Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 49787.63 kilometrów w tym 8371.86 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Bliskie wycieczki 3 stopnia

Dystans całkowity:11577.33 km (w terenie 1337.10 km; 11.55%)
Czas w ruchu:830:37
Średnia prędkość:13.94 km/h
Maksymalna prędkość:33.30 km/h
Suma kalorii:26331 kcal
Liczba aktywności:1413
Średnio na aktywność:8.19 km i 0h 35m
Więcej statystyk
  • DST 11.54km
  • Teren 1.00km
  • Czas 00:39
  • VAVG 17.75km/h
  • VMAX 24.00km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

72/365 Kółko za miastem

Czwartek, 13 marca 2014 · dodano: 13.03.2014 | Komentarze 8

Tomi mnie namawia na dłuższe trasy, żebym trenowała dłuższe dystanse, ale moje kolana kilku długich pod rząd mogą nie wytrzymać. Staram się robić jedną dłuższą, a potem kilka krótkich by stawy mogły się zregenerować. Niestety nie jestem superodpornym mutantem i muszę na siebie uważać.
Dzisiejsza trasa w kształcie obcego z wodogłowiem na dwóch nóżkach.
Dziś kapliczka w Henryszewie, kamień pamiątkowy ze skrzyżowania w Kozłowicach i nowe buty Kluski ;)

  • DST 5.23km
  • Czas 00:23
  • VAVG 13.64km/h
  • VMAX 17.00km/h
  • Kalorie 112kcal
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

71/365 Do Zusu czyli nic ciekawego

Środa, 12 marca 2014 · dodano: 12.03.2014 | Komentarze 4

Szybki myk na miasto, myślałam że zdążę przed powrotem Tomiego i Kluski, ale się nie udało i w domu czekała mnie niezła barykada z wózka i fotelika do karmienia. Dzień w którym Klu wyrośnie z tego fotelika i zacznie jadać normalnie na kolanach, jak domownicy, będzie jednym ze szczęśliwszych. Zwłaszcza że niedługo do domu przybędzie jeszcze jeden rower i będzie cokolwiek ciasno.

Trasa w kształcie dizożarła :)

  • DST 19.26km
  • Czas 01:10
  • VAVG 16.51km/h
  • VMAX 22.00km/h
  • Kalorie 412kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

70/365 Gwóźdź programu zamiast wycieczki z Kluską

Wtorek, 11 marca 2014 · dodano: 11.03.2014 | Komentarze 5

To się musiało tak skończyć. Ledwo wyjechaliśmy z Kluską i Tomim z domu, okazało się że z jego tylnej opony schodzi powietrze. Zabrałam Kluskę na plac zabaw, a on poszedł zmieniać dętkę. Niestety jak już wrócił, dziecko było już na poły śpiące, na poły rozbawione cudzym rowerkiem i wkurzone, że jakiś chłopczyk nie oddał jej swojego wiaderka. koniec był taki, że zaniosłam zapłakaną Klu do domu, a Tomi został pilnować rowerów. Wróciłam, oddałam mu część gratów i pojechałam pokrążyć po okolicy. Doszłam do wniosku, że pogoda ładna to podjadę do Radziejowic. Tuż przez zalewem w rowerze zaczęło coś stukać.

Co jest?

Przerzucam przerzutkami i ruszam hamulcami, nic. To znaczy nadal stuka i to dość konkretnie. Zjeżdżam na chodnik i pomału kręcę kołami. Stuk! Patrzę.... i co widzę? Gwóźdź wbity w oponę. Naprawdę nie wiem, jak on to zrobił. Pomyślałam sobie, o fajnie, na piechotę do domu będę drałować, bo mi się nie chce łatać. Ale nic, chwilowo powietrze nie zeszło, to pojechałam z powrotem per pedales. Kilkaset metrów doszłam do wniosku, że co prawda gwóźdź się wbił, ale w część pogrubioną. Te opony są niesamowite! I co gorsza nie mogę dostać takich samych, bo chyba przestali produkować ten model. Buuu!

No i w końcu pojechałam w drugą stronę, to znaczy przejechałam przez miasto i pognałam w kierunku Wiskitek, by przed nimi skręcić na Kozłowice. Po drodze stanęłam na mały popas z herbatą (Tomi kazał mi zabrać i okazało się, bardzo słusznie), a potem zamiast w Kozłowicach na skrzyżowaniu (kapliczka i głaz) skręcić od razu do Żyrka, zrobiłam małą pętelkę przez Henryszew. I w ten oto sposób wyszła trasa w kształcie tasaka.


  • DST 13.68km
  • Teren 4.80km
  • Czas 00:52
  • VAVG 15.78km/h
  • VMAX 26.00km/h
  • Kalorie 315kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

69/365 Wycieczka z Tomim i Kluską do lasu

Poniedziałek, 10 marca 2014 · dodano: 10.03.2014 | Komentarze 10

Piękny wiosenny słoneczny dzionek, już wczoraj zaplanowaliśmy wypad do lasu. tylko trasy nie uzgodniliśmy, więc trochę na żywioł. W lesie dużo ścinek, tyle dobrego, że w związku z nimi za obwodnicą zrobili porządną leśną drogę. Niestety w dwóch kierunkach nas przyblokowały samochody zabierające drewno i musieliśmy skręcić na nieplanowaną północ. Ale nie ma tego złego, dotarliśmy do pustego miejsca piknikowego na skraju lasu (w tym miejscu już jest Bolimowski Park Krajobrazowy, ale jeszcze Puszcza Wiskicka). No i dziecię miało używanie, układało ognisko z patyczków, grzebało w liściach i... robiło kupę ;) W związku z tym wycieczka szybko przeniosła się do domu, bo mądrzy rodzice wzięli co prawda picie i żarcie dla małek, ale niekoniecznie resztą potrzebnych rzeczy. Nie tak od razu, bo dziecię nawet nie chciało zbliżyć się do rowerów, za to polazło obadac płot pobliskiego gospodarstwa i było zeźlone, że szczebelki się nie ruszają.

