Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 48178.52 kilometrów w tym 7970.36 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.08 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2014

Dystans całkowity:779.44 km (w terenie 154.00 km; 19.76%)
Czas w ruchu:50:06
Średnia prędkość:15.56 km/h
Maksymalna prędkość:33.00 km/h
Suma kalorii:14210 kcal
Liczba aktywności:32
Średnio na aktywność:24.36 km i 1h 33m
Więcej statystyk
  • DST 83.23km
  • Teren 17.70km
  • Czas 05:22
  • VAVG 15.51km/h
  • VMAX 28.00km/h
  • Kalorie 1821kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

152/365 Garnizon Skierniewice

Sobota, 31 maja 2014 · dodano: 31.05.2014 | Komentarze 12

Pojechaliśmy przeserwisować nasze skrzynki w garnizonie w Skierniewicach. Sporo budynków jest nadal dostępnych do "zwiedzania". Po drodze zahaczyliśmy o cmentarz z czasów I wojny (oj się go naszukaliśmy, bo zarósł zielenią, a na przeciwko wyrósł płot i to nas zmyliło), a później podjechaliśmy do ceglanego kościółka za Radziwiłłowem. Meteor zawsze nawigował dookoła, bo był przy nim tysiąc razy, a ja sobie o nim przypominałam jadąc pociągiem do Łodzi. Znów mi nie dał na spokojnie wszystkiego obejrzeć, chyba będę musiała tu przyjechac bez niego. Mam tu interes skrzynkowy ;)

Mieliśmy zaległą rozwałkę, ale mnie znów popędzał, więc w efekcie na spokojnie usiadłam dopiero pod S-Łką. Meteor sprawdzał, czy jego skrzynka jest na słupie (nie było), a ja mogłam zeżreć kanapkę i nieco odetchnąć. A mieliśmy już na liczniku >20km. No a potem myk do parku w Skierniewicach, który cały czas jest w remoncie. I chyba jeszcze trochę po będzie. Koparki zamiast pracować bawiły się w berka po alejkach. Serio! :)

No a potem garnizon, szlajanie się to tu to tam, wreszcie kompletna rozwałka. Tu się rozleniwiłam na sto dwa. A może nawet sto dwadzieścia dwa. Meteor czołgał się po tunelach, a ja leżałam w trawie i grzałam na słońcu, lub chłodziłam w cieniu przy schodkach. A potem od rozwałki do rozwałki. Po drodze spotkaliśmy ekipę geokeszerów z okolicy. 
Czas wracać do domu. Jeszcze tylko obejrzenie paru naszych skrzynek w okolicy, wyrzucanie śmieci i inne takie zabieg serwisowe i potem powrót przez kirkut, bo tu trzeba było skrzynkę naprawić (ktoś ją celowo zniszczył). Wracaliśmy nieco inną trasą, dookoła przez Kamion i most, którego już nie ma. A potem lekkim łukiem przez Sokule, żeby nie pruć cały czas główną szosą.
Bardzo mi się podobała ta wycieczka, jakieś 50% czasu przeleżałam. No może 40%. ;)

Fotki dodane do albumu Mazowsze Wiosna 2014. Jeszcze trochę i będzie lato :)



  • DST 15.06km
  • Teren 3.90km
  • Czas 01:02
  • VAVG 14.57km/h
  • VMAX 22.00km/h
  • Kalorie 323kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

151/365

Piątek, 30 maja 2014 · dodano: 30.05.2014 | Komentarze 0

Zwykła trasa do lasu z Kluską i Meteorem. Na trasie mały postój na zbieranie maków (urodziny babci) i drugi, na ubieranie Kluski w dodatkową bluzę, zimno się zrobiło. Łapy mi znów zmarzły. Mam nadzieję, że jutrzejszy wieczór będzie cieplejszy.



