Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 48178.52 kilometrów w tym 7970.36 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.08 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2011

Dystans całkowity:363.60 km (w terenie 51.00 km; 14.03%)
Czas w ruchu:22:32
Średnia prędkość:16.14 km/h
Maksymalna prędkość:41.70 km/h
Liczba aktywności:7
Średnio na aktywność:51.94 km i 3h 13m
Więcej statystyk
  • DST 103.67km
  • Teren 11.00km
  • Czas 06:07
  • VAVG 16.95km/h
  • VMAX 32.90km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wycieczka na 103

Środa, 31 sierpnia 2011 · dodano: 31.08.2011 | Komentarze 1

Miało być na 102, ale się przeliczyliśmy ;)
Do Sochaczewa, przez Bzurę, zahaczywszy o Kampinos i pradolinę Wisły - jakoś wróciliśmy do domu i nawet zdążyłam pozmywać i ogarnąć chaos wtorkowy :)



  • DST 74.39km
  • Teren 9.00km
  • Czas 04:05
  • VAVG 18.22km/h
  • VMAX 41.70km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zapomniałam lodówki

Niedziela, 28 sierpnia 2011 · dodano: 28.08.2011 | Komentarze 0

...czyli wycieczka z małym hopsasa do sklepu spożywczego w Radziejowicach, gdzie nabyliśmy potrzebne wiktuały. Potem do wiatraków i skansenu w Petrykozach. Wcześniej przekroczenie esełki i łażenie pod wiaduktem. Mało postojów, bo wyruszyliśmy dopiero po 13. A ja i tak ziewałam i byłam nieprzytomna. Honor uratował scyzoryk skitrany w Geokwietniku, dzięki któremu było czym kroić ciasto i smarować dżemem kanapki :)
Wracaliśmy przez Mszczonów i piaskarnie saharyjskie. Pod koniec zajechałam drogę jakiemuś panu na rowerze, bo nagle zauważyłam tani gres. Zboczenie zawodowe ;)

  • DST 64.97km
  • Teren 15.00km
  • Czas 05:22
  • VAVG 12.11km/h
  • VMAX 32.20km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dożynki młocińskie i Masa sierpniowa

Piątek, 26 sierpnia 2011 · dodano: 27.08.2011 | Komentarze 2

Ponieważ sama Masa, to byłoby za mało - postanowiliśmy z Tomim najpierw rano dorżnąć skrzynki na Młocinach, a potem zabrać z domu na Wawrzyszewie co się da i polecieć na Masę. Komarygryzły, pokrzywy parzyły.... leśny standardzik pełny ułańskich mogiłek i innych ciekawych obiektów geokeszerskich. Gdy wróciłam do domu, okazało się, że coś mi się stało w łydkę. Chyba nadciągnęłam ścięgno wnosząc rower po schodach(na pewno nie podczas jazdy). Prawie nie bolała, gdy jechałam na rowerze, jednak nie mogłam chodzić. Na szczęście jechaliśmy pod koniec Masy i dzięki temu było niewiele chodzenia. Powrót z Masy trochę na wariata, bo okazało się na placu, że mamy 20minut do pociągu. Więc z całkiem pokaźną liczbą masowiczów pognaliśmy do stacji Powiśle, gdzie Tomi kupił bilety a ja kuśtykałam po schodach i po peronie. W końcu się wkurzyłam i pchałam rower podskakując na zdrowej nodze. Wieczorem posmarowałam łydkę jakąś maścią i rano obudziłam się zdrowa jak rydz, bez żadnych boleści. Kontuzja okazała się niegroźna. :)

  • DST 33.30km
  • Teren 6.00km
  • Czas 02:01
  • VAVG 16.51km/h
  • VMAX 30.30km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po skrzynkę Wallsona i dwie skrzynki Tomiego

