Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 48178.52 kilometrów w tym 7970.36 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.08 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2007

Dystans całkowity:177.69 km (w terenie 10.00 km; 5.63%)
Czas w ruchu:03:30
Średnia prędkość:12.81 km/h
Liczba aktywności:6
Średnio na aktywność:29.61 km i 1h 45m
Więcej statystyk
  • DST 10.70km
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wyprawa na Warmię - dzień óśmy

Poniedziałek, 13 sierpnia 2007 · dodano: 08.07.2010 | Komentarze 0

Z Dębowa do Biskupca, potem pociągiem do Olsztyna, z Olsztyna do Warszawy, z centrum metrem do pl.Wilsona i dalej do Wawrzyszewa znów rowerowo

  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wyprawa na Warmię - dzień siódmy

Niedziela, 12 sierpnia 2007 · dodano: 08.07.2010 | Komentarze 0

Rower wodny cdn.

  • DST 44.17km
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wyprawa na Warmię - dzień szósty

Sobota, 11 sierpnia 2007 · dodano: 08.07.2010 | Komentarze 0

...

  • DST 33.33km
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wyprawa na Warmię - dzień piąty

Piątek, 10 sierpnia 2007 · dodano: 08.07.2010 | Komentarze 0

...

  • DST 44.67km
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wyprawa na Warmię - dzień czwarty

Czwartek, 9 sierpnia 2007 · dodano: 07.07.2010 | Komentarze 0

...

  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wyprawa na Warmię - dzień trzeci

Wtorek, 7 sierpnia 2007 · dodano: 07.07.2010 | Komentarze 4

Jako że kolana bolały mnie całą noc, postanowiliśmy z Finiem nie jechać do Reszla rowerem tylko PKSem. Byliśmy na miejscu w 40 min.(na szczęście przystanek PKS był tuż przy naszym gospodarstwie). Zwiedzanie zaczęliśmy od ul. Mickiewicza i od zachodu doszliśmy do zamku. Powłuczyliśmy się po starówce i zjedliśmy gofry z bitą śmietaną i owocami(5zł/szt). Potem zwiedzanie zamku (3zł/os). A na koniec lavinka znalazła dziurę w murze i dalej zlazła po błotnistej skarpie nad rzekę (a Finio używając słów typu :#%&!!@#$ za nią). Sfociła most i Daniele. Doliną rzeki doczłapaliśmy się do ul.1 Maja i Wojska Polskiego. Skręt w Krasickiego i szkoła podstawowa(czerwona cegła, historyzm a jakże). Kawałek Warmińśką do Kolejowej(piękna architektura) i na dworzec PKS, który kiedyś był Dworcem PKP. Niestety torów już dawno nie ma. A szkoda. Powrót na Starówkę,zwiedzanie ul. Paderewskiego i znów gofry. Po gofrach zaczęło pomału wychodzić słońce(najwyraźniej narobiliśmy mu apetytu). Poszliśmy ul.Jagiełły, potem Chrobrego (widok na panoramę Reszla), znów Warmińską i Kolejową do dworca. Było ok. 15.30 więc poszliśmy opalać się na zarośnięty peron kolejowy(tak, do tego najlepiej jest stworzony peron w Reszlu). Idealne miejsce na ścieżkę rowerową, tylko kto ją zbuduje? Powrót PKSem 16.55 i tego dnia więcej nie jeździliśmy.

  • DST 31.22km
  • Teren 10.00km
  • Czas 02:30
  • VAVG 12.49km/h
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wyprawa na Warmię - dzień drugi

Wtorek, 7 sierpnia 2007 · dodano: 07.07.2010 | Komentarze 0

Tak jak przypuszczałam pogoda popsuła się zupełnie. Kiedy deszcz przestał trochę padać pojechaliśmy zwiedzać okolicę w tym Stryjewo. Mieliśmy jechać do Bredynek ale skręciliśmy nie tam gdzie trzeba i wylądowaliśmy w lesie a potem przez pomyłkę w tym samym miejscu. Zrobiliśmy w tył zwrot i szosą pojechaliśmy do Biskupca. Znalazłam informację turystyczną, gdzie dowiedziałam się gdzie jest kafejka internetowa(sklep samochodowy na samym rogu rynku). Zimno było pioruńsko, ale mokro jeszcze bardziej. Na dodatek wiało,że bez kaptura(dokładniej dwóch kapturów), nie dało się jechać. W kafejce byłam tylko 10 minut, bo nie wpuszczają z rowerami. Powrót. Ledwo się doczłapałam. Tym razem lewe kolano odmawiało posłuszeństwa.
Gospodyni się zlitowała i zrobiła nam parę kanapek i ciepłą herbatę. Po ogrzaniu się doszłam do wniosku,że jeszcze gdzieś pojadę. Padło na las i drogę do Stryjewa wokół jeziora. W Stryjewie próbowałam zrobić zdjęcie źrebakowi i pogoniła mnie klacz. Szybko dojechałam do wsi Węgoj i jezioro Węgoj, dalej wieś Łabuchy i odkryty przypadkiem kościół, no i wreszcie konie, które dały się sfocić.
Oba kolana bolały mnie przez całą noc.

  • DST 13.60km
  • Czas 01:00
  • VAVG 13.60km/h
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wyprawa na Warmię - dzień pierwszy

Poniedziałek, 6 sierpnia 2007 · dodano: 07.07.2010 | Komentarze 0

Znalazłam zeszyt z zapiskami - to działam. Niestety mam spisane tylko kilometry, bez czasu - czas będę podawać orientacyjny.

Słońce zbudziło nas (mnie i brata mego Finia) o świcie. Dobrze - choć jeden dzień będzie słoneczny. Na dworzec jechaliśmy o metra pl.Wilsona (wtedy reszta stacji nie była gotowa-przyp.aut.)i dalej metrem do centrum. Pociąg do Olsztyna miał nowoczesny przedział dla rowerów. Siedzieliśmy przy stoliku! Brakowało tylko telewizji internetu ;) Mimo to mieliśmy 15 minut spóźnienia i przez to o zwiedzaniu Olsztyna mogliśmy zapomnieć. Pociąg do Biskupca miał już wagon dla rowerów standardowy - podzielony na pół, zamiast luster - szyba. Ledwo się tam wgramoliliśmy. Jechaliśmy może 40 minut. W Biskupcu wysieliśmy tylko my. Ten zaraz ruszył i po chwili zostaliśmy na peronie zupełnie sami.
W międzyczasie zorientowałam się,że przedni hamulec obciera o felgę. Coś tam pomacaliśmy i się samo naprawiło. Pokrążyliśmy po Biskupcu i obraliśmy kierunek na Dębowo(droga na Reszel - ul.Kościuszki). Na miejscu (gosp.agroturystyczne) byliśmy w 40 minut, może krócej.
Domek malutki, gospodarstwo spore. Krówki, kozy, świnki, krowy. Dostęp do jeziora i po sąsiedzku las.
Wieczorem poszliśmy jeszcze na spacer do lasu i odkryliśmy w nim małe jeziorko (nie było go na mapie).