  • DST 11.45km
  • Teren 4.00km
  • Czas 00:48
  • VAVG 14.31km/h
  • VMAX 21.00km/h
  • Kalorie 241kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

150/365

Czwartek, 29 maja 2014 · dodano: 29.05.2014 | Komentarze 0

Broniłam się ręcami i nogami przed tym wyjazdem, czułam że zmarznę. Na dodatek w ferworze wyskakiwania na dwór nie zabrałam chustki na głowę ani rękawiczek. Wszystko przez to, że moje sakwy zostały w domu. Chustkę na szczeście w połowie trasy znalazłam w przedniej sakwie z piciem Kluski, więc przynajmniej uszy przestały boleć. Ale łapy nie baudzo. Ubłagałam więc Tomiego, byśmy szybciej wrócili do domu, tym bardziej że Kluska też rękawiczek nie miała. Dłonie miałam skostniałe do tego stopnia, że z trudem otwierałam drzwi kluczem. Wszystko przez wilgoć w powietrzu, bo w sumie zimno nie było.

Nie wzięłam też aparatu, więc bezzdjęciowo.

  • DST 1.98km
  • Czas 00:08
  • VAVG 14.85km/h
  • VMAX 18.00km/h
  • Kalorie 32kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

149/365 A deszcz padał i padał

Środa, 28 maja 2014 · dodano: 28.05.2014 | Komentarze 0



  • DST 3.08km
  • Czas 00:11
  • VAVG 16.80km/h
  • Kalorie 66kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

148/365

Wtorek, 27 maja 2014 · dodano: 27.05.2014 | Komentarze 0

Kółko po osiedlu. Relacja z weekendu się pisze.


  • DST 68.79km
  • Teren 9.00km
  • Czas 04:20
  • VAVG 15.87km/h
  • Kalorie 1505kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

147/365 Jamborek - Zduńska Wola - Sieradz

Poniedziałek, 26 maja 2014 · dodano: 28.05.2014 | Komentarze 2

Dziś są moje imieniny. To znaczy 26 maja. Zawsze mi wesoło, bo się kumuluje w dzień matki. No to teraz obchodzę podwójnie i się jeszcze bezczelnie chwalę, a ludzie z wyrzutów sumienia (bo zapomnieli niby) kupują mi dużo czekolady ;) No dobra, w zasadzie sama w kółko o nich zapominam, chyba że zaplanuję coś specjalnego na ten dzień, np. samotną wycieczkę gdzies tam. Ostatnio z samotnymi wycieczkami coś nie wychodzi, bo zawsze się Meteor przyplącze. Ale nie jest źle, w końcu on mnie karmi. Tego dnia z początku słyszeliśmy huk startujących i latających F-16. Raz nawet zobaczyliśmy jeden startujący, a potem jeszcze pod Zduńską Wolą jeden robił kółka.

Ruszyliśmy bardzo powoli z Jamborka, bo po dziurach, a poza tym mało wyspani. Mnie w nocy dusił kaszel i męczyłydurne sny o surowej karkówce, Huann nie mógł spać, bo go budziłam kaszlem. Tylko Meteor spał jak zabity, bo miał zatyczki w uszach. I potem to on nas budził... Ominęliśmy Łask od południa i pojechaliśmy do atrakcji tego dnia i głównej przyczyny obrania kierunku sieradzkiego. Pojechaliśmy do skansenu obok lokomotywowni pod Zduńską Wolą - w Karsznicach. Polecam każdemu, ale trzeba się spieszyć, bo jak wreszcie dostaną dofinansowanie, to teren będzie lepiej pilnowany i zwiedzać będzie można tylko z przewodnikiemczyli nici z włażenia tam gdzie się chce. Oczywiście w skansenie rozwałka żarciowa.

Potem do Zduńskiej Woli obejrzeć dom, w którym urodził się ojciec Kolbe (+ bonus: nowoczesny ratusz w budowie) i dalej śmieszką rowerową do cmenatrza w Holendrach. Stamtąd nad Wartę, do Strońska, gdzie znajdował się kościółek romański z napisami na murze oraz na skarpie Warty kilka bunkrów z 1939 - malowniczo położonych wśród pól i łąk. Dalej do przedmieść Sieradza i biedamostkiem dla krów, pieszych i rowerzystów oraz okolicznego ciągnika, przez wertepy dotarliśmy do skansenu. Nie było czasu na zwiedzanie, więc tylko hop na rynek w Sieradzu (bardzo nowoczesna i ładna kafejka z kioskami), tam znów lody z automatu i buch na dworzec. Tam jeszcze pognaliśmy złupić skrzynkę przy wieży ciśnień i wsiedliśmy do ciapągu bilet kupować. Było ciężko, bo trza było łączyć koleje regionalne z mazowieckimi, ale dało radę. Pan konduktor sobie przy okazji ponarzekał na to i owo w kolejach mazowieckich. Poniekąd przyznaliśmy mu rację, bo przez te chocki klocki ze spółkami musieliśmy jechać na 100% bez zniżek. No trudno. 

