Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 48726.22 kilometrów w tym 8081.16 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 59.10km
  • Teren 23.50km
  • Czas 04:40
  • VAVG 12.66km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Kluskobiwak 2 - dzień 2

Niedziela, 23 sierpnia 2020 · dodano: 27.08.2020 | Komentarze 4

Dziś zbieramy się raniutko i robimy wersję minimum. Odpuszczamy Płock, tylko jeździmy po okolicy i keszujemy, a potem o 15 po Kluskę. Najpierw jedziemy do ruinek urbeksowych po ośrodku wczasowym w Lucieniu, jej, jaka szkoda, że popadł w ruinę. Link do wszystkich zdjęć ośrodka i drugiego urbeksiku (a raczej okolic szpitala grużliczego Kruk). Kiedy docieramy pod stanicę, mamy jeszcze zapas czasowy, więc jedziemy na okoliczne wydmy podsuszyć namiot. Wracamy na 14.45 i ledwo zdążymy usiąść, a okazuje się, że przychodzi druhna i każe iść na teren obozu. Tomi idzie sam, a ja pilnuję klamotów. Wraca objuczony jak wielbłąd. Okazuje się, że prócz plecaka dźwiga dodatkowe fanty. Namiot, bidon, dwa plecaczki... jeny, jak my to zapakujemy na rowery? Dobrze, że mnie coś tknęło przed wyjazdem i poprosiłam Tomiego o pożyczenie letniego śpiwora, to mam puste pół sakwy... akurat na nowy namiot Kluski, dwuosobową keczuańską szarą dwójkę.









Dąb na trasie. Kluska założy tu skrzynkę.






Urbeksik



Tomi z rozpędu zaczął szukać skrzynki nie tam gdzie trzeba. ;)

Strasznie zdewastowany :(



Na dole dżungla

I w las...



Kolejny urbeksik.


Rowerzysta widmo w Gorzewie :)

Prywatny pomost

Wydmy z szałasami, widać że blisko grasują harcerze ;)


Suszenie namiotu

Nieco przybrudzona Kluska zakłada skrzynkę. Element maskujacy już tam był. ;)

Jadziem dalej



Na koniec dnia bonusik, Tomi złapał gumę, więc postój z komarami pod mostkiem w Dobrzykowie. Z wrażenia nawet nie zrobiłam zdjęć.
Kolacja



Komentarze
meteor2017
| 06:50 sobota, 29 sierpnia 2020 | linkuj Teoretycznie nawet mamy gdzieś spiralki... ale na biwaku ze środków przeciwkomarowych stosujemy ognisko ;-) To, że był to ośrodek zakładów żyrardowskich było dodatkowym powodem by odwiedzić to miejsce. Aczkolwiek my nie jesteśmy w temacie, jeździliśmy głównie w góry lub jeziora... sporo słyszałem o jakimś Lucieniu, czy innej Koszelówce, ale że to gdzie nad jeziorami, to myślałem że to gdzieś na Mazurach... dopiero rowerując po okolicach jakieś 9 lat temu, ze zdumieniem odkryłem na mapie te miejscowości pod Płockiem.
Pim | 10:31 piątek, 28 sierpnia 2020 | linkuj Tak jak pamiętam z relacji koleżanki - Magdy: ośrodek należał do Żyrardowskich zakładów lniarskich. Te padły jakoś w końcówce lat 90-tych. (Jesteście żyrardowianie, to będziecie wiedzieli dokładnie). Potem ten ośrodek został odkupiony i działał gdzieś do 2005-2007. Wtedy Magda tam bywała.
Sprawa się rypła m.in z powodu ogrzewania. W ośrodku nie było CO, całe ogrzewanie było na prądzie. (Swoją drogą fajna musiała być rozdzielnia elektryczna). Jak ośrodek należał do Zakładów, to prąd mieli za przysłowiowe "prawie darmo". Potem preferencje się skończyły i przyszła brutalna rzeczywistość.

Ciekawe kto go projektował, bo architektura była nie banalna nawet jak na PRL (a wtedy dobre i ciekawe ośrodki wypoczynkowe były projektowane)?
lavinka
| 09:11 piątek, 28 sierpnia 2020 | linkuj @Pim: Tak, pamiętam zdjęcia znajomych, którzy tam byli 10 lat temu, jeszcze wtedy było o wiele lepiej, ale teren był jeszcze jakoś pilnowany, od kilku lat w ogóle, skutki widać. Każdy pokój ma swoją łazienkę i aneks kuchenny... po paru przebudowach to by był nadal dobry ośrodek.
Pim | 05:32 piątek, 28 sierpnia 2020 | linkuj Ten ośrodek pod Gostyninem to jak na socjalizm, projektowy odlot. Koleżanka z którą kilka lat pracowałem mieszka w sochaczewie i dla nich to pojezierze to teren wypoczynkowo - weekendowy. Pokazywała mi zdjęcia z dzieciństwa i zaraz po tym jak go zamknęli jakieś 15 lat temu. Destrukcja postępuje niestety.
Na komary na biwaku można kupić takie "spiralki" do palenia. Używaliśmy tego w skałach i w górach. W czasie Waszego wypadu, my zaliczyliśmy "wywczasy w Wyszogrodzie" i komary były krwawe. Mimo rozlicznych elektronicznych szajbek, te palone spiralki były najskuteczniejsze. A mnie komary lubią a ja ich nie. Z trudem wyobrażam sobie operację wymiany dętki w chmurze komarów. Przebiegała pewnie "pręciutko" ?
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa tylko
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]