Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 49787.63 kilometrów w tym 8371.86 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Bliskie wycieczki 3 stopnia

Dystans całkowity:11577.33 km (w terenie 1337.10 km; 11.55%)
Czas w ruchu:830:37
Średnia prędkość:13.94 km/h
Maksymalna prędkość:33.30 km/h
Suma kalorii:26331 kcal
Liczba aktywności:1413
Średnio na aktywność:8.19 km i 0h 35m
Więcej statystyk
  • DST 2.63km
  • Czas 00:09
  • VAVG 17.53km/h
  • Kalorie 56kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

113/365

Środa, 23 kwietnia 2014 · dodano: 23.04.2014 | Komentarze 0



  • DST 4.95km
  • Czas 00:18
  • VAVG 16.50km/h
  • VMAX 20.00km/h
  • Kalorie 106kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

112/365

Wtorek, 22 kwietnia 2014 · dodano: 23.04.2014 | Komentarze 3

Szybki myk po Żyrku po 22. Trasa w kształcie głowy słonia Trąbalskiego.

  • DST 12.61km
  • Teren 3.50km
  • Czas 00:48
  • VAVG 15.76km/h
  • VMAX 22.00km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

111/365 Na wrzosowisko

Poniedziałek, 21 kwietnia 2014 · dodano: 21.04.2014 | Komentarze 5

Wycieczka okazała się serwisowa. Klusię zamiast latać po trawach, młodnikach i wrzosach zajęło się naprawianiem mojego roweru. Wszystko sprawdziła. Sakwy zapięła (jakoś pięćdziesiąt razy), linki ciągnęła, gryzła szprychy. Nauczyła się też zapinać kask, nie na swojej głowie oczywiście. W zasadzie to mieliśmy labę jako służba. Nasze zajęcie polegało na trzymaniu aktualnie serwisowanego roweru, żeby się nie wywrócił oraz donoszenie prowiantu. Popołudniowa wycieczka po drzemce, pogoda jak chłodniejszy dzień w lecie, dopiero pod koniec zrobiło się chłodniej. Kluska nas obrzuciła stekiem obelg za to, że próbowaliśmy ją ubrać w cieplejszą kurtałkę. Kask oprotestowany, ale podczas jazdy go nie ściągała.

Zaczynamy dwa tygodnie bez babci, pewnie wspólne wycieczki będą teraz częściej.




  • DST 5.99km
  • Czas 00:25
  • VAVG 14.38km/h
  • VMAX 19.00km/h
  • Kalorie 128kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

108/365

Piątek, 18 kwietnia 2014 · dodano: 18.04.2014 | Komentarze 4

Grzmotnęło, huknęło, lunęło. Samotny rower mókł pod płotem parku, gdy tajemniczy osobnik w czerwonej płachcie skradał się pod malutkim domkiem i grzebał gdzieś przy ziemi w pokrzywach. Chwilę pogrzebał, zaklął, schował coś do kieszeni i chyłkiem podszedł do roweru. Otarł siodełko z wody, wsiadł i odjechał w ciemność. A deszcz padał i padał. Tego samego dnia pani Lusia z okna zaobserwowała inne dziwne zjawisko. Ktoś w czerwonej pelerynce macał słup od nieczynnej latarni przy ruderze po przeciwnej stronie ulicy. Na pewno złodziej, tylko co tam kraść? Pani Lusia głowiła się nad tym cały wieczór, aż zadzwoniła do Pani Jadzi, co mieszka w domku przy parku... A deszcz padał i padał.

  • DST 13.26km
  • Teren 8.00km
  • Czas 01:05
  • VAVG 12.24km/h
  • VMAX 23.00km/h
  • Kalorie 257kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

