Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 48178.52 kilometrów w tym 7970.36 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.08 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2013

Dystans całkowity:143.88 km (w terenie 11.16 km; 7.76%)
Czas w ruchu:09:43
Średnia prędkość:14.81 km/h
Maksymalna prędkość:30.00 km/h
Liczba aktywności:5
Średnio na aktywność:28.78 km i 1h 56m
Więcej statystyk
  • DST 40.45km
  • Teren 5.25km
  • Czas 02:20
  • VAVG 17.34km/h
  • VMAX 30.00km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Nocny rower reaktywacyjny

Niedziela, 21 lipca 2013 · dodano: 22.07.2013 | Komentarze 2

Akcja reaktywacja skrzynki w Sokulach (tych Sokulach, co w nich Ranczo kręcą, dwór znaczy się). Przeprawa przez A2 i stop! Tam jest opuszczona chatka! I ma obok stawik. Okazało się, że stawik jest nie tylko za chatką, ale i przed i obok. Nie mieliśmy woderów, to się nie dało zwiedzać. A potem do skrzynki w Guzowie, ktorą w efekcie złupił tylko Meteor, ja nie byłabym w stanie wejść na podest. No, może jeszcze bym wlazła, ale zleźć to już na pewno nie, a prawie po ciemku tym bardziej. Kiedyś utknęłam na czubku drzewa i naprawdę wiele mnie kosztowało, by samemu zejść. Od tamtej pory umiem ocenić, z czego nie zejdę. Oj trzeba wreszcie kupić tę drabinkę sznurową. Powrót przez Oryszew, żeby mniej gnać z tirami i dokręcenie kilkuset metrów do 40 :)

Piękna wycieczka w świetle księżyca.



  • DST 25.70km
  • Teren 0.20km
  • Czas 02:07
  • VAVG 12.14km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Cycle Chic po Warszawie

Niedziela, 21 lipca 2013 · dodano: 21.07.2013 | Komentarze 1

Nowa kiecka w groszki przyszła pocztą, trza się było polansować. I jeszcze po drodze wpadłam na trasie na Kazuyoshiego78, ale mnie skubany nie usłyszał, jak go wołałam pod Intraco. No kurczę! Mnie ignorować!

Trasa bardzo lajtowa, od domu do centrum miałam podjechac metrem, ale najpierw podejchałam do urzędu gminy Bielany, potem jakoś do Słodowca, ale byłam po złej stronie ulicy to do Hali Marymonckiej.. no i wyszło mi, że podjadę do placu Wilsona. A potem jakoś tak znalazłam się na Starówce, dokładniej przy placu Zamkowym. Krakowskim Przedmieściem dojechałam do zjazdu Tamką i znalazłam się na Powiślu. Tam już mi słonko przygrzało i pan z obsługi zrobił mi mrożoną kawę, choć nie było jej w oficjalnym menu. Kocham klubokawiarnie, dobrze że ich przybywa w Warszawie. No a potem podjazd Agrykolą, w kilku ratach, bo się zatrzymywałam do focenia rowerzystów. Holenderką niełatwo było podjechać, ale dałam radę! :)
Potem utknęłam na górze, bo tylu ludzi jeździło na rowerach, że nie mogłam się oderwać od focenia. Potem podjechałam sobie do Pola Mokotowskiego, wreszcie nawrotka do Polnej i do Placu Politechniki. Stamtąd myknęłam na moment do kampusu i dalej, Koszykową na swój dawny Wydział Architektury. Nie wchodziłam do środka, bo nie miałam czym przypiąć roweru. To znaczy zapomniałam klucza do łańcucha. Wreszcie drogą rowerową wzdłuż Marszałkowskiej do rejonu rotundy i w lewo chodnikiem (no bo przeciez nie jezdnią) wzdłuż Alej Jerozolimskich. I dopiero pod Centralnym mi pingnęło, że albo przejście podziemne albo... no i podjechałam z powrotem do Koszykowej i dalej na zachód do placu Zawiszy. Stamtąd na dworzec zachodni i myk do domu pociągiem.






