Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 48726.22 kilometrów w tym 8081.16 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 7.49km
  • Teren 0.30km
  • Czas 00:33
  • VAVG 13.62km/h
  • VMAX 19.60km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Kalorie 158kcal
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Trochę za długa wycieczka w mokrej aurze

Czwartek, 1 stycznia 2015 · dodano: 01.01.2015 | Komentarze 5

Skoro wczoraj nam tak wesoło było, to dziś wycieczka wydłużyła się o wizytę na Bielniku, karmienie kaczek i kółko po mieście. O kółko za dużo. Po drodze Klusię zaczęło przysypiać i marudzić. Bo wiatr i mokro. Trza było jechać przez rynek, no ale trudno. Znowu w oczach sąsiadów wyszliśmy na wyrodnych, bo wróciliśmy na syrence okrętowej. No ale tak to jest, jak się nie chce wkładać rękawiczek ;)
Na Bielnik pojechaliśmy z powodu skrzynki gc. Wisi nam od jakiegoś czasu na mapie, ale jakoś nie było kiedy podjechać, bo albo noc ciemna i kordy +-200m, albo nie po drodze. Za dnia to byłą formalność, zwłaszcza że po drugiej korekcie kordy były już dobre. Meteor z Kluską pojeździli po okolicy w celu pstryknięcia im paru zdjęć (ciemno i trochę był problem z ostrością), a potem podjechaliśmy DDrką na skraj parku do kaczek. Tym razem dostały dużo żarcia. Po jakimś czasie Klusku spsuł się humor, ale polepszył się zaraz po tym, gdy znów ruszyliśmy. I to nas zmyliło. Trzeba było jechać od razu do domu, to by wszyscy byli w wyśmienitych humorach. No trudno, to już nie pierwszy raz, kiedy sama mam czasem ochotę płakać na trasie wymyślonej przez niego ;) 

Szkoda tylko, że śnieg stopniał i z powrotem pogoda zrobiła się żadna. Co prawda ziąb ma wrócić, ale czy dopada śniegu? Marnie to widzę.















Komentarze
lavinka
| 00:12 poniedziałek, 5 stycznia 2015 | linkuj To na pewno kwestia przyzwyczajenia. Dziecię nie trzymane pod kloszem, tylko wychodzące na zewnątrz przy każdej pogodzie, nawet lekko zakatarzone - nie przeziębia się od jednego dmuchnięcia wiatru. Niby zmarzła, bo nieco przeholowaliśmy, przeciętne polskie dziecko chyba by dostało zapalenia płuc, a ona nic. A jest świeżo po ospie, więc w teorii ma niższą odporność. Ale właśnie, w teorii. Zahartowane dziecko, to i ma siłę walczyć z zarazkami.
felicity | 21:58 niedziela, 4 stycznia 2015 | linkuj Przeurocze maleństwo z tyłu. Jestem oczarowana fotkami i faktem, że w zimie ktoś z dzieckiem rusza na przejażdżkę (w ogóle jak widzę rodziców, którzy tak, to zawsze mnie to rozczula i chcę jak najszybciej zostać mamą - aktywną mamą z aktywnym dzieckiem).

http://nakreconakreceniem.blogspot.com/2015/01/blog-post.html
lavinka
| 19:35 czwartek, 1 stycznia 2015 | linkuj Tomi z Kluską to by jeszcze przejechali, ale ja na holendrze na swoich cienkich oponach mogłabym błotem nie przejechać.
meteor2017
| 18:04 czwartek, 1 stycznia 2015 | linkuj U nas może w lesie coś by było... ale jakbyśmy tam pojechali to by było jeszcze dłużej, no i nie chcieliśmy się wbijać w odwilżowe gruntówy.
huann
| 17:48 czwartek, 1 stycznia 2015 | linkuj W mieście Uć ostatnie płaty w leśnych krzakach zanikają, ale na upartego można jeszcze w nich wytarzać Labrador. A nie, zaraz - przecież on się nikogo nie pyta i sam tarza! ;)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa lkazd
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]