107/365 Jeżdżenie po bagnach wciąga

Czwartek, 17 kwietnia 2014 · dodano: 17.04.2014 | Komentarze 11

iękna pogoda, nie ma co jej marnować. Dziecię ubrane lżej, bo ciepło, tylko czapka od wiatru dla Kluseczki (potem na spacerze latała z gołą głową lub w kapturze) i nauszniki dla mamusi (na spacerze też zdjęła). Zapomniałam zabrać dla małej rękawiczek na drogę powrotną i jej trochę zmarzły łapy. Ale nie marudziła wcale. Podjechaliśmy do doliny Suchszego Dopływu Suchej. To jedna z najbardziej płaskich dolin jakie znam. W zasadzie na poły bagno, na poły rozlewisko. Po drodze musieliśmy się przeprawić przez 2 cieki wodne. Równie suche jak Sucha o tej porze roku.
Tak to jest, jak się jeździ z Meteorem wiosną. Zawsze albo krzaki, albo bagna, a najczęściej wszystko naraz. Klusię wydawało się zachwycone i nie chciało wracać. Ciekawa jestem ilu ekorodziców zdecydowałoby się na taki bezpośredni kontakt z naturą swoich dzieci. Na przykład jedzenie marchewki, którą chwilę wcześniej dziecko pukało w przewrócone drzewo?

Dzieci eskapeboli są jakieś inne. Najgorzej, jak się skumuluje, to znaczy oboje rodzice należą do SKPB. W trzecim pokoleniu dzieci od razu rodzą się z piętami pokrytymi wibramem ;)

Efekty wycieczki: moje mokre buty i kołtun we włosach, przewietrzone i wyganiane dziecko, które dzięki temu zasnęło wcześniej czyli przed 23 i zadowolony Meteor, nawet mimo pewnego nieporozumienia w drodze powrotnej (wniosłam swój rower na samą górą zamiast zostawić go na półpiętrze i wrócić po Kluskę).




  • DST 7.73km
  • Czas 00:31
  • VAVG 14.96km/h
  • VMAX 21.90km/h
  • Kalorie 181kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

106/365

Środa, 16 kwietnia 2014 · dodano: 16.04.2014 | Komentarze 3

Dziś było lajtowo, bo po suchym asfalcie i jakoś mało samochodów skrzypiało hamulcami. Powietrze zimne, jakby lekko mroźne. Trochę marzły mi dłonie, ale dobrze się jechało, to nie marudzę :)

Trasa w kształcie pieska.



  • DST 2.87km
  • Czas 00:14
  • VAVG 12.30km/h
  • VMAX 17.00km/h
  • Kalorie 62kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

105/365

Wtorek, 15 kwietnia 2014 · dodano: 15.04.2014 | Komentarze 2

To już wtorek. Drugi dzień bardzo niedobrego tygodnia. Wczoraj wyszło, że przelew na który czekałam poszedł z poczty na konto, które zamknęłam na początku kwietnia. Więc no kurczę, trzeba było się pchać na infolinię, żeby dowiedzieć się, jak je odzyskać.  Dziś między innymi po to jechałam do Warszawy. Była jeszcze druga rzecz, odebranie nowej spacerówki Kluski, ale chciałam bank załatwić przed 18. Nie udało się. Ledwo wsiadłam do metra, okazało się, że stoi i coś się popsuło. Jeden pan powiedział, że trzy stacje jechał 20 minut. Wysiadłam. Postanowiłam podjechać najpierw po wózek. To idę do Veturilo. Nie działa. To znaczy nie chce mnie zalogować pinem. No szlag. Wkurzam się, idę po bilet do biletomatu, a tu nowy, dobowy schowany w gąszczu funkcji. Jak go wreszcie znajduję, przyczepia się sępiący bezdomny o gotówkę z mego portfela. Zamykam portfel i uciekam. Tam gdzieś jest kiosk. Nabywam bilet i o dziwo dojeżdżam na czas i wózek jest super. Chyba wyjechałam tramwajem ze złej strefy. Żeby do niej znowu nie wjeżdżać podróżuję sobie tramwajem w kierunku Bielan aż do  Marymontu, gdzie przesiadam się do już działającego metra. Dziwne, w centrum popsute a tu nie. Ani chybi złe fluidy w centrum. Załatwiam sprawę w banku pozytywnie i idę do wpłatomatu. Ups, skucha, nie ma wpłatomatu, ing się tu zamknął, jest inny bank. No trudno, wracam metrem do centrum i stoję na peronie. Szczęśliwie zaraz mam pociąg do domu. I znowu peszek, przyjeżdża zmodernizowany, nie mam gdzie wstawić wózka, bo ludzie siedzą wokół miejsca dla niepełnosprawnych, a malutka bagażówka zajęta przez rower. Do Ursusa stoję, siedzę na podłodze, potem udaje się wbić na krzesełko. Dobrze mi idzie, chyba znów wyjechałam z pechowej strefy. Niestety w domu pech mnie dogania, przysłali nie ten kask Kluski, co zamawiałam i muszę reklamować. Co jeszcze? Wczoraj pękła rura w piwnicy i przez pół dnia nie mieliśmy żadnej wody. Taki tydzień, strach z domu wychodzić.