  • DST 12.45km
  • Teren 0.01km
  • Czas 01:12
  • VAVG 10.38km/h
  • VMAX 17.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Warszawy

Sobota, 20 lipca 2013 · dodano: 20.07.2013 | Komentarze 0

Bauhausik marudził, że tylko Pradziadek jeździ daleko a on gnije na prowincji, to go zabrałam pociągiem do stolicy.Najpierw skoczyliśmy do bankomatu po kasę na bilet, a potem pgnalismy na dworzec i okazało się, że mamy 20 minut do odjazdu. Trochę się naczekaliśmy, bo pociąg i tak się spóźnił. A potem utknął w Pruszkowie i już myślałam, że tzreba będzie jechać per pedales kilkanaście km opłotkami przez górę śmieciową na Bemowie. Ale nie, udało się dojechać do Zachodniej, a tam przesiąć w skmkę do Śródmieścia.A na Śródmieściu znów zdziwko, zapomniałam, że ten odcinek metra jest zamknięty i pojechaliśmy do Bankowca. Metrem na Wawrzyszew do domu na chwilkę coś przegryźć, bo dwie godziny podróży trochę mnie zgłodniały.A potem zabrałam Finia na nocny rower do Parku Młocińskiego. To znaczy dojechaliśmy do Maca, on tam został z rowerami, a ja poszłam serwisować skrzynkę. W lesie po ciemku przypomniałam sobie o dzikich zwierzątach, ale chyba żadnego nie było. Nawet komary o ziwo nie cięły. Wróciliśmy przez węzeł zjazdu z Mostu Północnego i tam zaobserowaliśmy bardzo sprytnego kierowcę, który omal nie zabił innych kierowcówwjeżdżając na czerwonym. Tia. Żeby jeszcze nic nie jechało, ale centralnie w tłum wozów. Jakoś się przecisnął i dał po hamulcach, ale przy stłuczce kto wie, czy byśmy rykoszetem nie oberwali. Nie będę tamtędy jeździć, o nie. Nawet ta piękna asfaltowa droga rowerowa mnie nie skusi. Wolę trasę przez Encyklopedyczną.

  • DST 8.40km
  • Teren 0.20km
  • Czas 00:53
  • VAVG 9.51km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Do zusu i z Kluską

Środa, 10 lipca 2013 · dodano: 10.07.2013 | Komentarze 2

Miałam się jakoś zabrać do ksero i do Zusu, jak co miesiąc. Akurat wypadła pora kluskowego Lovelka, to tata poszedł wczesniej, a ja się zapakowałam w Bauhausika (nareszcie była okazja przetestować nowe miejskie sakwy) i pojechałam. Pod Zusem zostałam posądzona o wywrócenie roweru, ale on już taki był. Nie zaczepia się roweru przednim kołem do wyrwikółek, bo potem takie atrakcje, że rower leży. Byłam w Zusie tylko kilka minut a już siodełko parzy! Patelnia okropna, na szczęście przyszły chmury. Telefon do Tomiego, gdzie są z Kluską i myk pod dworzec z parku. No i potem wyszło, że mogli iść w kierunku parku a nie na mnie czekac, bo własnie tam pojechaliśmy. W końcu zeszłam z roweru, bo jechać 6km/h nawet na holendrze jest trudno. Udało mi się trochę doregulować siedzenie Lovelka, teraz coraz większej Klusce będzie wygodniej. Trochę pobujaliśmy się na huśtawkach i wróciliśmy do domu. Ja ciutkę ich wyprzedziłam, żeby naszykować butlę i ogarnąć chaos ;)




  • DST 56.88km
  • Teren 5.50km
  • Czas 03:11
  • VAVG 17.87km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Wycieczka ze świetlikami

Niedziela, 7 lipca 2013 · dodano: 08.07.2013 | Komentarze 6

Lipcowe świetliki to coś niesamowitego co pamiętam z kolonii w dzieciństwie. Bajka po prostu. Tym bardziej gdy uda mi się je zobaczyć teraz, jako starej kobyle, jest mi bardzo przyjemnie, choć za samymi latami dziecięctwa nie tęsknię. Za mało miałam wolności. I za mało kasy ;)

Wycieczka z gatunku Nocny Rower - bo nadal za ciepło dla mnie za dnia. Wyjazd wieczorem po 19tej, powrót przed 1 rano. Spontan to nie robiliśmy dłuższej trasy. Może i lepiej, bo po dłuższej przerwie muszę się rozjeździć na nowo.

Przy okazji złupiłam 4 skrzynki i prawie piątą (gdzie ja mam zdjęcie tej tablicy z hasłem, no!)

Z innych atrakcji, na wiadukcie nad CMK Tomi wyjmuje aparat. Wtem klapka się otwiera i wypada bateria. Na tory prawie. Echo coś tam odpowiadało, ale nie pamiętam, co. W oddali jakiś wóz reperacyjny (na tym torze kawałek dalej była przerwa, chyba coś grubszego), więc nie mógł łazić po torach jak chciał. Ale w końcu mu pingnęło, że z drugiej strony też da się podjechać. No i znalazł baterię :)