Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 49787.63 kilometrów w tym 8371.86 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Dalsze wycieczki po klopoty

Dystans całkowity:27267.96 km (w terenie 5416.48 km; 19.86%)
Czas w ruchu:1752:09
Średnia prędkość:15.56 km/h
Maksymalna prędkość:41.70 km/h
Suma kalorii:56985 kcal
Liczba aktywności:639
Średnio na aktywność:42.67 km i 2h 44m
Więcej statystyk
  • DST 16.29km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:02
  • VAVG 15.76km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Nad Pisię z Kluską i Meteorem

Czwartek, 19 marca 2020 · dodano: 20.03.2020 | Komentarze 0


Powtórka z rozrywki. Rzadko jeździmy dwa razy pod rząd w to samo miejsce, ale szałas się sam nie do kończy. Ma służyć do zabawy, w okolicy jest dużo patyków po ścince i wiatrach jesiennych, więc materiału nie brakuje.



Element leżący wioski indiańskiej do leżakowania :)



Łazienka. 

Selfiak mamokluskowy, bardzo rzadki :)

Kluska mi zabrała aparat i zrobiła kilka zdjęć. To jedno z nielicznych, które złapało ostrość, bo w moim aparacie wszystko ręcznie i jest to pewna trudność dla osoby początkującej.

A to dalsze ze spaceru, już moje.



Żuk pisze Z :)


Kluska z Meteorem bawili się w gry terenowe i szukali ciągle jakichś karteczek. Jedną miałam w kieszeni, drugą pod chustką na głowie nawet. ;)


Mały Elf

A nie, to Kluska ;)

Drugie śniadanie.

Mostek trochę poobcinali z krzaków, szkoda. Ale zarośnie...




Szałas po ukończeniu


  • DST 17.55km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:09
  • VAVG 15.26km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Nad Pisię z Kluską i Meteorem

Środa, 18 marca 2020 · dodano: 18.03.2020 | Komentarze 0

Dziś dla odmiany pojechaliśmy do lasu... nad Pisię. Konstruujemy małe ażurowe tipi :)


Orbsy? ;)

A nie, to Kluska bańki puszcza. 













Tipi





  • DST 24.50km
  • Teren 6.80km
  • Czas 01:34
  • VAVG 15.64km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Do Lasu Radziejewskiego z Meteorem i Kluską

Wtorek, 17 marca 2020 · dodano: 17.03.2020 | Komentarze 0

W tym roku chyba pobijemy rekord wspólnych wycieczek do lasu ;)




Szałas chyba nam ktoś nieco przebudował, ale nadal jest świetny. 

Żartuję, że nam jeszcze tylko wozu cygańskiego brakuje. ;)

A to jest lama podróżna piórnikowa. Z nowym pomponem, bo stary się urwał.

Kluski żjeżdżalnia pod tarpem.


Sezon hamakowy otwarty. Kluska już nawet raz zdążyła zlecieć. ;)


Za długo sobie nie poleżałam, bo jak zwykle byłam wyganiana precz. ;)






  • DST 9.38km
  • Teren 1.20km
  • Czas 00:55
  • VAVG 10.23km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Na wydmy międzyborowskie z Klu i M. #4

Niedziela, 15 marca 2020 · dodano: 15.03.2020 | Komentarze 0

Tym razem Kluska zdecydowała w ostatniej chwili, że chce jechać własnym rowerem, więc trzeba było trochę wolniej się poruszać, bo chodnikami i innymi cudami z lodem. Tylko krótki odcinek w Międzyborowie przy małym ruchu trzeba było asfaltem, bo tam jest tylko on.





Na miejscu spotkaliśmy kolegę Leca z psem i zgubiliśmy patyk, jakiś wyjątkowo ważny patyk bez kory i z plamkami. No trudno. Może go kiedyś odnajdziemy.



