Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 49807.70 kilometrów w tym 8374.46 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Bliskie wycieczki 3 stopnia

Dystans całkowity:11588.80 km (w terenie 1337.90 km; 11.54%)
Czas w ruchu:831:32
Średnia prędkość:13.94 km/h
Maksymalna prędkość:33.30 km/h
Suma kalorii:26331 kcal
Liczba aktywności:1415
Średnio na aktywność:8.19 km i 0h 35m
Więcej statystyk
  • DST 11.16km
  • Teren 0.45km
  • Czas 00:50
  • VAVG 13.39km/h
  • VMAX 20.00km/h
  • Kalorie 248kcal
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

62/365 Wieje!

Poniedziałek, 3 marca 2014 · dodano: 03.03.2014 | Komentarze 11

Dziś byłam sprytniejsza niż wiatr, zygzakowałam w ten sposób, żeby większość trasy jechać z wiatrem bocznym, a jak robiło się gorzej, wbijałam się w budynki, które mnie trochę od niego chroniły. Najgorzej było na krótkim odcinku wzdłuż ekoparku, tam nie było się gdzie schować. Ale też nie miałam którędy tego objechać.

Dzisiejsza trasa w kształcie smoka oglądającego swój ogon.



  • DST 5.06km
  • Czas 00:22
  • VAVG 13.80km/h
  • VMAX 17.00km/h
  • Kalorie 112kcal
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

61/365

Niedziela, 2 marca 2014 · dodano: 02.03.2014 | Komentarze 0

Żałosne pięć kilometrów na półśpiocha. Może bym wyszła na rower w ciągu dnia, ale spacer do śmietnika mnie zniechęcił. Zimno, wilgotno, wieje, błeh. Wieczorem za to zaliczyłam zgon, zwyczajnie oczy mi się kleiły i spałam na stojąco. Się zawzięłam i wyszłam. Na szczęście chłodne powietrze mnie otrzeźwiło i starczyło mi energii na małe kółko po mieście (starałam się jak najmniej jechac pod wiatr). Zero zdjęć, bo ciemno, za to łądna retroprasówka o tematyce rowerowej z 1949. Poradnik dla cyklistów pod ładnym tytułem: "Rower i rowerzysta" Zygmunta Koczorowskiego.

Trasa w kształcie czegoś wpełzającego po schodach ;)




  • DST 5.89km
  • Czas 00:26
  • VAVG 13.59km/h
  • VMAX 19.50km/h
  • Kalorie 130kcal
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

59/365

Piątek, 28 lutego 2014 · dodano: 28.02.2014 | Komentarze 5

Dziś szybki myk wieczorny do Bielnika sprawdzić, kiedy są otwarte tamtejsze sklepy. Duży w weekendy zamknięty, mały tylko w sobotę i krótko. Tutejszy model biznesowy jest dla mnie tak zawikłany, że przychodzą mi do głowy tylko związki mafijne. Czyli lewe biznesy do generowania strat ;)
Fotki nie będzie, bo ciemno jak w d... no wiecie gdzie.
Za to bonus kluskowy na pocieszenie. Trasa w kształcie fruwającego hipopotama :)

  • DST 7.57km
  • Teren 0.60km
  • Czas 00:33
  • VAVG 13.76km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

58/365 Nad staw i prawie do lasu

Czwartek, 27 lutego 2014 · dodano: 27.02.2014 | Komentarze 11

Tomi pokazał mi z rana retroprasówkę (17 lutego ,19,20,21 kwietnia 1915, Kurjer Warszawski) związaną z lodem i wodą i do niej dostosowałam dzisiejszy kurs. Pojechałam w miejsce, gdzie jeszcze musiał być lód czyli nad staw Jana po drugiej stronie torów. Śmietnisko tam ogromne, jak to na polskiej ziemi niczyjej, ale lód rzeczywiście był. Przy okazji dojeżdżając zawadziłam pedałem o krawężnik. Na szczęście się nie wywaliłam i nie wjechałam nikomu pod koła, ale muszę na tym zakręcie uważać. Nad stawem sielanka, kaczki, butelki, wędkarze, młodzież po szkole i rodzice z dziećmi. A ja w drogę. Wracałam nie tą samą trasą przez mały tunel, ale górą po betonowym prowizorycznym przejściu dla pieszych. Tam złapałam pociąg do Łodzi. Zamiast prosto do domu skręciłam do lasu i omal tam nie wjechałam (no może do obwodnicy bym dojechała, bo droga ciut błotnista i dalej pewnie gorzej), ale mi śmignął przede mną rowerzysta i mi się włączył tryb aspołeczny. Dwoje rowerzystów na krótkim odcinku w środku lasu to za dużo. Wróciłam skrótem przez park (mogłam strzelić Pisię nr ale zapomniałam) i haberlak.






  • DST 7.69km
  • Czas 00:32
  • VAVG 14.42km/h
  • VMAX 25.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

57/365 Prawie ósemka

Środa, 26 lutego 2014 · dodano: 26.02.2014 | Komentarze 13

Kształtem wycieczka niemal przypominała ósemkę. Trochę kręciłam, by wyszło więcej niż 5km i rzeczywiście dokręciłam dwa z hakiem. Coraz bardziej brakuje mi Pradziadka.