Niedziela, 21 sierpnia 2011 · dodano: 21.08.2011 | Komentarze 0

FTF czyli First to Find w skrzynce Dworek Wręcki czekał na mnie 2 tygodnie. Remontowałam pokój, więc nie miałam czasu a jak zdarzyła się wolna chwila to padał deszcz albo zbierało się na burzę. Dziś nie miałam wymówki, więc po późnym śniadaniu i deserze wyskoczyłam na rower. Dworek znalazłam szybko, gorzej ze skrzynką... dwie cegły... tu jest milion cegieł, Wallson ja Cie zabiję! Telefon do Wallsona, który mi nic nie podpowiedział, rozjaśnił tyle, że nie przyjrzałam się atrybutom przed wyjściem. Jak mi Wallson przeczytał atrybuty, to mi pingnęła miejscówka, którą odrzuciłam na starcie. Dlaczego? Eee, Wallson nie robi niebezpiecznych skrzynek, to niemożliwe by była tam ;) I w ciągu minuty skrzynka była w moich łapkach.
Potem przez żwirownię pojechałam do skrzynki Tomiego(Meteora2017) - Przejazd między kaliczkami. I oczywiście pomyliłam przejazdy, bo na początku pomyliłam kapliczki :) Ale szybko zorientowałam się co dalej i znalazłam się przy sosenkach obok właściwego przejazdu. Hm, no dobra, gdzie ta bardziejsza? Chwilę się pokręciłam, ale w końcu się udało.
Potem pojechałam na południe, bo miałam dość już tych piachów, a na południu był asfalt. I nim wygodnie podjechałam pod trzecią skrzynkę, CMK vs S-Ł czyli wiadukt linii pilawskiej nad Centralną Magistralą Kolejową. I juz myślałam że zginęła, bo macanie ani robienie zdjęć nic nie dało, a przecież byłam przy jej ukrywaniu... cóż, co ślepemu po oczach... w końcu położyłam się na deskach i zajrzałam do dziury. Jest! Dzisiejszy dzień to była niezła seria ćwiczeń na cierpliwość :)




  • DST 3.21km
  • Czas 00:14
  • VAVG 13.76km/h
  • VMAX 18.90km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po farbę gruntującą i folię.

Czwartek, 11 sierpnia 2011 · dodano: 11.08.2011 | Komentarze 0

I taśmę papierową do podklejania tego i owego. Muszę częściej jexdzić po Żyrku rowerem, wsio się załatwia błyskawicznie.

  • DST 3.43km
  • Czas 00:13
  • VAVG 15.83km/h
  • VMAX 20.30km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ważna wycieczka w celu

Wtorek, 9 sierpnia 2011 · dodano: 09.08.2011 | Komentarze 0

Żeby nie zapeszać, nie napisze jakim. Grunt, że się udało zorganizować pewną ważną sprawę i przy okazji załatwić inną sprawę, bez której nie dałoby się zrobić pierwszej. Problem techniczny stanowiło przednie koło, na którym jechałam na słowo honoru (pomalutku schodzi mi zeń powietrze, za mało by wymieniać dętkę za dużo by nie dopompowywać raz na tydzień). Okazało się, że pompkę mam ustawioną na nie ten wentyl (oczywiście w obu kołach mam inne wentyle). Ale sama sobie poradziłam z wymianą końcówki i nawet nie zeszło dużo powietrza przy wyjmowaniu pompki z wentyla :) Nie odważyłam się pompowac przed, bo bym w ogóle mogła nie dojechac na miejsce, ale podczas jazdy praktycznie nic nie zeszło, więc spokojnie doprowadziłam wsio do stanu używalności po powrocie do domu.

  • DST 80.63km
  • Teren 10.00km
  • Czas 04:30
  • VAVG 17.92km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wodny rower po kałużach i geocaching

Wtorek, 2 sierpnia 2011 · dodano: 02.08.2011 | Komentarze 0

Geocaching czyli szukanie skarbów ukrytych w ciekawych miejscach. Dziś pognaliśmy z Tomim na dożynki do Błonia i okolic Leszna. Stała trasa, praktycznie po płaskim. Z ciekawszych wydarzeń: spotkaliśmy po drodze BWE czyli Berlin-Warszawa ekspress, który startuje z Berlina o 5 rano, a w okolicach Błonia przejeżdża około 12 w południe. Udało się złupić wszystkie zaplanowane skrzynki i zabrać w podróż geocoiny (przedmioty podróżne). Nawet trafił się nam jeden First to Find :)

Poza tym spiekłam sobie plecy....