Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Sierpień2 - 9
- 2026, Czerwiec1 - 0
- 2026, Kwiecień2 - 4
- 2025, Grudzień5 - 1
- 2025, Listopad4 - 12
- 2025, Październik3 - 7
- 2025, Wrzesień6 - 14
- 2025, Sierpień11 - 39
- 2025, Lipiec7 - 18
- 2025, Czerwiec2 - 8
- 2025, Maj2 - 2
- 2025, Marzec2 - 1
- 2024, Wrzesień2 - 5
- 2024, Sierpień2 - 5
- 2024, Lipiec1 - 0
- 2024, Czerwiec1 - 0
- 2024, Maj3 - 5
- 2024, Marzec3 - 6
- 2024, Luty1 - 0
- 2024, Styczeń1 - 3
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Sierpień3 - 0
- 2023, Lipiec1 - 0
- 2023, Czerwiec1 - 0
- 2023, Maj4 - 0
- 2023, Kwiecień6 - 0
- 2023, Marzec2 - 0
- 2023, Luty2 - 0
- 2023, Styczeń6 - 1
- 2022, Grudzień3 - 2
- 2022, Listopad7 - 10
- 2022, Październik16 - 2
- 2022, Wrzesień7 - 3
- 2022, Sierpień14 - 10
- 2022, Lipiec13 - 17
- 2022, Czerwiec16 - 7
- 2022, Maj14 - 0
- 2022, Kwiecień9 - 5
- 2022, Marzec13 - 11
- 2022, Luty9 - 3
- 2022, Styczeń12 - 4
- 2021, Grudzień7 - 0
- 2021, Listopad16 - 0
- 2021, Październik23 - 21
- 2021, Wrzesień15 - 16
- 2021, Sierpień16 - 13
- 2021, Lipiec20 - 6
- 2021, Czerwiec21 - 14
- 2021, Maj19 - 21
- 2021, Kwiecień19 - 10
- 2021, Marzec16 - 29
- 2021, Luty4 - 1
- 2021, Styczeń1 - 0
- 2020, Grudzień6 - 12
- 2020, Listopad9 - 24
- 2020, Październik14 - 18
- 2020, Wrzesień13 - 26
- 2020, Sierpień15 - 35
- 2020, Lipiec23 - 18
- 2020, Czerwiec18 - 16
- 2020, Maj17 - 28
- 2020, Kwiecień22 - 101
- 2020, Marzec27 - 52
- 2020, Luty20 - 27
- 2020, Styczeń22 - 7
- 2019, Grudzień18 - 23
- 2019, Listopad21 - 33
- 2019, Październik28 - 26
- 2019, Wrzesień20 - 34
- 2019, Sierpień10 - 35
- 2019, Lipiec17 - 32
- 2019, Czerwiec8 - 3
- 2019, Maj10 - 17
- 2019, Kwiecień12 - 27
- 2019, Marzec5 - 29
- 2019, Styczeń1 - 4
- 2018, Grudzień1 - 7
- 2018, Październik14 - 29
- 2018, Wrzesień30 - 52
- 2018, Sierpień12 - 14
- 2018, Lipiec14 - 56
- 2018, Czerwiec24 - 24
- 2018, Maj30 - 66
- 2018, Kwiecień31 - 98
- 2018, Marzec23 - 57
- 2018, Luty27 - 56
- 2018, Styczeń18 - 36
- 2017, Grudzień26 - 62
- 2017, Listopad15 - 30
- 2017, Październik31 - 60
- 2017, Wrzesień30 - 89
- 2017, Sierpień18 - 64
- 2017, Lipiec15 - 36
- 2017, Czerwiec26 - 80
- 2017, Maj29 - 112
- 2017, Kwiecień21 - 47
- 2017, Marzec28 - 98
- 2017, Luty24 - 31
- 2017, Styczeń14 - 40
- 2016, Grudzień22 - 92
- 2016, Listopad19 - 64
- 2016, Październik24 - 55
- 2016, Wrzesień27 - 68
- 2016, Sierpień18 - 63
- 2016, Lipiec17 - 58
- 2016, Czerwiec8 - 22
- 2016, Maj24 - 82
- 2016, Kwiecień18 - 42
- 2016, Marzec20 - 66
- 2016, Luty5 - 3
- 2016, Styczeń8 - 26
- 2015, Grudzień8 - 45
- 2015, Listopad15 - 41
- 2015, Październik15 - 71
- 2015, Wrzesień15 - 67
- 2015, Sierpień11 - 41
- 2015, Lipiec15 - 72
- 2015, Czerwiec12 - 67
- 2015, Maj19 - 154
- 2015, Kwiecień9 - 37
- 2015, Marzec9 - 67
- 2015, Luty5 - 28
- 2015, Styczeń3 - 27
- 2014, Grudzień6 - 80
- 2014, Listopad15 - 50