A retroprasówka o panu Eugeniuszu, który okazał się być... a zresztą sami przeczytajcie ;)



  • DST 20.08km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:24
  • VAVG 14.34km/h
  • VMAX 21.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

56/365 Głodnemu wiatr w oczy

Wtorek, 25 lutego 2014 · dodano: 25.02.2014 | Komentarze 9

Właściwie to miałam zawieźć nowy logbook do swojej skrzynki przy krzyżu na krzyżówce i wracać. Ale pogoda była tak piękna, że postanowiłam wybrać się do Wiskitek. Na miejscu się nieco spłoszyłam, bo na ławkach biesiadowała parka cyklistów wycieczkowych, a ja aspołeczna, to pojechałam sprawdzić, czy drewniany młyn jeszcze stoi. Stoi. To pojechałam dalej. I już miałam wracać do Żyrka, ale postanowiłam sprawdzić dojazd z tego miejsca do A2. To i pojechałam do wiaduktu nad trasą. A tam serwisówka. Pojadę, zobaczę dokąd sięga. Niestety zakończyła się zupełnie w polu, żeby dostać się do najbliższej drogi, musiałabym pchać rower po zaoranym błocie kilkaset metrów. No nie. Wiec zawróciłam na wiadukt i objechałam trasę od północy. Tuż przed drugim wiaduktem wiatr zaczął mi przeszkadzać, a ja zaczęłam głodnieć. A tu ani jadła, ani napitku, bo przecież wyszłam z domu tylko na chwilę.

I ta chwila przeciągnęła się do półtorej godziny jazdy i 20 kilometrów. Ach, jak ja się rzuciłam na jedzenie po powrocie ;)


  • DST 3.87km
  • Teren 0.50km
  • Czas 00:20
  • VAVG 11.61km/h
  • VMAX 15.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

55/365

Poniedziałek, 24 lutego 2014 · dodano: 24.02.2014 | Komentarze 6

Dziś krótko, bo przez całą drogę bolał mnie ząb po borowaniu (środki przeciwbólowe coś nie chcą działać).

Retroprasówka Kurjer Warszawski o Łodzi, cały czas 17.10.1914


  • DST 3.06km
  • Czas 00:12
  • VAVG 15.30km/h
  • VMAX 20.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

52/365 Jak Kopciuszek

Piątek, 21 lutego 2014 · dodano: 21.02.2014 | Komentarze 19

Starałam się dziś zdążyć jak Kopciuszek przed północą, żeby mi się rower w dynię nie zamienił. Poza tym pobolewało mnie coś w lewej stopie, skutek prawdopodobnie spaceru z Kluską kilka godzin wcześniej. Chodzenie mi nie służy zdecydowanie ;)

Retroprasówka kinowa, związana z poprzednim wpisem. A to dlatego, że na instagramie podrzucono mi plotkę, jakoby w starym budynku policyjnym wcześniej znajdowała się szkoła filmowa. Trzeba obadać temat.

Kurjer Warszawski 17 października 1914




Prawdziwy prototyp gry komputerowej!

  • DST 5.61km
  • Czas 00:25
  • VAVG 13.46km/h
  • VMAX 20.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

51/365

Czwartek, 20 lutego 2014 · dodano: 20.02.2014 | Komentarze 9

Kto by pomyślał, że pod koniec lutego będę miała przejechanych tyle kilometrów na rowerze, ile czasem mi się po pół roku zdarzało dopiero. Co prawda spadnie mi średnia prędkość i średnia długość wycieczki, ale nie przywiązuję dużej wagi do tych parametrów. Dziś prócz retroprasówki (27 marca 1915 Kurjer Warszawski) i widoku budynku straży ogniowej bonus w postacji wczoraj i dziś ulicy Blichowej, prowadzącej do budynku straży między innymi. Budynek straży to to z moim rowerem, reszta to budynek narożny.
">

  • DST 5.84km
  • Czas 00:34
  • VAVG 10.31km/h
  • VMAX 19.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

50/365

Środa, 19 lutego 2014 · dodano: 19.02.2014 | Komentarze 8

Wróciłam do starego dobrego roweru, który nie psuje się podczas jazdy po śniegu. Bo ma osłonkę na łąńcuch. Oraz dlatego, że nie ma przerzutek, więc nie ma co mu się popsuć. Łańcuch coś rzęzi, ale do sklepu można pojechać. Z sakwą pełną zużytych pieluch, bo zapomniałam wyrzucić je zaraz po wyjściu z klatki i beztrosko jeździłam z bombą biologiczną po całym mieście. Dopiero pod Lidlem się jorgnęłam, jak mi zbrakło miejsca na zakupy. Na szczęście zamiast torby wzięłam plecak, więc dopakowałam się do plecaka (mleko, ser i rogaliki) i podjechałam pod dom, pod śmietnik - pozbyć się uciążliwego balastu. Zyskując jedną sakwę dokupiłam w Rossmannie jedne duże promocyjne opakowanie pieluch pachnących i czystych, a także paczkę pachnących mokrych chusteczek. Bo promocja!

edit: Okazało się, że zupełnym przypadkiem sfociłam stary komisariat, obecnie nieco podupadły i ogrodzony. Pierwsza fotka pod historią z wódką.

Kilometry i czas z endomondo, bo mi się w połowie źle wpiął licznik i w związku z tym nie zliczył połowy trasy. A retroprasówka znów wódkowa i zbrodnicza. Kurjer Warszawski 2 września 1914. Zdjęcia obecne zakręcającej ulicy Chopina i zaczynającej swój bieg ulicy Wyspiańskiego. Za plecami miałam posterunek policji (tak brzydki, że nigdy go nie sfocę) :)