  • DST 17.32km
  • Teren 7.50km
  • Czas 01:25
  • VAVG 12.23km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do lasu kółko

Sobota, 14 marca 2020 · dodano: 14.03.2020 | Komentarze 0







Uczestnicy

Na wydmy międzyborowskie z Klu i M. #3

Piątek, 13 marca 2020 · dodano: 13.03.2020 | Komentarze 2

Powtórka z leśnej rozrywki :)



Meteor bawi się nie gorzej niż Kluska



Grad





Uczestnicy

Na wydmy międzyborowskie z Klu i M. #2

Czwartek, 12 marca 2020 · dodano: 12.03.2020 | Komentarze 0

Trochę za późno podjęliśmy decyzję o wyjeździe na wydmy i zanim zapakowaliśmy Kluskę do przyczepki i tak dalej, okazało się, że jedziemy na parę godzin tylko. Ale i tak się opłaciło, bo poszłyśmy z Kluską obejrzeć jedną spaloną chałupkę, a poza tym Meteor zrobił Klusce rozbudowany małpi gaj a potem się bawił w sierżanta. ;) A na koniec nas zlało do suchej nitki, ale nikt nie żałował.









Pierwsza paprotka!





Małpi gaj.


Na chwilę wyszło słońce





Uczestnicy

Na wydmy międzyborowskie z Kluską i Meteorem2017

Wtorek, 10 marca 2020 · dodano: 10.03.2020 | Komentarze 4

Wczoraj byli sami, a dziś byliśmy w trójkę. Chwilami było naprawdę gorąco, zwłaszcza gdy wychodziło słońce. Ile lat my tu już jeździmy z Kluską? Od sześciu na pewno. :)
Najpierw spacer przez las.

Na miejscu.

Meteor przerabia Totem






Zabrakło mi drzewka do tarpu, więc wkopałam patyk. :)

Uwaga, napad Indian!

Rowery zostały na górze.

I jeszcze jedna fotka Totemu na pożegnanie. Potem Meteor go poszedł schować w krzaki, żeby go wielbiciele ognisk nie znaleźli ;)



  • DST 17.33km
  • Teren 1.50km
  • Czas 01:08
  • VAVG 15.29km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Do lasu i szałasu

Sobota, 7 marca 2020 · dodano: 07.03.2020 | Komentarze 0

Rano piękne słońce, ale zanim dotarliśmy do lasu, zrobiło się chmurzaście i tak sobie. Ale i tak było fajnie, bo Mateor z Kluską bawili się w Indian, a ja opowiadałam wszystko, co wiem na temat ich kultury, na tyle na ile Kluska jednym uchem łapała. ;)









Uczestnicy

Nad Pisię x2 z Klu i M.

Środa, 4 marca 2020 · dodano: 06.03.2020 | Komentarze 1

Kluska od tygodni wierciła nam dziurę w brzuchu o wycieczkę nad Pisię Gągolinę, do jej ulubionego mostku. No to pojechaliśmy. Ale na starcie smutna wiadomość, koło mostku nieco podcięli krzaków, nie wiem czy się nie szykuje jakiś remont. A taki fajny dziurawy był, no.


Zaczynamy od chlupnięcia, bo dziecię chciało pójść na wysepkę i się nawet pytało mnie o zgodę. Czyje to geny, ja się pytam? No to wlazła raz i wróciła. Wlazła drugi raz, to Meteor powiedział, że nie może na to patrzeć i wykrakał, bo na finiszu, dosłownie 20cm do końca trasy jedna noga fiknęła, a za nogą pół Kluski. Dzielna dziewczyna, bardziej się bała gniewu taty niż tego, że miała mokre spodnie i buty. Przebrałam w co mogłam, uspokoiłam, że tata się na pewno nie pogniewa, zawinęłam w koc dla rozgrzewki i pojechałam do domu po kurtkę, polar i nowe buty, bo kurtka i polar oberwały wodą fragmentarycznie. Po godzince z kwadransem akademickim byłam z powrotem. 

No a potem to już tradycyjnie, zaczątki kolejnego szałasu, rozbijanie tarpa, testowanie nowego koca (ciepły skurczybyk), herbata, ciepła kawa zbożowa i kanapki. Kluska zdążyła się jeszcze nawspinać na drzewa, wytarzać ze skarpy i poprzewracać na ziemię planowo. 




Czyli będzie co wspominać na stare lata. ;)