Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 48726.22 kilometrów w tym 8081.16 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 78.68km
  • Teren 17.50km
  • Czas 05:16
  • VAVG 14.94km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Jabole we mgle - dzień drugi

Niedziela, 13 września 2015 · dodano: 16.09.2015 | Komentarze 19

Dzień drugi i chyba najciekawszy z wyprawy, zaczął się mgliście. I zimno. Ale jak się jedzie rowerem to zaleta, nie wada. Zwłaszcza po dwóch miesiącach upałów. Zatem po symbolicznym śniadaniu i kawie podjechaliśmy pod Studzianki Pancerne obejrzeć czołg i pzry okazji złupić dwie skrzynki (to ja, bo Meteor miał je już znalezione). Okazało się,  że tym razem da się wejść do środka. Niestety czołg wypatroszony, ale i tak trudno sobie wyobrazić, jak w tej ciasnocie zmieściła się czzwórka ludzi. A tu przecież jeszcze pociski i silnik. Po krótkim drugim śniadaniu pod czołgiem podjechaliśmy do szkoły ozdabianej granatami ręcznymi i wzorem maskującym. Zacne :)

Małe zakupy w sklepie i lecimy dalej, obok pałacu Zamoyskich w Trzebieniu, który jest w trakcie odbudowy. Do pobliskiej gorzelni już nie zaglądaliśmy. W ogóle okolica Kozienic jest bardzo ciekawa, trza by kiedyś porządnie objechać. Dziś po prostu było po drodze. Mamy szczęście, na rynku w Magnuszewie obok haubicy spotykamy mini paradę zabytkowych ciągników, w tym wiekowego Ursusa. Nadymili! Nahałasowali! Ale na szczęście się zatrzymali i wyłączyli silniki. Korzystając z zamieszania ulotniliśmy się we mgle. 

Jechaliśmy spory kawałek wzdłuż wałów Wiślanych i spotkalismy dziwne metalowe ustrojstwo na brzegu. Chyba tam kiedyś były jakies znaki, ale zupełnie zardzewiało i nic nie widać. Po paru przydrożnych cmentarzach i kwaterach wojennych dojechaliśmy do perełki dnia czyli skansenu militarnego pod Magnuszewem, w malowniczym sosnowym lesie. Meteor już tu był, więc na spokojnie zajął się centrowaniem koła (obręcz pęknięta i koło ma się coraz gorzej), a ja poszłam zwiedzać. Czołg znalazłam przypadkiem, dobrze schowany. Oprócz tego dużo różnego innego dobra, na którym się nie znam. Spodobało mi się coś amfibiopodobne i... nowy budynek muzeum, który dość dobrze wpisuje się w moje bunkrowe gusta. I jeszcze zrobili żwirkowy taras widokowy na dachu. Świetny pomysł! Niestety jest jeszcze nieczynne, ale za to w domku-kasie obok można dostać pyszne lody na patyku, coś za coś. Ponoć ekspozycja muzealna powinna sie otworzyć do przyszłych wakacji (gromadzą eksponaty).

Po spędzeniu dłuższego czasu na terenie muzeum i pamiątkowych fotkach z czołgiem pojechaliśmy dalej, mijając po drodze kościół w Rozniszewie, bardzo ładny (jak ja kocham ceglane budynki), kopiec kościuszkowski, znów cmentarz i wreszcie pomnik powstańców styczniowych w kształcie miecza na zboczu. Fajny pomysł, zimą się musi tu świetnie zjeżdżać na sankach. W zasadzie i bez sanek można ;)

Wreszcie podjeżdżamy do Warki i tu jest znów sporo do oglądania. Most kolejowy na Wiśle, kaplica na kirkucie, pomniki, obeliski, kapliczki słupowe i kościoły oczywiście. Wypatrzyłam nawet dziurę w płocie niedużego urbexu, więc i to mam zaliczone. Trochę szkoda, że już nie ma stropów, ale przynajmniej klatka schodowa jeszcze dostępna i można popatrzeć na wszystko z góry. Nie wiem co to, bo na guglach nic nie ma, muszę pogmerać na urbeksowych stronach. Poza tym zaliczamy również zamachy, pardon, zapachy z Warwinu, najpierw taniego wina, potem drożdży, słodu i wreszcie od tyłu jakiegoś paskudztwa. Na szczęście szybko udaje się stamtąd odjechać. A i wcześniej jeszcze krótki spacer po parku z odnowionym dworem i wybudowanym od nowa ceglanym cusiem o przeznaczeniu ekspozycyjnym, jak sądzę. Trza się dowiedzieć, kiedy ruszy, bo póki co jeszcze zamknięte.

