Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 48726.22 kilometrów w tym 8081.16 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 36.58km
  • Teren 16.00km
  • Czas 02:17
  • VAVG 16.02km/h
  • VMAX 26.70km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Rozbijanie namiotu z pałatki i serwisy

Poniedziałek, 27 lipca 2015 · dodano: 27.07.2015 | Komentarze 8

Trochę mnie jednak wczorajsze +100 wymęczyło, zwłaszcza 4 godziny w pociągu chyba i dziś udało się mnie zwlec na rower dopiero po 12. O 17 icm zapowiadał deszcze, więc Meteor zaplanował coś krótkiego. Szukamy w okolicy jakiegoś wygodnego miejsca na nocleg namiotowy z Kluską i chyba wreszcie udało się znaleźć coś z dala od ludzi, dzikich zwierząt i w lesie bez krzaków, a zarazem liściastym (dobre miejsce na przeczekanie upału). Zabrałam ze sobą dwie pałatki na próbne rozbicie, bo mężczyźni w internetach piszą, ze to niełatwa sprawa. No, udało się w pięć minut. Nie licząc szukania nowego kija, który mi Meteor za mocno nadłamał (zresztą i tak był krzywy, nowszy okazał się jakiś taki lepsiejszy). Bułka z masłem, nawet jak się okaże, że ma się 4 śledzie i żadnych troczków (jedna pałatka miała zestaw niekompatybilny, a ja zapomniałam zabrac sznurka). Ale nawet ze 4 szpilkami się udało, resztę przygniotłam konarami i ok. Potem tylko długo ustawiałam do zdjęcia. 

Zeszło się na tym namiocie sporo czasu, więc na resztę przejażdżki serwisowej nie starczyło. Myknęliśmy tylko do młyna na Okrzeszy i do jednego wiaduktu na esełce. Trochę zaczęło padać i pojechaliśmy do domu. Więc już więcej nie padało. No szlag. :)

Przypomniało mi się jeszcze szczególne miejsce, obok którego rozbiliśmy pałatkę. Jest tam kamień. duży kamień. Ktoś go próbował odkopać, ale zrezygnował. Ciekawe, ile go jest jeszcze pod spodem? Przydałby się jakiś radar albo co.

Wszystkie fotki w Mazowszu letnim



Komentarze
lavinka
| 20:06 czwartek, 30 lipca 2015 | linkuj No jak Meteor się nie myje, to ja muszę tym bardziej, bo inaczej jego zapach by mnie zdominował i nie miałabym czym oddychać. A tak mam mój mały smrodek - warstwę ochronną własnego powietrza. ;)

Tu na nizinach strumole potrafią być brudne, zasyfione cichymi ściekami z pobliskich domów. Kąpiel w nich to trochę ryzyk fizyk, jak w Wiśle.
meteor2017
| 19:58 czwartek, 30 lipca 2015 | linkuj Eee, mycie jest przereklamowane ;-) Człowiek stopniowo obrasta brudem i stopniowo się do tego przyzwyczaja. Gdyby nagle wskoczył w tygodniowy brud, to może by się czuło dyskomfort, a tak nie ma problemu. No może jak jest upał to faktycznie warto się umyć choćby dla ochłody (najlepiej w środku dnia) i dlatego że bardziej się wtedy poci.

Ze strumieniami różnie to bywa... w górach faktycznie jest ich sporo, ale na nizinach już gorzej. A nawet jeśli są, to często bardzo trudny dostęp do nich (krzaki, pokrzywy itp.), a i zależy od pory roku, bo jak jest niezbyt mokro to mniejsze wysychają.
lavinka
| 08:52 czwartek, 30 lipca 2015 | linkuj Ja się nie czuję umyta dużo lepiej. Zwłaszcza, że rano po kilku godzinach w zakurzonym namiocie jestem tak samo brudna jak wieczorem. Mycie w zimnej wodzie daje chyba tylko działanie psychologiczne, przynajmniej w moim wypadku. Zapach ten sam. Czasem przydają się chusteczki niemowlęce, te nawilżane, one przynajmniej zmywają piach i błoto, bardzo sprytny wynalazek, którego na ogół zapominam spakować. Ale wiem, że działa! :)
Pixon
| 07:51 czwartek, 30 lipca 2015 | linkuj Nie żartuję, my się pucowaliśmy pod koniec każdego dnia. W Polsce to nie takie trudne, jest tyle strumieni po drodze, często wystarcza butelka 1,5l, a człowiek tak umyty czuję się zdecydowanie lepiej... I nie mam tu na myśli chociażby zapachu spoconego ciała :) Polecam spróbować.
lavinka
| 11:42 środa, 29 lipca 2015 | linkuj Umyć? Na biwaku? No chyba żartujesz. Człowiek się myje jak wróci po tygodnou. Ja na takich wyjazdach myję tylko zęby. Poza tym stapiam się z naturą :)
Pixon
| 09:54 środa, 29 lipca 2015 | linkuj lavinka zależy w jakiej korelacji są te dwie osoby i czy przed położeniem się spać było gdzie się umyć :D
lavinka
| 11:24 wtorek, 28 lipca 2015 | linkuj No tak, po prostu tak się szybciej gada. Moim zdaniem jedna osoba się zmieści, ale spanie we dwoje to jednak ciut ciasno. No ale lepsze to niż nic. :)
yurek55
| 06:09 wtorek, 28 lipca 2015 | linkuj Prawidłowa nazwa to płaszcz-pałatka. Namiot powstaje ze spięcia guzikami dwóch płaszczy p-deszcz. Ostatnio spałem pod takim namiotem w październiku 1976 roku na poligonie.:)
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa namor
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]