Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 48178.52 kilometrów w tym 7970.36 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.08 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Styczeń, 2014

Dystans całkowity:231.25 km (w terenie 15.10 km; 6.53%)
Czas w ruchu:18:07
Średnia prędkość:12.76 km/h
Maksymalna prędkość:32.70 km/h
Suma kalorii:82 kcal
Liczba aktywności:31
Średnio na aktywność:7.46 km i 0h 35m
Więcej statystyk
  • DST 1.17km
  • Czas 00:08
  • VAVG 8.78km/h
  • VMAX 12.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

31/365 Nie będzie ładnej cyferki

Piątek, 31 stycznia 2014 · dodano: 31.01.2014 | Komentarze 7

Miało być 234 w styczniu, ale będzie 231 z groszami. Wiatr dziś był gorszy niż wczoraj. Starczyło mi zapału tylko na dojechanie do bankomatu i podjechanie doBiedronki po banany, chleb, rogaliki, mleko, serek pleśniowy i lakier do paznokci, którego zapewne nie będę używać (jak wszystkie, które mam). Miał ładny bladoróżowy kolori ten tego.


  • DST 3.49km
  • Czas 00:18
  • VAVG 11.63km/h
  • VMAX 15.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

30/365 Spłukanie się w Empiku

Czwartek, 30 stycznia 2014 · dodano: 30.01.2014 | Komentarze 5

Tym razem niczego nie zapomniałam, zwlaszcza portfela. Co bardzo zabolało mój portfel. Ale za to nabyłam czasopismo kolejowe z kalendarzem, Spotkania z zabytkami z zabytkami Warszawy, Elle wnetrzarskie, architekturę 20 lecia międzywojennego, naręcze książeczek dla Kluski, Fantastykę niby dla Meteora, a tak naprawdę dla siebie i parę innych drobiazgów. W najbliższym czasie będę omijać to miejsce ;)

Znowu wiało, ale tym razem tak poprowadziłam trasę powrotną, by dostawać w twarz tylko krótkimi odcinkami. Wiatr mi trochę w tym pomógł zmieniając kierunek na bardziej południowy z południowo-wschodniego.


  • DST 2.82km
  • Czas 00:16
  • VAVG 10.57km/h
  • VMAX 15.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

29/365

Środa, 29 stycznia 2014 · dodano: 29.01.2014 | Komentarze 4

Meteor mówi, że czas na plebiscyt pt. "Czego lavinka zapomniała tym razem?". A to zapomnę założyć rajstopki pod spodnie, a to zapomnę klucza od zapięcia... dzisiaj co prawda pamiętałam o rajstopkach, ale zapomniałam założyć na nie spodnie. I pojechałam na mrozie w długiej sukience z mocnymi rozcięciami z przodu i ztyłu. Co ciekawe nawet mi nie było zimno w nogi. Za to w twarz i łapy trochę. Wiało dziś konkretnie, a po 20tej, kiedy wyruszyłam to już bardzo. Starałam się jechać zygzakiem, by mieć jak najwięcej bocznego i jako tako się udało. Tylko "tam gdzie zwykle" było pod wiatr, ale do tego odcinka się już trochę przyzwyczaiłam. 


  • DST 0.94km
  • Czas 00:06
  • VAVG 9.40km/h
  • Temperatura -8.0°C
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

28/365 Ale odwaliłam numer

Wtorek, 28 stycznia 2014 · dodano: 28.01.2014 | Komentarze 12

To wszystko przez Kluskę! Poszliśmy z rana na sanki, okropna śniezyca, po powrocie mała zabrała mi klucze i się nimi bawiła. I kiedy wyszykowałam się do sklepu po mrożoną włoszczyznę (bo babcia zapomniała kupić), rower z zapięciem zabrałam, klucze zostały w domu. Zorientowałam się dopiero jak wyszłam ze sklepu. Co robić, włoszczyzna została w sakwie, a ja spacerkiem na skróty do domu (na szczęście jest blisko) i z powrotem na rower ulicą do domu. Krótko, bo wieje i pada. Może wieczorem się polepszy, ale grunt że wycieczka zaliczona. Inni pojechali samochodami, współczuję im, trudno się było wykopać z nieodsnieżonych miejsc parkingowych przed Starą Garbarnią.

Zdjęć nie robiłam, więc w bonusie sanki z Kluską :)



  • DST 4.31km
  • Czas 00:24
  • VAVG 10.77km/h
  • VMAX 15.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

27/365 Do apteki

Poniedziałek, 27 stycznia 2014 · dodano: 27.01.2014 | Komentarze 4

Moje proszki na katar sienny niełatwo dostać. To znaczy cetalergin, który działa kilka dni i dość szybko w porównaniu do innych z niby tym samym składem. Więc kupuję po jednym, dwa pudełka po aptekach, o ile w ogóle jest. I dziś byłam w najstarszej aptece, przy rynku. A stamtąd pokręciłam się po okolicy i wyszło przypadkiem >4km. Niezamierzone, głównie chyba dlatego że sporo jezdni odśnieżono do zera i przyjemnie się jeździło.


