Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 49842.62 kilometrów w tym 8385.96 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 108.58km
  • Teren 5.87km
  • Czas 06:25
  • VAVG 16.92km/h
  • VMAX 32.00km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Kwietniówka lipcowa - Dzień 1

Sobota, 28 kwietnia 2018 · dodano: 02.05.2018 | Komentarze 12

Pierwszy dzień trzydniowej namiotówki w kierunku północnym. Kiedy zalegaliśmy na ławce w Brochowie pod kościołem (tym, co wygląda jak zamek), zagadał do nas przypadkowy człowiek pytając, dokąd jedziemy. I się zawiesiliśmy. Ja podałam mniej więcej kierunek na Ciechanów, Meteor zaprzeczył. To ja się spytałam, że właściwie dokąd jedziemy, to on powiedział, że Działdowo. No to ja powiedziałam, że w zasadzie na jedno wychodzi, a on się zaczął spierać ze mną, że w żadnym wypadku. I omal się o to nie poobrażaliśmy na siebie. Później wyszło, że po trochu oboje mieliśmy rację, bo trasa wiodła przez totalne zadupia. Na przykład pierwszego dnia przez Ciućkowo, Małą Wieś, Bodzanów czy Staroźreby. Mówi Wam to coś? A tak mieliśmy w zasadzie przez trzy dni.




hujus Dominica proxima. Hm.

No ale po kolei. Za Brochowem tradycyjny przejazd nowym mostem w Wyszogrodzie i żałowanie, że nie pozostawiono drewnianego jako kładki pieszo-rowerowej. Bardzo jej w tym miejscu brakuje. Ale za to przy przystani odkryliśmy prom, może będzie tu pływał w sezonie?  Inny bonus to przy rynku przy knajpie obok punktu widokowego nad Wisłą zbudowała się sala ze szczątkami wydobytego samolotu z okresu okupacji. Jest co oglądać, tylko musi być pochmurno, bo inaczej kontrasty wszystko czynią nieczytelnymi. No i wrak jest w częściach oraz niekompletny.





W Małej Wsi niespodzianka, lokomotywka lokalnej wąskotorówki do cukrowni i klimatyczny mural. Dalej trafiamy do gotyckiego kościoła w Bodzanowie, gdzie w murowane są nawet młyńskie kamienie. Tu zdarza się zabawna sytuacja. Ja mówię do Meteora, o widziałeś wiatrak? A on zaczyna opowiadać, że widzi i że szkoda, że nie ma już skrzydeł. Jakich skrzydeł, przecież on się kręci... no i wyszło, że każde z nas patrzyło na inny wiatrak. On nie zauważył nowoczesnego, który wirował w oddali, a ja nie zauważyłam drewnianego, z którego został sam budynek bez elementu kręcącego się.


Oto kadr z wiatrakami. Kto wypatrzy oba?


Przypadkiem trasa biegła w pobliżu wiatraka, któremu udało się zrobić kilka zdjęć z bliska z... terenu kirkutu.



Jak się później okazało, cała kwietniówko-majówka była pod znakiem farm wiatrowych. Po minięciu farmy natrafiamy na Pałac i park dworski zamieniony na szkołę, w niezłym stanie (Kanigowo) oraz dworek w miejscowości Kosino w stanie więcej niż złym. Tu kiedyś był kesz, ale ileś ekip, w tym my się od niego odbiliśmy. Albo zaginął, albo gruz się osunął, a kordów dokładnych założyciel nie podał.






Radzanow i znów kościół i robi się nam już naprawdę za gorąco. Wreszcie dojeżdżamy późnym popołudniem do większej miejscowości Staroźreby i tu ślub w kościele, ale niezbyt liczny, więc daje się obejrzeć z zewnątrz i obadać, czy nie ma w ścianach pocisków. Wracamy na rynek i zastanawiamy się, czy jechać blisko na nocleg czy daleko. Wygrywa opcja krótsza, i tak mamy już ponad stówę na licznikach. Po drodze wpadamy jeszcze zajrzeć, co skrywa park bardzo angielski za neogotycką bramą. Skrywa lekko podupadły pałac, który jakiś czas temu był ratowany (wymiana okien), ale coś jakby znów go szczęście opuściło.






Nocujemy w lesie pod Ostrzykowem, gdzie kiełbaski i budynie. :)


Apdejt: zapomniałam dodać, że tego dnia zgubiłam pół tylnego hamulca, zorientowałam się długo po. Nie wiem ile, ale nie było sensu się wracać. Odpadł mi klocek razem z mocowaniem. Preludium do grubszej awarii dnia następnego.