Wyszłam w końcu wieczorem przewietrzyć Pradziadka. Oczywiście w okropną ulewę (jak pechowy tydzień, to pechowy). Ale byłam sprytna, zabrałam pelerynkę. A trasa zupełnym przypadkiem wyszła w kształcie... no wyszła. I jeszcze mnie Tir na 1 maja zepchnął na przystanek autobusowy. A niech mu kurzajka na nosie wyrośnie!


  • DST 5.38km
  • Czas 00:19
  • VAVG 16.99km/h
  • Kalorie 118kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

104/365

Poniedziałek, 14 kwietnia 2014 · dodano: 14.04.2014 | Komentarze 0

Myk do Zusu załatwić ub. zdrow. oraz zgłosić, że chcę zostać w ofe. Powrót przez Biedronkę i zakupy żarciowo-ziołowe.

  • DST 3.22km
  • Teren 0.10km
  • Czas 00:12
  • VAVG 16.10km/h
  • Kalorie 70kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

3 na 103/365

Niedziela, 13 kwietnia 2014 · dodano: 13.04.2014 | Komentarze 0

Zarobionam totalnie, tak to jest jak się roweruje w sobotę, zamiast zlecenia na poniedziałek robić. Tuż przed 23 kółko po osiedlu. Pojechałam na skróty przez "Północ" a tam koniec drogi i 100m wertepu. A potem jeszcze zygzaki po chodnikach, żeby dobić do jakiejkolwiek drogi. Dobrze, że wszyscy już siedzieli w domach, dzięki temu nie miałam wyrzutów sumienia, że pieszym przestrzeń zabieram ;)

  • DST 13.03km
  • Teren 4.00km
  • Czas 00:52
  • VAVG 15.03km/h
  • VMAX 22.50km/h
  • Kalorie 277kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

101/365 Wycieczka z Meteorem i Kluską

Piątek, 11 kwietnia 2014 · dodano: 11.04.2014 | Komentarze 5

Rano była lodówka, ale do wieczora powietrze się na tyle ogrzało, że postanowiliśmy się przewietrzyć w trójkę. Udało się to też dzięki temu, że Klu obudziła się o 16tej i mieliśmy więcej czasu do zmroku. Spontanicznie, bez planu, więc wybraliśmy standardową wycieczkę do lasu, po kwiatki i liście. Kwiatków co niemiara, Klu była zachwycona. Potem zawróciliśmy, ale że było nadal jasno i ciepło, zrobiliśmy jeszcze rundkę po mieście. Pod koniec zrobiło się ciut chłodniej, małej chyba ciut marzły paluszki, ale była tak szczęśliwa, że nie protestowała, tylko czasem kwękała o wafelki.
Już mieliśmy wchodzić do klatki, gdy dziecię zaczęło mi się wyrywać i w ten oto sposób miałam pieszą karną rundkę na plac zabaw, a Meteor zbierał rowery do kupy z klatki schodowej. Karną, bo Klusię przegoniło mnie po piaskownicy (w dobrym kolorze kupiłam wyjściowy płaszczyk), wozie z kierownicą i tym najgorszym czymś. Po budowli ze zjeżdżalniami, taki mini małpi gaj. W tym jeden pomost bez barierki z jednej strony. Zatłukę projektanta. Łaziłam na poziomie +1 razem z nią tam i z powrotem. Nawet starsi chłopcy z podstawówki patrzyli na Kluskę z respektem. W końcu razem zjechałyśmy ze zjeżdżalni i nie bez protestów wróciłyśmy zmarznięte do domu :)

Trasa wyszła w kształcie pieska na smyczy. Kluska na pieski woła "baba". Na kotki i misie też.