Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 48178.52 kilometrów w tym 7970.36 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.08 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Kwiecień, 2013

Dystans całkowity:75.69 km (w terenie 15.00 km; 19.82%)
Czas w ruchu:04:26
Średnia prędkość:17.07 km/h
Maksymalna prędkość:30.50 km/h
Liczba aktywności:2
Średnio na aktywność:37.84 km i 2h 13m
Więcej statystyk
  • DST 40.57km
  • Teren 10.50km
  • Czas 02:24
  • VAVG 16.90km/h
  • VMAX 30.50km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Z przyszłości do przeszłości koleją

Czwartek, 25 kwietnia 2013 · dodano: 25.04.2013 | Komentarze 3

Skoro nie da się dojechać naszą koleją z przeszłości do przyszłości, postanowiliśmy przejechać się trasą odwrotną i najpierw odwiedzić miejsce, gdzie szaleją duchy pociągów, których jeszcze nie ma (i diabli wiedzą jak długo jeszcze), potem przekroczyć istniejącą linię kolejową, by dostać się do terenów kolejki, której już nie ma. W międzyczasie znalazłam jeszcze skrzynkę, której nie powinno być, bo jest zarchiwizowana, a jednak jest. Właściciel myślał, że jej nie ma, bo ktoś jej nie znalazł, a okazuje się, że jednak była. :)
Byliśmy też w okolicy błękitnej kapliczki, otoczonej wymarłymi gospodarstwami, jedno posiada już tylko fundamenty zabudowań, drugie opuszczony dom i piwniczkę.
Wracając zahaczyliśmy o mostek nad Pisią Gągoliną, żeby nazbierać trochę czosnku na kanapki, no i popsuliśmy jednej młodej parze randce. Tomi stwierdził, że przez nas może spaść przyrost naturalny ;)
Wróciliśmy, zjadłam rosół i przyszykowałam sobie kawę. Nie zdążyłam, padłam jak stałam w sandałkach. Oj nie ta forma co kiedyś, choć już czuję dawnego powera w nogach :)






Więcej u Meteora na bikestatsie
p.s. Znów mój licznik zawyża, Tomiego zaniża, trza poprzestawiać dla uśrednienia. Póki co daję dystans ze swojego.

  • DST 35.12km
  • Teren 4.50km
  • Czas 02:02
  • VAVG 17.27km/h
  • VMAX 29.60km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Crash Test przyczepki

Wtorek, 23 kwietnia 2013 · dodano: 23.04.2013 | Komentarze 1

Słonik w funkcji Kluski i w drogę! Dystans przyzwoity, nawet ciut się zmęczyłam. Oj, gdzie moja forma sprzed dwóch lat...

Tym razem nieszafiarsko, ubrałam się w tak zwane "beleco", zresztą i tak szlajaliśmy się po jakimś wertepie, ładne ubranie by się zniszczyło. Za to dwie skrzynki znalazłam, wreszcie! W pierwszej nie mogłam odkręcić słoika, drugą musiałam podpokać, by dało się ją schować z powrotem, trzeciej nie mogłam spokojnie szukać, bo gapili się ludzie z pekaesu. Widać w tej okolicy każdej skrzynki szuka się dwa razy ;)






















Przyczepka też przeżyła, nie wywróciła się na wertepie, słonik nie wypadł, dziecko wozić można, aczkolwiek chyba dopiero w maju, no i na krótszym dystansie na początek.