  • DST 6.74km
  • Teren 0.20km
  • Czas 00:27
  • VAVG 14.98km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Do przedszkola 1x i na dworzec

Piątek, 27 kwietnia 2018 · dodano: 27.04.2018 | Komentarze 0

Tak zwany standardzik, nie licząc tego, że dzień wcześniej Kluska wyjątkowo zasnęła o 20.30 (najczęściej zasypia koło 22), a obudziła się o 7 (normalnie o 8 ją budzimy lub ciut wcześniej), więc obudziła i nas. Cały dzień ziewam, a tu jutro rano kolejna pobudka, bo długi weekend. Zabijcie mnie. ;)

  • DST 5.95km
  • Teren 0.80km
  • Czas 00:25
  • VAVG 14.28km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Do przedszkola 2x i do paczkomatu w centrum

Czwartek, 26 kwietnia 2018 · dodano: 27.04.2018 | Komentarze 0

Przerzucili mi paczkę spod domu do najdalszego Paczkomatu, przez który moje dziecko nauczy się staropolskiej kurwy, bo właśnie tak zaklęłam orientując się, że ów paczkomat nie ma normalnego ekranu dotykowego, tylko skaner kodów. Musiałam odpalić neto na komórce, a potem z 5 minut walczyć, żeby zeskanował kod. No ale się udało. Wszystko to z Kluską, bo paczkę odebrałam po zabraniu jej z przedszkola, a nie przed. :)

  • DST 4.50km
  • Teren 0.40km
  • Czas 00:19
  • VAVG 14.21km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Do przedszkola 2x

Środa, 25 kwietnia 2018 · dodano: 25.04.2018 | Komentarze 0

Powrót połowiczny, bo najpierw poszłyśmy do Empiku, a później po drodze spotkałyśmy Kubę, Wiktorkę, mamę Wiktorki i dalej już tuptaliśmy.

  • DST 22.19km
  • Teren 2.30km
  • Czas 01:27
  • VAVG 15.30km/h
  • VMAX 27.70km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Do przedszkola 3x + spotkanie z Huannem

Wtorek, 24 kwietnia 2018 · dodano: 24.04.2018 | Komentarze 5

Dziś się najeździłam do przedszkola, bo rano Klusku zawieźć na ósmą, zieeew, bo mieli wcześniej śniadanie z racji wycieczki do szkoły muzycznej, a potem na 11 pojechałam na ichni quiz, czy tam inne święto w związku z nauką angielskiego (jeny, ale nuda), wreszcie trzeci raz już z Tomim (2x latałam po schodach, bo raz zapomniałam flagi, a drugi flaga się przyblokowała i poszłam na górę obciąć jej dolny kikut). A poza tym posiałam gdzieś okulary przeciwsłoneczne.
I stał się cud, Huann przywiózł w prezencie nowe. Będę jak Owsiak, bo mają czerwone oprawki. ;)

Do Huanna dotarliśmy grubo po 15, bo zanim Kluskę przebrałam z galowych ciuchów w podwórkowe i zanim ją ściągnęliśmy z placu zabaw (tylko minutę mamo!), trochę trwało. Na miejscu typowe gotowanie zupy w rzece, tylko raz musiałam ratować wiaderko. Poza tym zagraliśmy w kultową grę w pizzę na pikniku z kawą zbożową i herbatnikami. Tak lubię.

Huann się śpieszył na pociąg, więc go odprowadziliśmy na dworzec, a potem na luzaku pojechaliśmy do domu. Ale jeszcze na dworcu spędziliśmy trochę czasu, bo Huann musiał kupić bilet, a Kluska się nudziła, więc tata jej wymyślił zwiedzanie dworca od repera z orzełkiem (dopytywała się, czy na pewno orzeł biały, a tata odpowiadał, że tak, tylko zardzewiał). W środku ponoć w jakimś piecu znaleźli skarb, to znaczy puszki (ale puste).








Kluska z nowymi fantami










I na dworcu



Mój ulubiony Darcik

Liczenie wagonów. :)


  • DST 5.69km
  • Czas 00:36
  • VAVG 9.48km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Do przedszkola z Kluską i do Biedronki

Poniedziałek, 23 kwietnia 2018 · dodano: 23.04.2018 | Komentarze 4

Prognozy podejrzane, ale i tak pojechałyśmy na rowerkach osobno, bo świeciło słońce. W ciągu dnia się przetarło, więc podjechałam po Klu nawet bez jej kurtki, jechała popołudniu nawet bez bluzy. Przy wyjściu był lament, że za krótko bawiła się ulubionymi flipsami-klockami, na dodatek miałam tylko jedne herbatniki (mała paczka 5 sztuk). No to namówiłam ją na podjazd do sklepu w celu dokupienia nowych. Ale jak w Biedronce Kluska zobaczyła półki z warzywami i owocami, to już nie chciała herbatników. W zamian kupiłyśmy winogrona, pomidory, banany i gruszkę. :)