- 2014, Październik19 - 193
- 2014, Wrzesień23 - 87
- 2014, Sierpień28 - 17
- 2014, Lipiec32 - 81
- 2014, Czerwiec30 - 77
- 2014, Maj32 - 140
- 2014, Kwiecień31 - 123
- 2014, Marzec31 - 214
- 2014, Luty28 - 296
- 2014, Styczeń31 - 234
- 2013, Grudzień8 - 53
- 2013, Listopad8 - 114
- 2013, Październik12 - 81
- 2013, Wrzesień11 - 40
- 2013, Sierpień17 - 53
- 2013, Lipiec5 - 11
- 2013, Czerwiec6 - 19
- 2013, Maj11 - 45
- 2013, Kwiecień2 - 4
- 2013, Marzec3 - 30
- 2013, Luty2 - 24
- 2012, Kwiecień3 - 15
- 2012, Marzec1 - 5
- 2011, Listopad6 - 31
- 2011, Październik11 - 24
- 2011, Wrzesień13 - 43
- 2011, Sierpień7 - 3
- 2011, Lipiec12 - 22
- 2011, Czerwiec10 - 8
- 2011, Maj7 - 23
- 2011, Kwiecień12 - 27
- 2011, Marzec4 - 7
- 2010, Listopad3 - 20
- 2010, Październik11 - 32
- 2010, Wrzesień9 - 10
- 2010, Sierpień15 - 58
- 2010, Lipiec16 - 27
- 2010, Czerwiec10 - 41
- 2010, Maj13 - 56
- 2010, Kwiecień9 - 39
- 2010, Luty1 - 4
- 2009, Grudzień2 - 9
- 2009, Listopad10 - 31
- 2009, Październik13 - 68
- 2009, Wrzesień13 - 50
- 2009, Sierpień14 - 42
- 2009, Lipiec14 - 53
- 2009, Czerwiec5 - 32
- 2009, Maj9 - 49
- 2009, Kwiecień12 - 47
- 2009, Marzec2 - 10
- 2009, Luty1 - 8
- 2008, Grudzień1 - 10
- 2008, Listopad1 - 5
- 2008, Październik5 - 4
- 2008, Wrzesień3 - 4
- 2008, Sierpień11 - 7
- 2008, Lipiec7 - 12
- 2008, Czerwiec10 - 20
- 2008, Maj7 - 2
- 2008, Kwiecień2 - 0
- 2007, Sierpień8 - 4
- 2007, Czerwiec1 - 0
- DST 50.57km
- Teren 0.20km
- Czas 03:34
- VAVG 14.18km/h
- VMAX 44.60km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wyprawa do Alzacji - Longinada 2011 - dzień 3
Poniedziałek, 11 lipca 2011 · dodano: 19.07.2011 | Komentarze 0
rower: La Petite Pierre - Oberhof - Buchelberg - Phalsbourg - Lutzenbourg - Hofmuhl - Plan Incline (pochylnia) - Sparrsbrod - Haselbourg - Hellert - la Hoube - Col de Valsberg (652) - Obersteigen - Steigenbach - Wolfsthal - Wangenbourg - Gensbourg -bus: Oberhaslach - Niederhaslach - Heiligenberg - Gresswiller - fort Mutzig
Ten wspi powinien mieć ikonkę serduszka, odwiedziliśmy bowiem z Tomim grotę zakochanych, by zrobić sobie najgłupsze zdjęcie pod słońcem. No dobra, tak naprawdę to pojechaliśmy po skrzynkę tuż przy grocie ;)
Trochę się nam zeszło, zwłaszcza że chciałam mieć też zdjęcie z mostkiem i grupę dogoniliśmy kilka km dalej, w startegicznym miejscu czyli pod supermarketem Aldi - naszą mekką żywieniową. Tam nabyliśmy pyszną oranżadę w butelce i nasmarowaliśmy się kremem z filtrem, bo zapowiadała się lampa przez cały dzień (nie narzekaliśmy po zlewie z zeszłego dnia).
Potem od Phalsburga jechaliśmy wzdłuż kanału (i chyba nieistniejącej kolejki wąskotorowej sądząc po starej lokomotywce na brzegu). Mijaliśmy piękny wiadukt kolejowy i małą śluzę... atrakcją dnia miała być większa śluza, o przewyższeniu kilkudziesięciu metrów, gdzie statki transportowane są w specjalnej betonowej wannie po stromej pochylni!
