Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 48178.52 kilometrów w tym 7970.36 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.08 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Styczeń, 2016

Dystans całkowity:39.35 km (w terenie 1.00 km; 2.54%)
Czas w ruchu:03:12
Średnia prędkość:12.30 km/h
Liczba aktywności:8
Średnio na aktywność:4.92 km i 0h 24m
Więcej statystyk
  • DST 4.20km
  • Czas 00:21
  • VAVG 12.00km/h
  • Temperatura -3.0°C
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Na dworzec po Klu

Niedziela, 17 stycznia 2016 · dodano: 17.01.2016 | Komentarze 0

Dziś wyjątkowo pociąg nadjechał planowo. My w ostatniej chwili. Kluska była tak zmęczona, że po drodze usnęła i nie dała się obudzić nawet w domu. Albo się obudzi w środku nocy (biedna babcia), albo wcześnie rano (biedna ja).


  • DST 5.20km
  • Teren 0.20km
  • Czas 00:21
  • VAVG 14.86km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Po skrzynkę

Niedziela, 17 stycznia 2016 · dodano: 17.01.2016 | Komentarze 0

Podjechało się po nowy quiz w okolicy, który okazał się o wiele prostszy, niż na pozór wyglądał. Pomogło to, że kiedyś sama chciałam coś podobnego założyć, ale się nie zebrałam. . Trochę pchania po śniegu i jest (pierwszy kryjówkę wynorał Meteor).
Powrót do domu szarówką w śnieżnej brei. 

A pod domem wyzerował mi się licznik, dobrze że go znam i wiem, że czasem robi takie numery i spojrzałam na niego tuż przed wejściem do budynku. Fotka sprezentowana przez Meteora z innej wycieczki.


  • DST 5.16km
  • Czas 00:23
  • VAVG 13.46km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do zusu

Piątek, 15 stycznia 2016 · dodano: 15.01.2016 | Komentarze 2

Atak fobii społecznej mode:on. Za dużo ludzi, inna pani, do kitu.

  • DST 5.40km
  • Czas 00:27
  • VAVG 12.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Pimba Pimba!

Czwartek, 14 stycznia 2016 · dodano: 14.01.2016 | Komentarze 2

Czyli zawieźć Kluskę na dworzec. Po drodze Tomi wpadł w mały poślizg na krawędzi zamarzającej brei, ale się nie wywrócił. Wszyscy cali i zdrowi. 

Pimba pimba, a raczej Pinga Pinga, to nowa ulubiona piosenka Kluski. :)






  • DST 4.57km
  • Czas 00:26
  • VAVG 10.55km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Kluskę z dworca na światełko do nieba

Niedziela, 10 stycznia 2016 · dodano: 10.01.2016 | Komentarze 9

Pociąg jak zwykle się spóźnił, ale to nic, dzięki temu krócej czekaliśmy na światełko. A każda minuta się dłużyła, bo Kluska zobaczyła biegające dzieci pod pomnikiem i też chciała. Tam było ślisko i w ogóle nie chcieliśmy jej ruszac z fotelika, więc ruszyła akcja pić/jeść/patrz jakie kolorowe drzewo/a co tam robiłaś z babcią w weekend i jakoś dotrwaliśmy

Było pięknie jak zawsze. Gwiazdki robiły bam! :)

  • DST 5.76km
  • Teren 0.80km
  • Czas 00:33
  • VAVG 10.47km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Myk po Żyrardowie

Niedziela, 10 stycznia 2016 · dodano: 10.01.2016 | Komentarze 6

Żeby nie zmarnować niedzieli i wczorajszego serwisowania, poskrzypiałam sobie dziś rowerkiem po Żyrardowie (w towarzystwie Tomiego, a co). Podjechaliśmy po skrzynkę i trochę pokręciliśmy się po okolicy. Mały symboliczny podarek dla WOŚPu wrzucony. Wieczorem jeszcze Kluskę odebrać z dworca, ale to już inna wycieczka.




  • DST 4.82km
  • Czas 00:25
  • VAVG 11.57km/h
  • Temperatura -5.0°C
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Odwieźć Klu na dworzec

Czwartek, 7 stycznia 2016 · dodano: 07.01.2016 | Komentarze 7

Oj, dawno nie jeździłam na Bauhausie, wyszłam w wprawy. A tu jeszcze ślisko przy krawędziach jezdni, bo rozmiękła słona breja. Ale co ciężki rower to ciężki, Pradziadkiem bym ze dwa razy wyryła przy zakręcie, a tu wystarczyło stopę wystawić i rower sam wracał do pionu. Meteor miał gorzej, bo Kluska dla zabawy chciała się bujac na boki i mieliśmy krótki postój, żeby jej wytłumaczyć, że jak tak będzie robić, to rower się wywróci. Chyba zrozumiała, a w każdym razie później już jechała spokojnie.

Trasa cuś mi się niedokładnie narysowała, ale mniej więcej tędy. Czas orientacyjny, bo w liczniku padła bakteria i jeszcze nie dokupiłam nowej. Niestety w zapasowym liczniku też padła, no zmówiły się, czy co.
View route map for Pętla Na Dworzec on plotaroute.com


  • DST 4.24km
  • Czas 00:16
  • VAVG 15.90km/h
  • Temperatura -15.0°C
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Z Klu i M z dworca

Niedziela, 3 stycznia 2016 · dodano: 03.01.2016 | Komentarze 0

Dziś pobiliśmy rekord zimna jazdy z dzieckiem. Zaczynam się zastanawiać, czy nie przy okazji mój własny, bo nie przypominam sobie, bym jeździła przy temperaturze niższej niż -10. W 2014 była ciepła zima, a poza tym sporo jeździłam w dzień, gdy było ciepło.
By mała nie zmarzła, zabrałam ze sobą koc, który miał służyć za mufkę i dodatkowy ocieplacz na nogi. Klu byłą ubrana na cebulkę w sto tysięcy warstw, aż ledwo ją zapięliśmy. Kurczę, jakieś krótkie te pasy robią, chyba będę musiała dokupić własne taśmy i je przerobić, bo na przyszły rok na pewno będą za krótkie.

Jadąc na dworzec marzłam pod wpływem podmuchu powietrza, a raczej nie ja cała, tylko twarz. Mróz nie szczypał w nos, ani nic z tych rzeczy, w zasadzie o dziwo to mi było cieplej niż przy wilgotnym -1, ale nie lubię zimnego wiatru. Dlatego jechałam wolniej, a Meteor pognał przede mną. Ciągle go doganiałam, bo trafiał na czerwone światła, a ja za nim na zielone. :)

Na peronie chwilkę czekaliśmy, bo mimo jazdy na ostatnią chwilę dotarliśmy sporo czasu przed przyjazdem pociągu. Trochę złapał opóźnienia po drodze, dzięki czemu napiliśmy się herbaty z termosu. W końcu Kluska z babcią przyjechały i zaczęła się operacja instalowania dziecka w foteliku. Było o tyle trudno, że mała miała na sobie dużo kapturów, szalik i co tam jeszcze. Najtrudniej było z nogami, bo guma mocująca stopy tak zamarzła, że się nie chciała rozciągać, przez co było ciężko ją zapiąć. Po długiej walce wreszcie się udało i pojechaliśmy żółwim tempem, żeby mała nie zamarzła od pędu powietrza. I tak pod domem była trochę czerwona na twarzy (jak my wszyscy), ale szybko wróciła do normalnej barwy. Dzięki kocowi nie zmarzły jej bardzo paluchy.