Najważniejsze, że udało się uciec chmurze deszczowej. Dorwała nas, jak już byliśmy w pociągu. Gdy dojechaliśmy do Kaliskiej, było już po deszczu. Potemminęliśmy się jeszcze z jedną chmurą deszczową - w Skierniewicach było mokro, ale nie padało. Za to trochę kropiło w Żyrardowie, ale tyle co kot napłakał.

Wszystkie zdjęcia z wydłużonej weekendówki pod  tym linkiem.



  • DST 73.96km
  • Teren 23.40km
  • Czas 04:47
  • VAVG 15.46km/h
  • VMAX 30.00km/h
  • Temperatura 32.0°C
  • Kalorie 1618kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

146/365 Bałuty - Lutomiersk - Jamborek

Niedziela, 25 maja 2014 · dodano: 28.05.2014 | Komentarze 8

Pogoda się polepszyła po nocnych deszczach, dzięki czemu dało się sensownie jeździć. Pojechaliśmy przez zajezdnię tramwajową na Brusie do Konstantynowa a stamtąd do Lutomierska. Obok zajezdni jest muzeum przybunkrowe, ale było zamknięte. Pan powiedział, że otworzy za 15 minut, ale wyglądało, że zejdzie mu się dłużej. Mieliśmy mało czasu, więc pojechaliśmy dalej. Trochę pokrążyliśmy w Konstantynowie i siup do Lutomierska. Wyglądało, jakby tędy wcale tramwaj nie jeździł. Trochę mnie to martwiło. W końcu wyszło szydło z worka, a raczej remont z Neru. Most tramwajowy w remoncie i do Lutomierskateraz jeżdżą autobusy zastępcze. Meteor nie mógł zreaktywować skrzynki na mostku (na szczęście udało się przeserwisować tę w gordzisku pod Konstantynowem). A i za Brusem wpadliśmy na chwilę do nieczynnego PGRu. Ładna ruinka. Znalazłam w niej śliczne białe krzesło, ale nie miałam jak przetransportować do domu. Było idealne!

W Lutomiersku jeszcze skok do klasztoru po skrzynkę i niemal w tym samym momencie dojechaliśmy na plac razem z Huannem, który od tej pory jechał już z nami do końca. Postój rozwałkowo-żarciowy, obowiązkowe lody z automatu i w drogę. Do kościoła w Mikołajewie, którego nie planowaliśmy, przez co nie wiedzieliśmy, że obok jest skrzynka. No trudno, następnym razem. Potem już głównie na południe, cmentarze, Wodzierady jakieś i inne wioski. Aż skręciliśmy na wschód by dojechać do cmentarza i cegielni w Wymysłowie Francuskim. To miała być niespodzianka, acz cmentarzyk skojarzyłam (ja tu chyba byłam), a poza tym Huann się wygadał z cegielnią, a jak już sobie skojarzyłam cmentarz z okoliczną cegielnią, to moja skrzynka nasunęła mi się sama. Okolica się zmieniła, gospodarstwo przy cegielni, które wyglądało na rozwojowe - upadło i zostało wyburzane. Cegielnia jak stała tak stoi, acz trochę się o nią boję w związku z rozbiórką okolicznych zabudowań. Wszak zabytkiem oficjalnie nie jest... 

