Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 48726.22 kilometrów w tym 8081.16 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 34.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:20
  • VAVG 14.57km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po starym Ursynowie

Niedziela, 31 maja 2009 · dodano: 01.06.2009 | Komentarze 10

Za pierwszym razem gdy z Rubeusem chcieliśmy się wybrać pojeździć w pozukiwaniu ursynowskich zabytków.. lało od rana jak z cebra. Wycieczka zostałą odłożona na kilka tygodni później, czyli dziś. Z rana piękna pogoda, nic nie zwiastowało Armagedonu. Jadąc wzdłuż łączki przy Płaskowickiej nawet pozwoliłam sobie zrobić sielankowe zdjęcie, bo kolor bluzy pasował do koloru koniczyny.
Tam z tyłu za plecami szykowałą się ciemna chmura. Myśleliśmy, a przelotna ulewa będzie... no... niekoniecznie. Nie dość,że chmura okazała się burzą to jezze z gradobiciem. O ile deszcz dało się wytrzymac pod drzewem... o tyle gradobicie na pokonało i zakomenderowałam odwrót na z góry upatrzone pozycje, czyli ganek zabytku, który fociliśmy chwilę przedtem . Sławek niestety przemókł na tyle,że szybko uciekł do domu a my z Rubeuem jeszcze chwilę pokrążyliśmy po okolicy by skapitulować pół godziny później. Rubi pojechał na przystanek busowy do domu, a ja Herbta do metra... ale dojechawszy do metra spojrzałam na licznik a tam 10km... wstyd taką odległoć na bikestaty wrzucać. To zmieniłam plan gry i pojechałam w kroplach deszczu zwiedzać ursynów. Przy Kopie Cwila nawet nie padało.
....ale już chwilę później pod wiaduktem a jakże. Kropiło.

Na szczęcie lavinka z cukru nie jest. Trochę było ciężko, kurtka zamokła w 100% ale sweter i bluza pod spodem ledwo ledwo. Pojechałam Dolinką Służewiecką do Sobieskiego i dalej obiekiego prostooo aż w Aleje Ujazdowkie do pl.Trzech Krzyży i tam odbiłam an dół na Powiśle. A z Powiśla przed Mariensztatem do Wisły. Tam przestało lać. No to piknęłam trasą nadwiślańską do domku.

A przy Lesie Bielańskim potanowiłam sprawdzić tary skrót by objechać stromą górkę. Skrót nadal istnieje. Ciutkę błotnity. A dalej Dewajtis, Lindego i hołm Wawrzyszew.

Na liczniku 2478 - a wszystko po to by dokręcić do 300km w maju ;) Chwilowo wpisuję Dziuńka, ale naprawdę jechałam na woim starym rowerze, który teraz należy do mego brata.Ale na nim nie jeździ bo używa w pracy kolarki. Rower dodam w najbliższym czasie i edytnę co trzeba.


