Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 49807.70 kilometrów w tym 8374.46 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Bliskie wycieczki 3 stopnia

Dystans całkowity:11588.80 km (w terenie 1337.90 km; 11.54%)
Czas w ruchu:831:32
Średnia prędkość:13.94 km/h
Maksymalna prędkość:33.30 km/h
Suma kalorii:26331 kcal
Liczba aktywności:1415
Średnio na aktywność:8.19 km i 0h 35m
Więcej statystyk
  • DST 5.72km
  • Czas 00:21
  • VAVG 16.34km/h
  • VMAX 22.00km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Myk do Zusu

Środa, 8 maja 2013 · dodano: 08.05.2013 | Komentarze 2

Taki sobie myk do ksero przy dworcu i do Zusu, z okazji znalezienia zapięcia i pięknej majowej pogody. Ale upał!

  • DST 13.01km
  • Teren 1.00km
  • Czas 00:55
  • VAVG 14.19km/h
  • VMAX 22.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wycieczka do Wiskitek z trupami

Sobota, 2 marca 2013 · dodano: 02.03.2013 | Komentarze 14

Spontaniczny wypad za miasto, początek podobną trasą jak poprzednio, ale zaraz za mostkiem na Pisi skręciłam do Wiskitek. Przed mostkiem jednak kolejna sesja szafiarska, tym razem kiecka ciążowa, która bardzo się nie wypchała z racji ciąży wklęsłej. Pięć minut wychłodziło mnie konkretnie, ale co tam, zimno konserwuje ;)


Potem jeszcze krótki postój na mostku i mozolne pedałowanie bocznym mordewindem do miasteczka z żółtym kościołem.















































Myślałam, że jeśli nie pojadę na cmentarz, to żadnych trupów nie spotkam, otóż nie, tradycja to tradycja, na placu wystawa poświęcona Żołnierzom Wyklętym, a tam fotki trupów... takich prawdziwych trupów, nie tylko stare zdjęcia ludzi, którzy zginęli. Jestem mało odporna na takie widoki, wystawa jest dość wstrząsająca. To okropne, z jakich durnych powodów ludzie się mordują (inna sprawa, czy może być jakiś mądry powód?)


























































W Wiskitkach krótki postój na herbatę i herbatniki. No i do domu, krótszą trasą, obwodnica wymiotła Tiry, więc lajtowo poboczem a nie kostką Bauma. Chyba tam jest na pewnym odcinku zakaz jazdy rowerem, ale znaku nie widziałam, więc olałam. Teraz tam jeden samochód na pięć minut przejeżdża.
Wróciłam do domu, a tu Tomi pyta, co tak szybko. No szybko, bo jednak jazda bez przerzutek daje w kość. Ale mam obiecane, że Pradziadek niedługo zostanie wyszykowany do jazdy, może nareszcie będą dłuższe dystanse. ;)

Jeśli chodzi o zdjęcia wystawy to wrzuciłam je TUTAJ. Nie ma wszystkich, bo się w trakcie zorientowałam z tymi trupami i mnie odrzuciło.

I mapka z trasą (jak zwykle gieps trochę mulił zanim złapał fixa)
/1308122

  • DST 10.10km
  • Teren 1.00km
  • Czas 00:50
  • VAVG 12.12km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kółko żyrardowskie

Wtorek, 5 lutego 2013 · dodano: 05.02.2013 | Komentarze 10

Tym razem udało się nie zgubić, choć prawie wyjechałam z Żyrardowa. Fotki na tle pola były robione na granicy miasta. Wybrałam się tam po to, by zrobić wpis "szafiarski", czyli wygibasy w kiecce na tle roweru. Kiecka przykrótka, to została tuniką, sztruksy H&M, buty łamią konwencję - straszliwie sportowe. No niestety, nie mam żadnych szafiarskich butów, ani jednej pary na obcasie. Na rowerze może dałabym radę jechac, ale chodzić na pewno nie ;) Baleriny także odpadają ze względu na wrażliwość moich stópek.

Pogoda była świetna, ale nie na tyle by jeździć w kiecce cały czas. Jednak w parce najlepiej ;)












































Poza tym krążyłam sobie po Żyrku, tu i tam, bez celu. Najdalej na południe dotarłam do kapliczki











































A najdalej na zachód pod cmentarz

Kiedy wracałam, Tomi dojrzał mnie z daleka i sfocił :)






















































Endomodo złapało satelitę trochę za późno, toteż dystans ciut mniejszy
/1308122

  • DST 17.47km
  • Teren 0.50km
  • Czas 01:16
  • VAVG 13.79km/h
  • VMAX 16.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rozpoczynam sezon rowerowy