  • DST 65.85km
  • Teren 8.00km
  • Czas 04:18
  • VAVG 15.31km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Za Kuklówkę

Niedziela, 22 kwietnia 2018 · dodano: 22.04.2018 | Komentarze 4

Dziś niedziela, imieniny jelenia. A może sarny, która nam mignęła podczas jednego z postojów. Przebijaliśmy się przez Gierkówkę, łatwo nie było, bo nie pomyśleli ani o pieszych, ani o rowerzystach, nie wiem jak tam ludzie żyją. No ale się przebiliśmy do okolic, gdzie mieszkał Chełmoński i zrobiliśmy parę skrzynek GC, tylko jednej w Żelechowie nie, bo Tomi się uparł, że mam nie macać hydrantu w środku, a on mi od początku keszowo wyglądał. Bał się, że spalę nadmiernie przeszukując okolicę, syczał, ciągnął za kaptur i w ogóle skupiał na sobie całą uwagę, więc poszukamy jej następnym razem. ;)

Dalej postój w lesie, zdjęcie kleszcza, który na mnie wskoczył, ale się nie wbił i oglądanie dworku z Muzeum Żaby. Z tyłu jest fajny plac zabaw ze ślimakami.

Na koniec podbiliśmy do świerków Sztekkera i do domu. Mocno pod wiatr, więc nieco się zchetałam w drodze powrotnej.


Grób Chełmońskiego w Żelechowie


Księżycowy dzień, tylko w taki można spotkać błękitnego jednorożca. Nie spotkaliśmy.

Kapliczka z jamiołkami



Muzeum Żaby











  • DST 4.20km
  • Czas 00:16
  • VAVG 15.75km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Po Klu na dworzec

Niedziela, 22 kwietnia 2018 · dodano: 22.04.2018 | Komentarze 0



  • DST 54.26km
  • Teren 21.80km
  • Czas 03:35
  • VAVG 15.14km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Bagno w lesie

Sobota, 21 kwietnia 2018 · dodano: 21.04.2018 | Komentarze 8

Dzisiaj mieliśmy w planach podjechać na cmentarz pozbyć się badyli z rowów wokół cmentarza. Najpierw jednak wpadliśmy po skrzynkę Werrony na bagno i długo tam zabawiliśmy, bo hamak, bo herbatka, bo bagno piękne i pełne kaczeńców (same bagienne trawy jeszcze nie kwitną, nieco za wcześnie na to). 

Później Tomi powiedział, że jedziemy jeszcze zajrzeć do okopów, które niedawno odkrył na lidarze (od niedawna jest nasza okolica) z geoportalu. Też się zeszło, bo okopy o nietypowym kształcie, a poza tym malowniczo zalane dookoła i czasem w środku wodą. 

Jak dotarliśmy na cmentarz, było już późne popołudnie, więc nie udało się odbadylić całości, jeno lewy bok i tył. Z grubsza. Było trochę za gorąco i szybko się męczyłam. Na szczęście kilka minut w hamaku przywracało mi siły.






Czeremcha już kwitnie. Wcześniej niż zwykle.


Chodzenie po bagnach wciąga. ślurp.







Okop

7777

Bobry nam zrobiły kilka przeszkód terenowych na trasie. 



7777

Na cmentarzu w Budach Grabskich

Paprocie już kiełkują.


Wracamy. Uwaga! Bażant!

I koniiikiii



Inne bagienko na trasie.








  • DST 9.60km
  • Czas 00:53
  • VAVG 10.87km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Pierwszy kluskowy wyjazd do przedszkola własnym rowerem

Piątek, 20 kwietnia 2018 · dodano: 20.04.2018 | Komentarze 2

Czyli jechałyśmy osobno, po chodnikach, mama z córą, każda na swoim rowerze. Przechodząc sześć czy siedem razy przez wszelkie przejścia dla pieszych, albo inne wyjazdy z posesji (gdzie nie trzeba, ale Klusek czasem odruchowo zsiadał). Bardzo było dziecię dumne i blade, a ja wraz z nią. :)

Wróciłyśmy podobną trasą, nieco tylko ją zmieniając. Chciała jechać od razu na dworzec, ale nie miałabym jak dotransportować jej rowerka do domu, więc wróciłyśmy i tam przesiadła się znów do fotelika i zawieźliśmy ją z Tomim na dworzec.