Komentarze
lavinka
| 14:19 wtorek, 16 czerwca 2009 | linkuj No fucha się trafiła, robienie inwentaryzacji kopalni Julia w Wałbrzychu. O tu masz linkę do relacji z pierwszego wyjazdu- http://lavinka.bloog.pl/id,4606332,title,-Kopalnia-Julia-w-Walbrzychu-,index.html ,w trójkę ją mierzymy,ogromna, w złym stanie, nie ma lekko. Teraz był trzeci wyjazd, mam nadzieję ostatni.
El kondor | 14:05 wtorek, 16 czerwca 2009 | linkuj To ty w kopalni pracujesz? No, no, to mnie zaskoczyłaś.
lavinka
| 07:50 wtorek, 16 czerwca 2009 | linkuj El Kondorze, otóż sprawa jest prosta - z natłoku pracy w kopalni w Wałbrzychu nie wsiadłam na rower ani razu od daty na bajkstatsach. W Warszawie bywałam 3-4dni w tygodniu przez otatni miesiąc(poza tygodniem z Masą), a po Masie popsuły mi się hamulce i dopiero ostatnio rower wrócił z serwisu. Na czas międzyrowerowy i przeczekanie pedałowego marazmu polecam warszavkę. Znaczy warszavka.bloog.pl :) Ostatnio ciekawe czerwone rzeźby ze styropianu sfociłam przy metrze. Teraz pogoda dżdżysta a ja znów muszę przy komputerze pracować dead line mnie zamorduje. Jeśli będę na rowerku w tym tygodniu to może w środę, bo ma mmniej padać czyli jutro. Ale niedługo, bo znów. Rabota.
El kondor | 21:13 poniedziałek, 15 czerwca 2009 | linkuj Lavinko, czemu zamilkłaś? Czekam na nowy wpis. Ja przez smutne wydarzenie też byłem długo nieobecny na blogu, ale właśnie wróciłem. Pozdr.
lavinka
| 21:10 poniedziałek, 1 czerwca 2009 | linkuj Fantastyczna galeria, podlinkuję ją na Warszavce, dzięki!!!
El kondor | 21:05 poniedziałek, 1 czerwca 2009 | linkuj wysyłam adres tej strony: www.ursynow.org.pl i trzeba wejsc w link "galeria'
lavinka
| 21:04 poniedziałek, 1 czerwca 2009 | linkuj Kiedyś te karty były drogie, teraz taniusie. Moich mam 3 z czego dwie dostałam od wujka w prezencie, więc tak tego nie odczułam :) Ursynów to jeszcze nadal biała plama na mojej mapie Warszawy, kojarzę tylko fragmenty.
El kondor | 21:01 poniedziałek, 1 czerwca 2009 | linkuj Jest taka strona z galerią ursynowa, gdzie sa zdjęcia porównawcze, np. z 1976 i 2007 roku obok siebie tych samych miejsc na ursynowie. Super sprawa. Fotki fantastyczne, mnie najbardziej podnieciło zdjęcie ul. puławskiej w kierunku piaseczna z 1963r., na którym zamiast kilkupasmowej trasy widać wąską ulicę z kostki, a wzdłuż niej jedzie ciuchcia wąskotorowa, ale co jeszcze widać na tej fotce? Ano starą warszawę i 2 kolarzy na kolarkach, w całkiem kolarskich jak na tamte czasy strojach. A co do Olympusa to zawsze odpychały mnie od niego niszowe karty xd, za które trzeba 5 razy przepłacić w stosunku do sd.
lavinka
| 12:19 poniedziałek, 1 czerwca 2009 | linkuj To akurat zdjęcia z blipa,mmsy z zaparowanej komórki, bo tych z aparatu jeszcze nie zdążyłam obrobić. Ostatnie zdjecie zażółcone, bo tak trawa po deszczu odżyła ;) Tylko pierwsze zdjęcie obrobiłam z SP510-UZ Olympusa. Na Ursynowie można pozwiedzać nowoczesne budy,albo pojechać w kierunku Wilanowa/Powsina z Kabat albo wręcz przeciwnie w kierunku lotniska. Co jakiś czas można natrafić na zabytkowe wille lub inne domki(coraz ich mniej, znikają w "tajemniczych okolicznościach"), znajomy "zassał" rejestr okolicznych zabytków i jeździliśmy od adresu do adresu(niestety tylko kilka,bo nam pogoda popsuła plany). Jest też górka której nie mam na zdjęciu, u zbiegu z Belgradzką oraz ta widoczna Kopa Cwila w samym sercu Ursynowa. W sumie dość odpychająca dzielnica, ale jak zna się historię tych terenów, która nota bene jet dość ciekawa i zawikłana-poszczególne ziemie często zmieniały właścicieli, a co jeden to sławniejszy-to zupełnie inaczej się na to patrzy.
El kondor | 12:05 poniedziałek, 1 czerwca 2009 | linkuj Jakim aparatem focisz? Czyzby to była dawna konica minolta, bo ostatnie zdjecie takie zażółcone. A co w ogóle jest do zwiedzania na ursynowie poza blokami?
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa losie
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]