Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 49807.70 kilometrów w tym 8374.46 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 55.20km
  • Czas 03:07
  • VAVG 17.71km/h
  • VMAX 28.00km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Do cmentarza pod Wólką Łasiecką

Sobota, 11 czerwca 2016 · dodano: 11.06.2016 | Komentarze 7

Pojechaliśmy pomóc w ogarnianiu chaosu na cmentarzu. Dotarliśmy na miejsce koło południa.  Na miejscu działała już intensywnie ekipa archeologów. My dostaliśmy odpowiedzialne zadanie nakłuwania wału wokół cmentarza, może znajdą się jakieś płyty nagrobne (niedawno odnaleziono parę w podobny sposób, więc istniało podejrzenie, że jest ich więcej). Nakłuwając tu i ówdzie zjechałam trochę za daleko od ogrodzenia i znalazłam płytę tam, gdzie w teorii miało już niczego nie być. To się nazywa fart. Jakiś czas później Meteor znalazł inną, z 10 cm pod ziemią, od mogiły zbiorowej (prawdopodobnie pochowanych tu żołnierzy przeniesiono z innego cmentarza).
Później znajdowaliśmy już tylko korzenie.

Popołudniem ekipa zajęła się pomnikiem, a ja tam nie byłam do niczego potrzebna poza patrzeniem, więc poszłam poleżeć w hamaku. Zawołali mnie dopiero do pamiątkowego zdjęcia. Archeolodzy odjechali, zostało jeszcze kilku miłośników spędzania soboty na cmentarzu, w końcu i dla mnie znalazła się jakaś praca. 

Wracaliśmy po zachodzie słońca, ale dość długo było jasno, bo to czerwiec. :)





  • DST 4.20km
  • Czas 00:17
  • VAVG 14.82km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Kluskę na dworzec

Piątek, 10 czerwca 2016 · dodano: 11.06.2016 | Komentarze 0

Alle lunęło. ;)

  • DST 2.81km
  • Czas 00:10
  • VAVG 16.86km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po mieście

Wtorek, 7 czerwca 2016 · dodano: 07.06.2016 | Komentarze 0



  • DST 12.95km
  • Teren 2.00km
  • Czas 00:51
  • VAVG 15.24km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Po jaśmin do wujka (z Klu i M.) i na pocztę

Poniedziałek, 6 czerwca 2016 · dodano: 06.06.2016 | Komentarze 0








  • DST 4.10km
  • Czas 00:15
  • VAVG 16.40km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zabrać Klu z dworca

Niedziela, 5 czerwca 2016 · dodano: 05.06.2016 | Komentarze 0

Marudne dziecię, bo dzień wcześniej niż zwykle wróciło.


  • DST 5.24km
  • Czas 00:18
  • VAVG 17.47km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na dworzec z Klu i M

Piątek, 3 czerwca 2016 · dodano: 03.06.2016 | Komentarze 0



  • DST 2.76km
  • Czas 00:10
  • VAVG 16.56km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do sklepu

Czwartek, 2 czerwca 2016 · dodano: 03.06.2016 | Komentarze 2



  • DST 48.94km
  • Czas 03:10
  • VAVG 15.45km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Wyprawa do Jamborka - dzień 4

Poniedziałek, 30 maja 2016 · dodano: 01.06.2016 | Komentarze 10

Ostatni dzień rowerowania podłódzkiego, dla odmiany szybka, z wiatrem i po asfaltowych dedeerach głównie (milusio), z Olechowa na lotnisko, gdzie Huannowi mieliśmy oddać klucze. Przy okazji przejechałam się chwilunię na łódzkim rowerze miejskim, obejrzałam nową pętelkę tramwajową przy Pietrynie, która jest bardzo śliczna, tylko do niczego nie pasuje (ale w tym wypadku aż się prosi o zmianę otoczenia, by pasowało do cudownej konstrukcji stalowej).

