Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 48582.02 kilometrów w tym 8035.46 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.05 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 56.91km
  • Teren 15.00km
  • Czas 03:52
  • VAVG 14.72km/h
  • VMAX 27.00km/h
  • Kalorie 1174kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

259/365 Cyklobunkring w Józefowie

Sobota, 27 września 2014 · dodano: 28.09.2014 | Komentarze 5

Celem wycieczki było połączenie serwisu podotwockich keszy Tomiego, jedna reaktywacja i złupienie geościeżki bunkrowej w Józefowie. Przy okazji złupiliśmy też jeden stary dworek. Na inne nie starczyło czasu.

A nie starczyło, bo ciapąg, którym mieliśmy jechać do Warszawy, spóźnił się godzinę. I jeszcze złapał pół godziny opóźnienia na trasie, więc spóźliśmy się pół godziny na pociąg, na który było godzina zapasu. No rzesz. Ledwo kupiliśmy bułki i jako tako rozsiedliśmy się na peronie, trzeba było wsiadać do następnego. Na dodatek wstaliśmy o nieludzkiej porze, zmoczył nas deszcz (pelerynka rullez), wreszcie na zachodniej wyszło słońce, a my mieliśmy wtedy już wysiadać w Starej Wsi! No to w pięknym słońcu jechaliśmy sobie zmodernizowanym słoneczkiem. Mieliśmy trochę w plecy czasu, bo w Starej Wsi wylądowaliśmy o 11.30. A tu dzień krótki. Z serwisami poszło szybko, bo umiem jeździć pod górę po piachu, a poza tym piach nie był taki strasznie suchy, bo dopiero co przestało padać. 
Opłotkami na zachód od Otwocka dojechaliśmy do Józefowa, gdzie nawiedziliśmy zrujnowany dworek, w którym Tomi odnalazł swoją niszę. Ja zresztą też. W Józefowie od kesza do kesza, od bunkra do bunkra (niektórych nie było widać zza płotu), zrobił się wieczór. A z wieczora ciemna noc, kiedy to znaleźliśmy finał geościeżki. Super zabawa, choć większość bunkrów albo niedostępna, albo zaśmiecona. No cóż, Polska.

Do pociągu powrotnego mieliśmy 50minut, więc podjechaliśmy w kierunku Warszawy jedną stację, drugą... O! Falenica! Jeszcze 20 minut do ciapągu. To jeszcze podjedziemy. I tak dotarliśmy do stacji Wawer. Dalej baliśmy się jechać, bo nie wiadomo, gdzie się kończyła ładna asfaltowa ddrka. Dojechaliśmy ciapągiem do warszawy w 10 minut i tam kolejne oczekiwanie na pociąg do Żyrka. Kupiłam sobie na głównej hali gorącą czekoladę, a wcześniej jeszcze złupiliśmy przydworcowego mikrusa. Powrót do domu znów z emocjami, do Pruszkowa jechaliśmy z hałaśliwym i agresywnym młodzieńcem, który wymyślał koledze przez telefon, że pobił jego koleżankę (uszkodził jej oko i ona miała je zakryte plastrem), a przy okazji walił w toaletę. Pociąg był zmodernizowany, szkoda ścianek (mocne były, nawet się nie wgniotły), przyszedł kierownik pociągu i kazał mu się uspokoić. I tak jechał z młodzieńcem aż do Pruszkowa, a potem zmęczony poszedł na przód. I dzięki temu Tomi miał nieskasowany powrotny, dlatego pojechał dnia następnego rowerem w ten sam rejon (już beze mnie), by wracać pociągiem "za darmo" ;)

Wszystkie fotki z bunkrów i niebunkrów w stosownym albumie na picasie.




Komentarze
meteor2017
| 17:49 poniedziałek, 29 września 2014 | linkuj Fakt, było nieprzyjemnie ale obyło się bez strat...
lavinka
| 14:48 poniedziałek, 29 września 2014 | linkuj Nie no opowieść optymistyczna. Pociąg nie został zdemolowany, Pan wysiadł, nikt nie dostał po mordzie (przynajmniej w pociągu), w zasadzie "nic się nie stało" ;) Kafelki na pewno ręcznie malowane, ale nie dojrzałam logo.
Gość wariag | 14:33 poniedziałek, 29 września 2014 | linkuj Kafelki ... hmm, Ćmielów czy Opoczno ?
Piękne jesienne fotki :) ... w porównaniu z opowieścią o kolesiu z ciapągu można się zdołować :(
lavinka
| 12:19 poniedziałek, 29 września 2014 | linkuj Jedne się przebarwiają, inne nadal zielone. To chyba zależy od dostępu do światła. Kolorowe spotykało się w ciemnych miejscach.
huann
| 05:55 poniedziałek, 29 września 2014 | linkuj O - dąb czerw. już się przebarwia na żół.? A w Jamboru jeszcze ziel.!
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa lupac
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]