  • DST 6.42km
  • Czas 00:30
  • VAVG 12.84km/h
  • VMAX 15.00km/h
  • Kalorie 141kcal
  • Sprzęt Veturilo
  • Aktywność Jazda na rowerze

67/365 Veturilo i Warszawa

Sobota, 8 marca 2014 · dodano: 08.03.2014 | Komentarze 8

Wycieczka w kształcie szczypiec chirurgicznych po Warszawie. Na raty, chyba w sumie na 4 rowerach Veturilo. Bo albo podrzucałam nowy logbook tu i tam, albo kupowałam łańcuch i światełko, albo nie mogłam znaleźć stacji na placu i trochę błądziłam. 

Dalsza część wycieczki per tramwajes i per pedes.


  • DST 6.31km
  • Teren 0.40km
  • Czas 00:23
  • VAVG 16.46km/h
  • VMAX 27.00km/h
  • Kalorie 134kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

66/365 Trzy szóstki

Piątek, 7 marca 2014 · dodano: 07.03.2014 | Komentarze 4

66 wycieczka i 6km :)
Powrót pechowy, bo nie zdążyłam przejechać przez park i odbiłam się od bramy na moście. Na szczęście obok jest drugi mostek, ale potem jedzie się przez nieoświetlone wertepiaste zadupie Bielnika. Kształt wycieczki nijaki, nie potrafię wymyślić nic konstruktywnego. Retroprasówka nie na temat, ale co tam. Mucha 26 grudnia 1915


  • DST 10.16km
  • Teren 0.40km
  • Czas 00:35
  • VAVG 17.42km/h
  • VMAX 25.00km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

65/365

Czwartek, 6 marca 2014 · dodano: 06.03.2014 | Komentarze 9

Dziś udało się zrobić trasę w kształcie parowozika.

A co do tematu, podjechałam do miejsca, gdzie kiedyś znajdowało się żyrardowskie kino, a dziś jest bieda centrum handlowe, za to posiadające porządne stojaki rowerowe, chyba jedyne dobre w tym mieście :) Retroprasówka z lat 30, Kinematograf Polski nr 32/3 1919r.

  • DST 6.55km
  • Teren 0.40km
  • Czas 00:28
  • VAVG 14.04km/h
  • VMAX 18.40km/h
  • Kalorie 130kcal
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

63/365 Bojkot

Wtorek, 4 marca 2014 · dodano: 04.03.2014 | Komentarze 25

Niby ciepło, a zimno. Człowiek przejedzie się kilkaset metrów i robi mu się za gorąco. Dziwna ta pogoda.
Jako że niedawno natrafiłam na ulotki rozsypywane tu i tam na początku zeszłego wieku, to podjechałam sobie do loftów w fabryce, żeby kontekstowo się zgadzało. A że Lidl w pobliżu, to wpadłam na małe co nie co, czyli rogaliki, serki waniliowe, ogórka i skarpetki :)
Endomondo urwał mi trasę aż o kilometr, więc macham ręką na wymyślanie, co przedstawia trasa.
Retroprasówka: ulotki odpowiednio z 9 grudnia 1905 i 18 stycznia 1906.


  • DST 11.16km
  • Teren 0.45km
  • Czas 00:50
  • VAVG 13.39km/h
  • VMAX 20.00km/h
  • Kalorie 248kcal
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

62/365 Wieje!

Poniedziałek, 3 marca 2014 · dodano: 03.03.2014 | Komentarze 11

Dziś byłam sprytniejsza niż wiatr, zygzakowałam w ten sposób, żeby większość trasy jechać z wiatrem bocznym, a jak robiło się gorzej, wbijałam się w budynki, które mnie trochę od niego chroniły. Najgorzej było na krótkim odcinku wzdłuż ekoparku, tam nie było się gdzie schować. Ale też nie miałam którędy tego objechać.

Dzisiejsza trasa w kształcie smoka oglądającego swój ogon.



  • DST 5.06km
  • Czas 00:22
  • VAVG 13.80km/h
  • VMAX 17.00km/h
  • Kalorie 112kcal
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

61/365

Niedziela, 2 marca 2014 · dodano: 02.03.2014 | Komentarze 0

Żałosne pięć kilometrów na półśpiocha. Może bym wyszła na rower w ciągu dnia, ale spacer do śmietnika mnie zniechęcił. Zimno, wilgotno, wieje, błeh. Wieczorem za to zaliczyłam zgon, zwyczajnie oczy mi się kleiły i spałam na stojąco. Się zawzięłam i wyszłam. Na szczęście chłodne powietrze mnie otrzeźwiło i starczyło mi energii na małe kółko po mieście (starałam się jak najmniej jechac pod wiatr). Zero zdjęć, bo ciemno, za to łądna retroprasówka o tematyce rowerowej z 1949. Poradnik dla cyklistów pod ładnym tytułem: "Rower i rowerzysta" Zygmunta Koczorowskiego.

Trasa w kształcie czegoś wpełzającego po schodach ;)