  • DST 2.50km
  • Teren 0.10km
  • Czas 00:16
  • VAVG 9.38km/h
  • VMAX 13.50km/h
  • Temperatura -8.0°C
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

26/365

Niedziela, 26 stycznia 2014 · dodano: 26.01.2014 | Komentarze 9

Dziś krótko, bo nawaliło tyle śniegu, że nawet jazda ulicami była ciężka. Zrobiłam tylko małe kółko pod ciepłownię, by fotkę roweru zrobić a potem do sklepu po żarcie. Dużo mrożonek, jakiś serek, jakaś włoszczyzna, jakiś makaron do spaghetti i jakiś norweski łosoś. Szbko poszło. Ale linka do mocowania roweru pękła w drugim miejscu (to znaczy guma osłaniająca linkę pękła). Czas najwyższy nabyć łańcuch z kłódką, albo pożyczyć od Finiego, skoro on już nie kurieruje i nie używa.


  • DST 4.27km
  • Teren 0.20km
  • Czas 00:22
  • VAVG 11.65km/h
  • VMAX 15.00km/h
  • Temperatura -12.0°C
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

25/365

Sobota, 25 stycznia 2014 · dodano: 25.01.2014 | Komentarze 10

Przymroziło. Zwłaszcza że dziś miałam czas na jazdę dopiero o zmierzchu. W tle czerwieniły się chmury od słońca witającego się z horyzontem, a ja się przemykałam ulicami Żyrardowa kombinując, by jak najwięcej było z wiatrem. Niestety wiało dokładnie ze wschodu, więc jak by nie jechać, zawsze 50% wychodziło z bocznym pyszcznym i 50% bocznym zadkowym. Oliwa sprawiedliwa. Broda mi zmarzła. Tym razem pod dżinsami miałam rajstopki, ale w ogólnym rozrachunku nie miało to większego znaczenia. Dla odmiany dystans wyszedł przyzwoitszy. Temperatura -12, ale bez słońca czuło się dużo mniej.
Zimno ma być do czwartku, a potem odwilż. Zobaczymy. ICM twierdzi, że już od niedzieli mróz zelżeje do -5, ale za to znów zacznie padać śnieg.


  • DST 3.80km
  • Teren 1.00km
  • Czas 00:19
  • VAVG 12.00km/h
  • VMAX 15.00km/h
  • Temperatura -12.0°C
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

24/365 Do ciepłowni, bo zimno!

Piątek, 24 stycznia 2014 · dodano: 24.01.2014 | Komentarze 9

Dziś ponownie zapomniałam założyć rajstop pod dżinsy, więc pierwsze pięć minut odczułam dość mroźnie. Postanowiłam podjechać więc pod żyrardowską ciepłownię. I rzeczywiście, jadąc pod wiatr zamroziłam się tak zupełnie, że przestałam odczuwać jakiekolwiek zimno. Było z -12 jak nic, a pod wiatr odczuwalna dużo niższa 9icm twierdzi, że nawet -20 i się z nim zgadzam). Potem jechałam lekko bocznym, a potem kawałek z wiatrem, za to pod oślepiające słońce. Z powrotem sobie utrudniłam trasę odcinkiem terenowym, aż mnie kolano trochę zaczęło boleć, ale było już za późno by wracać. Chyba jednak mam geny Wikingów, bo mimo mrozu czuję się wyśmienicie :)


  • DST 3.39km
  • Teren 0.20km
  • Czas 00:18
  • VAVG 11.30km/h
  • VMAX 16.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

23/365 Nareszcie zima!

Czwartek, 23 stycznia 2014 · dodano: 23.01.2014 | Komentarze 3

Jak ja uwielbiam mróz! Nareszcie swobodnie mi się oddycha i nie marznę od wilgoci. Co prawda jazda rowerem pod wiatr jest nieco trudna, ale musiałam tak dziś jechać tylko kilkaset metrów, komin od Tomiego dał radę. Ale na dłuższą metę bym sobie chyba odmroziła brodę, lepiej nie zasłaniać ust (zamarzająca para). Dziś piękne słońce, więc pojechałam tradycyjnie pofocić Bielnik, kawał ceglanego urbeksu, świeża warstwa śniegu, mniam :)





  • DST 6.53km
  • Czas 00:30
  • VAVG 13.06km/h
  • VMAX 17.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

22/365

Środa, 22 stycznia 2014 · dodano: 22.01.2014 | Komentarze 11

Dzisiaj jeździło się o niebo lepiej. Wiatr zelżał, śnieg nie padał, jezdnie posolone (niestety nie dawali kiełbasy na zagrychę), jeździłoby się jak na jesieni, gdyby nie resztki pośniegowej brei przy krawężnikach, które zwężały jezdnię i komplikowały samochodom wyprzedzanie mnie. Nawet przez to na legalu jechałam kawałek nieodśnieżoną (ale posypana piaskiem) ścieżko pieszo-jezdną. Na szczęście jest krótka i kawałek dalej wróciłam na jezdnię. Potem kółko po mieście i do domu. Czuć, że mroźniej, ale łapy mi nie marzły, rozgrzałam się jazdą. Łyse opony holendra dają radę, choć na zakrętach gorzej odśnieżonych asfaltów trzeba przejść na prędkość hulajnogową, czyli ok.5km/h