Postój turystyczny (część osób poszła zwiedzać, my wybraliśmy piknik pod sosnami czy świerkami). I w drogę... Tu się z Tomim odłączyliśmy (tzwz. trudniejsza trasa alternatywna) po jedną skrzynkę i dobrze, bo na trasie spotkaliśmy kapliczkę wykutą w skale, kopiec rzymski sprzed Chrystusa, tartak i cmentarz wojenny.
Na horyzoncie widzieliśmy coś czego z początku nie mogliśmy zinterpretować. Zamek to czy kościół? Tam jechała reszta wycieczki :)
Zbiórka na przełęczy, obiad (w moim przypadku spagetti) i sympatyczny zjazd. Pod koniec dnia odpuściłam, bo mnie te "zjazdy" pod górkę nieco nadwyrężyły i ostatni wieczorno nocny kawałek przejechałam busem. To, że zjazd zaczynał się parę km po tym jak wsiadłam do budsa, nie miało znaczenia. Chciałam dać odpocząć kolanom. Dobrze zrobiłam, bo miałam siłę pedałować następnego dnia. Okazało się, że miejsce noclegowe było tuż pod jedną ze skrzynek GC, pod fortem Mutzig. Co prawda mikrus, ale zawsze coś :)
A reszta fotek w Alzacji.
Kategoria Zupełnie dalekie wyprawy, Longinada 2011
- DST 81.36km
- Teren 6.00km
- Czas 05:02
- VAVG 16.16km/h
- VMAX 51.10km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wyprawa do Alzacji - Longinada 2011 - dzień 2
Niedziela, 10 lipca 2011 · dodano: 19.07.2011 | Komentarze 0
rower: krzaki nad potokiem - (NIEMCY/FRANCJA) - Climbach - Lembach - Chateau de Fleckenstein - Niedersteinbach - Obersteinbach - Wineckerthal - Jaegerthal - Niederbronn - Oberbronn - Zinswiller - Offwiller - Rothbach - Ingwiller - Sparbach - La Petite PierreO poranku było sucho i ciepło, okazało się że spaliśmy na skraju granic w malowniczym miejscu, aż żal było je opuszczać (wieczór był trudny o tyle, że w żwirowe podłoże było trudno wbijac szpilki od namiotów).
Dzień rozpoczęty niezbyt łatwym odcinkiem terenowym pod górkę, na szczęście niedługim. Podczas gdy grupa odpoczywała po podjeździe, my z Tomim pojechaliśmy szybko po skrzynkę przy ławce Napoleona (nie pierwszego, tylko któregoś tam, przez całą wyprawę trafiliśmy na kilkanaście podobnych, kamienne miejsca odpoczynku dla strudzonych wędrowców stawiano na pocz. XIX wieku, na kilku była data odrestaurowania z lat '90 XXw). Skrzynka znaleziona, fotki pamiątkowe i chyc z powrotem do grupy.
Po drodze sympatyczne miasteczka
Pierwszy ważny punkt wycieczki to obiekt, do którego nie zdążyliśmy dojechać dzień wcześniej (to pewnie wina przemysłowej ilości chińszczyzny zjedzonej w Karlsruhe) czyli ZAMEK FLECKENSTEIN! Akurat trafiliśmy na wesele księżniczki Matyldy, w związku z czym było mnóstwo gości i dużo się działo. Ale udało się na chwilę miód i wino wypić przy stole, a potem szybko dalej...
Niestety pogoda się popsuła. Na moment przestało siąpić pod ruiną kuźni (a właściwie małej manufaktury metalurgicznej), gdzie znaleźliśmy skrzynkę i podmieniliśmy pojemnik na większy, bo poprzedni nieco zeżarły myszy. Potem pojechaliśmy na obiad do miejscowości Niederbronn (zbiórka na pięknym małym dworcu). mieliśmy fart, bo podczas pory obiadowej wypogodziło się, niestety tuż po obiedzie zaczęło konkretnie lać.