Poniedziałek, 4 lutego 2013 · dodano: 04.02.2013 | Komentarze 14

Po dłuższej przerwie spowodowaną małą Kluską wracam do moich ukochanych pedałów. Dzisiejsza wycieczka miała być kilkukilometrową rozgrzewką przed dłuższymi wyprawami, ale jakoś najpierw zwiało mnie na Jaktorowską i nie miałam gdzie skręcić do domu, więc wylądowałam w Międzyborowie, a potem pomyliłam skrót i zamiast przy ciepłowni wylądowałam na opłotkach Żyrardowie tj. pod biurem budowy Autostrady w Feliksowie i stamtąd wracałam przez Kozłowice. Trochę inaczej niż zwykle, bo tym razem nie tyranizował mnie Tomi odradzając skrót przez osiedle, który wyhaczyłam jakiś czas temu. Nawet nie było dużo wertepu, ledwie kilkaset metrów (co akurat było ważne dla mojego Bauhausa). Nie zatrzymywałam się dużo po drodze, chyba żeby zrobić zdjęcie rowerkowi. Najbardziej zmęczył mnie odcinek pomiędzy Feliksowem a Kozłowicami, wmordewind i na dodatek nawierzchnia taka sobie. Ale nie narzekam. :)

A zatem - postój pod Kościołem



Wydmy Międzyborowskie (już myślałam, że zaraz będę w domu)











































A w efekcie wywiało mnie 10km za maisto, do Kozłowic. Na horyzoncie autostrada A2 :)



  • DST 4.55km
  • Czas 00:21
  • VAVG 13.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wycieczka do Zusu

Czwartek, 12 kwietnia 2012 · dodano: 12.04.2012 | Komentarze 8

Szybki myk do ksero przy dworcu i do Zusu. I z powrotem przez rynek. W Zusie dopadł mnie Tomi i podrzucił picie i drożdżówkę. Wskutek duchoty we wnętrzu łaknęłam piciu jak dżdżownica dżdżu i nawet wybaczyłam bidonowi, że zaserwował coś za mało słodkiego i chyba z tabletki witaminowej. :)

  • DST 8.53km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:04
  • VAVG 8.00km/h
  • VMAX 16.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Do wujka Tomiego z wujkiem Tomim przez Zalew

Sobota, 7 kwietnia 2012 · dodano: 07.04.2012 | Komentarze 2

Podjechaliśmy na skróty dookoła przez zalew po skrzynkę quizową i dalej po symboliczne żrryć do wujka Tomiego. Tam żrryć i rodzinne ploteczki i do domu. Trochę po wertepie spacerem i siu asfaltami.



  • DST 3.32km
  • Czas 00:17
  • VAVG 11.72km/h
  • VMAX 18.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do bankomatu i z powrotem

Piątek, 6 kwietnia 2012 · dodano: 06.04.2012 | Komentarze 5

Szybki myk, w jedną stronę nawigował Tomi, więc nas wkopał w dziurawy chodnik i pieszych. Na szczęście z powrotem trasa była z wiatrem i po nowym asfalcie, nawet przez moment rozwinęłam zawrotną prędkość 18km/h :)

  • DST 6.76km
  • Czas 01:00
  • VAVG 6.76km/h
  • VMAX 14.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

6,76 km ale tak naprawdę połowa

Sobota, 31 marca 2012 · dodano: 31.03.2012 | Komentarze 5

Bo w sumie 3km było pieszo i to prowadził głównie mój brat (odcinek do metra Arsenał do dworca Śródmieście), ale ja tuptałam dziarsko obok. Misja zawiezienie holendra do Żyrka. Wysiadłam w Międzyborowie, bo nie ma tu schodów i szczęśliwie mimo wiatru momentami w pysk - dotarłam do domu. Miałam wbić rower do piwnicy, ale mama Tomiego pomogła mi go wtargac na trzecie piętro. Okazuje się, że jazda na rowerze męczy mnie mniej niż chodzenie. Tylko kciuki mi zmarzły. :)

  • DST 4.67km
  • Teren 0.10km
  • Czas 00:18
  • VAVG 15.57km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wycieczka bankomatowa i do Lidla II

Wtorek, 25 października 2011 · dodano: 25.10.2011 | Komentarze 2

Czyli lajcik zyrardowski po bankomatach i sklepach. Kupiłam salami, bananki, chleb, rogaliki, serek pleśniowy (ale Tomiemu chyba smakować nie będzie) i brokuły (te to na pewno Tomiemu smakować nie będą).

  • DST 3.86km
  • Czas 00:14
  • VAVG 16.54km/h
  • VMAX 23.50km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do drukarni

Czwartek, 20 października 2011 · dodano: 20.10.2011 | Komentarze 0

Szybki myk, nawet zdążyłam przed pokropującym co jakiś zcas deszczem.