Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 48726.22 kilometrów w tym 8081.16 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 100.13km
  • Teren 9.70km
  • Czas 05:44
  • VAVG 17.46km/h
  • VMAX 38.50km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wycieczka wzdłuż Esełki do Garwolina (1)

Sobota, 14 października 2017 · dodano: 16.10.2017 | Komentarze 3

Pogoda niepewna i dżdżysta z prognoz wynikała. Wiatr zachodni spienione goni fale. A tu weekend się zaczyna. Walim Esełkę, jakoś to będzie. Z wiatrem, przynajmniej szybko do Tarczyna dojedziemy. I rzeczywiście. Pobudka skoro świt po siódmej (aua), w Tarczynie byliśmy przed 12, co jak na nas jest wyczynem. Do Mszczonowa jeszcze mieliśmy nieco chłodnego słońca, podczas postoju na pewnym zarośniętym cmentarzu bez krzyży, dogoniła nas gorsza pogoda. Ale przynajmniej zrobiło się cieplej, choć nadal używałam nauszników. 

Link do zdjęć z obu dni wycieczki. Trasy póki co jeszcze nie ma (nie wiem, czy Tomi będzie rysować).

Link do mapy https://www.bikemap.net/pl/route/4220095-wzdluz-eselki-na-wschod/








Docieramy do okolic, gdzie Esełka krzyżuje się z linią radomską (w remoncie). Czachówek Górny już przerobiony, nie załapaliśmy się na poprzednią wersję. Wiadukty już nowiutkie, ale peron nieczynnej stacji esełkowej na dole klimatycznie porośnięty zielskiem. Jaka by tu była wygodna stacja przesiadkowa do Warszawy (z Mszczonowa i okolicznych wiosek ludzie mieliby fajny dojazd do pracy na przykład). Ale po co. Szynobus do Hajnówki spoko, do Mszczonowa nie. 





Tuu zaczynamy keszować nieco, bo Mototramp nie mogąwszy doczekać się naszych skrzynek, pozakładał własne (i słusznie). Mała rozwałka na kanapki i dobrze, bo akurat pociąg przejeżdżał towarowy. Usłyszeliśmy go w ostatniej chwili. Tutejsze rozjazdy są naprawdę malownicze, zwłaszcza w jesiennej aurze. Widać też pociągi słoneczka Kolei Mazowieckich na odremontowanym odcinku trasy na południe. Dojeżdżamy też do Czachówka Wschodniego i tu niespodzianka, tu jeżdżą pociągi osobowe! Jakieś dziwnej relacji do Tłuszcza czy Mińska, ale zawsze. Brzmi egzotycznie i bardzo mi się chce ta trasą pojechać.








Cyklogrobbing oczywiście też się trafia, bo Tomi nie byłby sobą, gdyby nie wyhaczył kilku mogił zbiorowych z okresu wojny, ale i dla mnie się trafił kirkut (niestety za płotem) oraz cmentarz poniemiecki z 1925, ale to już w Górze Kalwarii. Tu także odwiedzamy rynek i kościoły, ale sytuacja menelska sprowadza postój dopiero pod most kolejowy. Wcześniej odwiedzamy koszary (w remoncie!) i oglądamy czołg oraz parę wozów bojowych.





Trafiamy też na stację kolejową w Górze Kalwarii. Bez dworca. Kiedyś musiał tu jakiś być, tylko gdzie?

Sanktuarium




Jabole jadą!

Koszary





Stare miasto




Most - przygoda, jak tylko dotarliśmy za pierwsze przęsło, nadjechał pociag, więc trza się było przytulić do barierki. Ledwo Tomi wrócił ze skrzynką spod mostu, nadjechał kolejny. Towarowe, ciężkie, cały most się trząsł. Lubię takie przeżycia, choć nie było mi do śmiechu. Za mostem zaczęło się powoli ściemniać, więc tylko dotarliśmy do kilku mogiłek, kościół w Osiecku i bach do lasu spać.  









Jedziemy, jedziemy, a tu... wiatka dla koni. A tu zaraz ma padać, postanowiliśmy rozbić namiot pod dachem. W okolicy grasował grzybiarz z samochodem i obawiałam się nieco wizyty leśnika. Moje myśli wykrakały, bo leśnik zjawił się w trakcie jego odjazdu, a przy okazji nakrył nas. Ale od słowa do słowa, bardzo miły człowiek poznał, że ma do czynienia z cywilizowanymi ludźmi i pozwolił zostać do rana za obietnicę nieśmiecenia.


Post factum prognozy deszczowe się nie sprawdziły, trzy krople spadły, ale dawno w tak cywilizowanych warunkach namiotowo nie spałam. Ławeczka, stolik, daszek... :)


Komentarze
meteor2017
| 22:00 poniedziałek, 16 października 2017 | linkuj Ja to się nawet załapałem na stary Czachówek Górny... i chyba nawet na górę właziłem.
lavinka
| 19:54 poniedziałek, 16 października 2017 | linkuj Ciężarówki z przyczepami były dwie, tylko pierwsza mi wyszła ciut nieostra i wywaliłam. Będzie z tych jabłek niejedno wino owocowe. ;)
malarz
| 19:25 poniedziałek, 16 października 2017 | linkuj Setka z interesującymi fotografiami!
Piękne foty mostu kolejowego w Glinkach :)
Olbrzymie ilości jabłek luzem wiozła ciężarówka z przyczepą...
Jeszcze uchwycona mucha na stokrotce oraz brama z 1925 roku :)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa malud
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]