Wjeżdżając z Warki odwiedzamy monumentalny pomnik lotników (mieli rozmach skurwysyny, no naprawdę), aż w końcu lecimy do lasy pod Grójcem na nocleg. Niestety wokół tylko sady i jabole we mgle, drogi zarośnięte i chcąc jakoś dotrzeć do lasu docieramy tylko do na wpoły zarośniętej przecinki z chyba nieco nielegalną amboną kłusowników rozbitą na środku drogi. To my i tam. Tu zjedliśmy znów pyszne kiełbaski z ogniska i chlebek. Meteor dopchnął chińszczakiem. Podejrzewałam, że mogą tu mieszkać zwierzęta, bo żaden samochód nie dałby rady tu podjechać. I rzeczywiście, w nocy przyszły dziki. Jeden dyszał nade mną, więc się wcisnęłam w Meteora i poszłam spać, skoro pstrykanie delikwenta nie odstraszyło. W końcu dziki sobie poszły i znów zrobiło się cicho.






























































































Komentarze
lavinka
| 10:23 niedziela, 27 września 2015 | linkuj W ogóle go nie szukałam, bo mi nie przyszło do głowy, że może być :)
meteor2017
| 07:40 niedziela, 27 września 2015 | linkuj lavinka, słabo szukałaś tego urbexu ;-) Można znaleźć na geoportalu, że to "mł." ;-) czego zresztą można się było domyślić po wnętrzach.
meteor2017
| 20:44 środa, 16 września 2015 | linkuj A nie wiem, ja mu w odmianę nie zaglądałem... ale tutaj obstawiałbym raczej TEN, bo po mieczu.
huann
| 20:00 środa, 16 września 2015 | linkuj Pomnik rożna? Mniam! Swoją drogą zawsze mnie zastanawiało w sytuacjach przydROŻNYch, czy to ten rożen - czy to rożno?
meteor2017
| 19:05 środa, 16 września 2015 | linkuj To nie widelec, tylko rożen... a ognisko już wygasło i musielibyśmy na nowo rozpalać.
Gość wariag | 18:58 środa, 16 września 2015 | linkuj U nas sporo się "wymigało" bo Hamaryka dulary przysłała i już był pacyfista jak się patrzy ;) No i niestety ta zasrana Hamaryka tak u nas ustawiła ceny, że szok. Ponoć w innych regionach było znacznie taniej.
huann
| 18:56 środa, 16 września 2015 | linkuj Taki wielki widelec spotkali po drodze i zamiast zjeść dzika, to mu pozwalali dyszeć! No skandal normalnie, a nawet - ech! A miały być atrakcje! :p
meteor2017
| 18:45 środa, 16 września 2015 | linkuj Niektórzy na badaniu wzroku nie widzieli generała... tfu, znaczy tablicy z literkami, a co dopiero literek ;-)
lavinka
| 18:35 środa, 16 września 2015 | linkuj Albo się miało znajomego generała, albo się swoje odsłużyło.
Gość w | 17:41 środa, 16 września 2015 | linkuj @Lavinka - ja też byłem pacyfistą ... ale przekonanie o tym komisji poborowej kosztowało by mnie 7 i pół moich miesięcznych pensji :( A i to nie wiem na ile odroczeń by wtedy starczyło.
Gość wariag | 17:29 środa, 16 września 2015 | linkuj Dekle to czołgiści :) Zapewne od pokrywy włazu ale tak do końca nie wiem.
lavinka
| 16:55 środa, 16 września 2015 | linkuj A co to dekle? U mnie w rodzinie sami pacyfiści, albo niezdolni do służby, albo z przekonania, więc żargon wojskowy jest mi mało znany :)
Gość wariag | 16:48 środa, 16 września 2015 | linkuj @Lavinka - eeeee, Zaaagań :( Ponoć Gajos tam służył w "deklach" zanim dostał się do szkoły filmowej.
lavinka
| 15:54 środa, 16 września 2015 | linkuj Tu jest ładny film z gatunku wczoraj i dziś https://youtu.be/PuU_oqzt-ZI
Gość wariag | 15:48 środa, 16 września 2015 | linkuj No i jeszcze cuś konkretnego do wypicia dla sierżanta Sroki z JW 2232 i Romana Wilhelmiego ;)
meteor2017
| 14:00 środa, 16 września 2015 | linkuj I ekipa filmowa ;-P
Gość wariag | 13:50 środa, 16 września 2015 | linkuj A czasem w takim czołgu musiał się zmieścić jeszcze pies :)
lavinka
| 12:27 środa, 16 września 2015 | linkuj Chyba miałam pypcia na oku, jak to pisałam, dzięki :)
meteor2017
| 12:19 środa, 16 września 2015 | linkuj Errata: to w Warce to nie żaden zamek, tylko dwór... a konkretnie dwór w Winiarach (możesz od biedy napisać pałacyk). A jeśli chodzi o zapachy, to między jabolem, a drożdżami był jeszcze zapach soku jabłkowego jeszcze niesfermentowanego.
:
P.S. Sama jesteś "chałubica"!!! ;-P
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa yidre
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]