W międzyczasie koszenie skrzynek, tu i tam. U Huanna zeszło się chwilę, dostałam ładną mapkę i pojechaliśmy dalej. Znów nie starczyło czasu na poligon (inna sprawa, że było za gorąco), pojechaliśmy przez parki i dedeerami nie zawsze już asfaltowymi na Arturówek i tam wsiedliśmy po kwadransie oczekiwania do ŁKA do Skierniewic. Z zachodu szły burze, więc postanowiłam podjechać ze Skierniewic pociągiem do Żyrka, ale było mało czasu, więc bilet kupiłam u konduktora. W końcu deszcze do Żyrka tego dnia nie dotarły, ale za to ja nieco wypoczęłam przed odebraniem kluski z dworca (doliczone do dziennego dystansu). 

A wszystkie zdjęcia w albumie na picasie.


Rybki


  • DST 63.50km
  • Teren 15.50km
  • Czas 04:00
  • VAVG 15.88km/h
  • VMAX 28.90km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Wyprawa do Jamborka - dzień 3

Niedziela, 29 maja 2016 · dodano: 01.06.2016 | Komentarze 0

Tym razem jedziemy nocować w Łodzi korzystając z uprzejmości Huanna i Moniki po raz kolejny. Staramy się omijać łódzkie wylotówki i lecimy opłotkami po cmentarzach, znów piochy. Parno i duszno, ale za to mniej słońca. Zaczynamy od zwiedzania starej szkoły. Tym razem jedziemy we dwójkę, a Huann do nas dołącza później po drodze. Odwiedzamy też miejsce po leśniczówce (miła łączka i krótki spacer, bo piach nas tak odstraszył, że przystaliśmy na propozycję Huanna i zostawiliśmy nasze rumaki mu pod opieką).

Wreszcie późniejszym popołudniem docieramy do majątku Grohmana, gdzie kiedyś w pałacu założyłam skrzynkę, ale nie z braku czasu nie zdążyliśmy pozwiedzać. Dziś gruntownie przeczesaliśmy co się dało. Oj, chyba kiedyś założymy coś dodatkowego w szklarni. Z oddali hałasowała burza, więc postanowiliśmy się zmyć wcześniej, zahaczywszy o kolejny cmentarz po drodze (za to największy chyba w tym rejonie).


Mogiłka po drodze do miejsca po leśniczówce

I polanka

Inne cmentarze i kapliczka


Grohman




  • DST 76.09km
  • Teren 11.50km
  • Czas 04:50
  • VAVG 15.74km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Wyprawa do Jamborka - dzień 2

Sobota, 28 maja 2016 · dodano: 01.06.2016 | Komentarze 4

Potworny upał, parno, duszno, a na koniec burze. Gdyby nie bunkry odwiedzane raz po raz, chyba bym padła. Początkowo nic nie zapowiadało nieszczęścia, poranek był za ciepły, ale znośny... do leżenia w leżaku, a nie rypaniu w piochach. Ale w leżaku bym dzień zmarnowała, a tak się pozwiedzało to i owo.

Cmentarze, w tym jeden ewangelickich Czechów, ruiny cegielni, jakiś dworek, bunkrów co niemiara (z 10, choć malutkich, a jeden to nawet bez dachu był, nie dobudowali albo ukradli, hi hi). Po drodze spotkaliśmy grupę ze 20 rowerzystów i istek, zdaje się z łódzkiego rowerowego odłamu PTTK (kilka osób miało koszulki z napisami).

Zdjęcie dnia to płot z nart. :)


A reszta jak leci

No i bunkry, w tym ciekawe zjawisko obok jednego z nich (chrystuski bojowe?). Przeważały pojedyncze, ale trafił się też podwójny, o dziwo niezaśmiecony. Do pierwszego bunkra towarzyszył nam dzielnie kolega Huann, a potem musiał już wracać do Jamborka.

A na koniec bunkrowania złapała nas burza i okropna ulewa, ale w trakcie drogi powrotnej podeschliśmy. Inne ulewy szły bokami i nas nie złapały.