27
  • VAVG 13.36km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Do przedszkola 2x i na rynek

Czwartek, 26 października 2017 · dodano: 26.10.2017 | Komentarze 2

Na rynek po czarne leginsy do kreacji halloweenowej dla Kluski. Przy okazji zanabyłam kilka par podkolanówek i skarpety w serduszka. :)

"Klaina umalłych, Klaina umalłych" - tak wrzeszczało dziecko przez całą drogę z przedszkola do domu ciesząc się, że po powrocie pakujemy znicz i idziemy na cmentarz (bo byli z przedszkolem piechotą, więc my też musimy). Co nas przegoniłaaaaa....





I jeszcze od wejścia nam tłumaczyła, że "Na cmentazu jesteśmy cicho i jesteśmy smutni, bo umrzyli nasa lodzina."

  • DST 5.44km
  • Teren 0.80km
  • Czas 00:23
  • VAVG 14.19km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Do przedszkola 2x

Środa, 25 października 2017 · dodano: 25.10.2017 | Komentarze 0


Remont postępuje



  • DST 9.20km
  • Teren 0.40km
  • Czas 00:37
  • VAVG 14.92km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Do przedszkola 2x, notariusza i Pepco z Kluską

Wtorek, 24 października 2017 · dodano: 24.10.2017 | Komentarze 4

Dzień halloween owy, bo obiecałam Klusce przejść się na zakupy do Pepco, przy okazji nabyłyśmy suknię a la Anja Orthotodox z koronką, opaskę do włosów z netoperkami oraz wiadro do zbierania cukierków. No i jeszcze parę drobiazgów. Rano z Tomim u notariusza pozwolenie na wywóz dziecka w liściopadzie. 10-26 mamy długie wakacje.

W przedszkolu trwa dyniowy konkurs, my się raczej nie pchamy, ale wystawa w szatki sporawa.
Tej czarownicy Kluska się boi, a raczej się wygłupia, że się boi. ;)














  • DST 7.98km
  • Teren 1.50km
  • Czas 00:34
  • VAVG 14.08km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Ja umrzę z głodu

Poniedziałek, 23 października 2017 · dodano: 23.10.2017 | Komentarze 4

Tak Kluska groziła przez całą drogę powrotną, bo zapomniałam zabrać jedzenia. A pojechałyśmy do Parku Procnera w lesie, więc kawałek z domu. Groziła jeszcze, że umrze naprawdę, zamknie oczy i tak będzie leżeć. ;)

  • DST 4.10km
  • Czas 00:15
  • VAVG 16.40km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Na dworzec po Klu

Niedziela, 22 października 2017 · dodano: 22.10.2017 | Komentarze 0

Powrót w deszczu, coś ostatnio mokrawo. Tomi podkręcił mi hamulce, więc tym razem nie musiałam hamować nogami, ale się nie rozpędzałam. ;)

  • DST 42.96km
  • Teren 7.00km
  • Czas 02:50
  • VAVG 15.16km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Serwisowanie skrzynek w Warszawie

Sobota, 21 października 2017 · dodano: 21.10.2017 | Komentarze 17

Od wiosny mi wisiały serwisy i reaktywacje skrzynek w rejonie Parku i Lasu Młocińskiego, to korzystając z lekkiego przejaśnienia po porannej ulewie podjechałam na Zachodnią, a potem pchałam się na Bielany i Młociny rowerem. Łatwo nie było, bo na wybranej trasie sporo pozamykali w związku z remontem linii obwodowej. Oni tego w tym roku nie skończą...



Na miejsce dotarłam bez większych problemów nie licząc pieszej, która mi weszła pod koła (rude to jednak fałszywe są) i niestety rower pojechał po białej farbie z pasami (nie przechodziła w miejscu pasów, tylko w przypadkowym miejscu), a ja z niego pofrunęłam malowniczo w bok nie nabijając sobie nawet pół guza, choć gapie pewnie sobie w duchu myśleli, że gdybym miała kask... no cóż, na głowę nie upadłam, musiałabym chyba zrobić fikołka specjalnie. ;)




Pod hutą mały przystanek - reaktywacja skrzynki pomnikowej, Pomnik wyremontowany i szarutki, wolałam go jednak podpalonego brązem od dołu. Buduje się też centrum handlowe, ale nadal grzebią się głównie w ziemi, tylko w jednym miejscu widać parter. Drzewek z okolicy żal, wszystkie w pień wycięto. Na dodatek ZTM wywalił kolejne, świeżo posadzone, na budowę parkingu. Już nikomu nie przeszkadza, bo to z PO uchwalili, a nie nielubiana partia. Oni sobie mogą wycinać wszystko jak leci w Warszawie. 





W Parku Młocińskim kolorowo od liści, najpierw wymiana połamanego pojemnika skrzynki przy mogiłach ułańskich, potem podjazd nad Wisłę w rejon mojej drugiej skrzynki. Myślałam, że w związku z nową trasą dam radę podjechać rowerem od Wisły, ale utknęłam w krzakach w połowie, zostawiłam rower i poszłam ostatnie kilkadziesiąt metrów przez łęgi. Płasko to tam nie jest. Powrót do roweru i wizyta w drugim lesie. Tu niestety zaczęło padać... potem lać... straszliwie. A ja tu muszę hasło instalować i do finału przez piachy się dostać. Ech. Zmoczyło mnie dokumentnie. To dlatego, że nie wzięłam ciuchów na zmianę. Inaczej by nie padało. ;)




Kurtka przeciekła po jakimś czasie, zmoczyła polar, a polar bluzkę pod spodem. Reszta też mokra jak diabli. I tak ociekając wodą wracałam przez Bemowo i Wolę do Zachodniej (mogłam skoczyć do mamy, ale tam i tak nie miałabym się w co przebrac, więc nie było sensu). W pociągu wyschła mi kurtka, ale polar nie, więc szczękając zębami na niedziałających hamulcach (od wody i piachu klocki starły się do zera) jadąc powolutku dotarłam do domu, gdzie po przebraniu zaległam pod ciepłą kołdrą Kluski. Zaraz potem wrócił Tomi (swoją drogą ciekawe gdzie był, gadzina) i poratował herbatą z whisky. :)








Mogiły w Lesie Młocińskim