Dalej lecimy przez Dobroń (drewniany kościółek i msza), przebijamy się pod budowaną trasą s8, omijamy korek z okazji jakiegoś wypadku (na szczęście korek jest w przeciwnym kierunku) i znów wbijamy się w tereny na poły leśne, na poły piaszczyste, a często i-to i-to. Taka japońska wycieczka. Jeszcze młyn w talarze (a może to było przedtem?), jeszcze krzyż w lesie i dobijamy do Jamborka, a raczej Karczm-Kolonie, gdzie Huann ma malutki domek na działce w lesie. Tam dojeżdża do nas założyciel kilku okolicznych skrzynek wraz z innymi geokeszerkami i na miłej rozmowie upływa nam czas.

Po zmroku idziemy jeszcze po skrzynkę w starym mostku dla krów, których już nie ma. Na rzeczce Grabi. Wśró mgieł jest bajecznie i nieco mokro, więc po wizycie na mostku rezygnujemy z dalszej wyprawy i wracamy przez wieś do domku, gdzie żremy spaghetti i inne dobra :)



  • DST 38.94km
  • Teren 18.50km
  • Czas 02:48
  • VAVG 13.91km/h
  • VMAX 30.00km/h
  • Kalorie 855kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

145/365 Bałuty - las łagiewnicki - grill - Bałuty

Sobota, 24 maja 2014 · dodano: 28.05.2014 | Komentarze 0

Mieliśmy tego dnia brać udział w grze miejskiej, ale po drodze doszliśmy do wniosku, że i tak mało wiemy o Karskim, poza tym zmarnujemy kupę popołudnia na coś, czego i tak nie dokończymy (gra jest kilkuetapowa na przestrzeni paru miesięcy). Zatem padło na jazdę terenową po lesie łągiewnickim. Oj płaski to on nie jest, ale Pradziadek dał radę. Ja mniej, bo ze zmęczenia zaczynał mnie pobolewać brzuch. Odpuściliśmy przez to jedną skrzynkę i pojechaliśmy na grilla w okolicę cmentarza. Uważając na brzuch zjadłam tylko jedną kiełbaskę i coś co przypominało pizzę i cebularz w jednym. Kawalątek. 

Rano było upalnie, co mnie nieco przeczołgało, na szczęście w lesie był cień i chmury, temperatura spadła do akceptowalnych 22 stopni i jakoś przeżyłam. Dystans wydaje się mały, ale moje możliwości w taką pogodę są dość mikre. Dużo złupionych fajnych skrzynek sprawiło, że wysiłek ten nabrał jakiego sensu ;)





  • DST 12.98km
  • Czas 00:48
  • VAVG 16.22km/h
  • VMAX 33.00km/h
  • Kalorie 284kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

144/365 Do Łodzi

Piątek, 23 maja 2014 · dodano: 24.05.2014 | Komentarze 1

Najpierw na dworzec, potem ponad godzina oczekiwania na pociąg. W końcu przyjechał puściutki i zawiózl mnie i Pradziadka do Łodzi. Tam odebrali mnie Huann z Meteorem i w trójkę pojwchaliśmy w kierunku Bałut. Gdzieś w połowie odłączył się Huann i we dwójkę z Metworem pojwchaliśmy dalej zahaczając o nocne życie na Pietrynie. No a potem spaghetti i spać.

  • DST 17.74km
  • Teren 6.50km
  • Czas 01:13
  • VAVG 14.58km/h
  • VMAX 26.00km/h
  • Kalorie 374kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

143/365 Znów las z Klu i Meteorem

Czwartek, 22 maja 2014 · dodano: 23.05.2014 | Komentarze 2

Tym razem z przystankiem na bieganie. Liczyliśmy naiwnie, że jak się dziecko wybiega w lesie, to nam szybciej zaśnie. Akurat! Zasnęła grubo po 22, za to na miejscu mieliśmy śmierdzącą akcję i szczerze siebie podziwiam, jak dobrze idzie mi trzymanie wijącego się piskorza bez większego uszczerbku na zdrowiu. Ale poza tym wszystko super, dziecko z łopatka i kubełkiem najszczęśliwsze na świecie. Nie wiem, po co ludzie wożą swoje dzieci samochodami nad morze przez 5-7 godzin, gdy mają taką super plażę na pierwszej lepszej leśnej dróżce pod domem. No ale ja zawsze byłam dziwna ;)

O dziwo nie ma za wiele komarów.