Tego dnia byłam cały czas mokra lub lekko podsuszona (większe ulewy przeczekiwaliśmy pod drzewami lub w kruchcie kościoła albo pod daszkiem zamkniętej stacji benzynowej). Ale w sumie dobrze, bo w upale nie dałabym rady przejechać tych podjazdów, zwłaszcza ostatni (pod La Petite Pierre, 122m przewyższenia na odcinku niecałych 4km) dał mi w kość, ale przynajmniej było mi ciepło. Na koniec dnia wylądowaliśmy na kempingu z jeziorkiem otoczonym płotem, chroniącym daniele (czy inne jeleniowate). Tam przebrałam się w suche ciuchy i nawet przestałam szczękać zębami. :)
Więcej w albumie Alzacja
Kategoria Zupełnie dalekie wyprawy, Longinada 2011
- DST 56.05km
- Teren 7.00km
- Czas 03:33
- VAVG 15.79km/h
- VMAX 30.50km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wyprawa do Alzacji - Longinada 2011 - dzień 1
Sobota, 9 lipca 2011 · dodano: 19.07.2011 | Komentarze 1
Pociągiem (przesiadki): Żyrardów >>> Warszawa >>> Berlin >>> Halle (Saale) >>> Kassel-Wilhemshohe >>> Frankfurt nad Menem >>> Mannheim >>> KarlsruhePodróż pociągiem (w nocy i przedpołudniem) dostarczała wielu wrażeń i przesiadek. Z pewnym niedowierzaniem odkrywaliśmy punktualność co do minuty oraz brak tzw. "bydła" wieczornego palącego papierosy, rozlewającego piwo i jadącego oczywiście bez biletu. Najbardziej spodobał mi się dworzec we Frankfurcie, głównie za mnogość pociągów na peronach oraz pięknej nitowanej konstrukcji zadaszenia :)
Więcej w podróży kolejowej.
rowerem: (NIEMCY) Karlsruhe - Morsch - prom na Renie - Berg - Neulautenburg - Scheibenhardt - (NIEMCY/FRANCJA) - Scheibenhard - Wissembourg - Weiler - (FRANCJA/NIEMCY) - St. Germanshof - krzaki nad potokiem
Dzień rowerowy rozpoczęliśmy wyładowywaniem gratów z busika, montowaniem przednich kół i sakw. Tak się tym zmęczyliśmy, że musieliśmy odpocząć i wycieczkę zaczęliśmy od przerwy na tradycyjny niemiecki obiad czyli chińszczyzny na wynos (makaron z warzywami na ciepło, pychunia). Ruszyliśmy ok.15 i jadąc przez przedmieścia i lasy podmiejskie (w międzyczasie postój na kanapki) dojechaliśmy do rzeki, przez którą przeprawiliśmy się promem (akurat ten odcinek rzeki był całkowicie po niemieckiej stronie, niewidzialną granicę z Francją przekroczyliśmy później). Trochę popadywało, ale przestało. Po francuskiej stronie przejechaliśmy wzdłuż granicy do Wissenbourga i tam zastał nas wieczór. Miejsce noclegowe znaleźliśmy po niemieckiej stronie, ale tuż przy granicy z Francją, praktycznie już w górach :)
Więcej a albumie Alzacja
Znaleźliśmy też kilka skrzynek o ciekawym maskowaniu :)
Kategoria Zupełnie dalekie wyprawy, Longinada 2011
- DST 10.68km
- Teren 1.00km
- Czas 00:45
- VAVG 14.24km/h
- VMAX 21.40km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Zawieźć rowery na Białołękę
Czwartek, 7 lipca 2011 · dodano: 07.07.2011 | Komentarze 5
Bo jedziemy daleko i trzeba było przetransportować rowery do Longina, pojadą "zagranico" a my pociagiem przez Berlin a potem jeszcze tylko 4 przesiadki i już jesteśmy w Karlsruhe czy coś ;) Kawałek po Żyrardowie do wpłatomatu i dworzec, potem przesiadka na Zachodniej na Wolę i siup do Toruńskiej (po drodze na Gdańskiej dosiadł się Tomi z rowerem odebranym z serwisu) i trochę pojeździliśmy po Białołęce. Udało się złupić jedną skrzynką a drugiej nie znaleźć. U Longina dostaliśmy herbatę, ciasteczka owsiane i rosół (ja, bo Tomi nie lubi) :)
Powrót już autobusami (1 przesiadka do busu), przesiadka do metra, przesiadka do wahadłowego, przesiadka do osobowego do Żyrardowa. Przed północą dotarliśmy :)
- DST 47.97km
- Teren 23.50km
- Czas 03:27
- VAVG 13.90km/h
- VMAX 25.10km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wycieczka do Zalesia z Basią, Magdą i Zby.
Sobota, 25 czerwca 2011 · dodano: 25.06.2011 | Komentarze 0
Zbiórka o 11 (z kwadransem akademickim w tle) na Kabatach, stamtąd przez Las Kabacki i uliczki konstancińskie (z małym przystaniem przy amfiteatrze w parku z tężniami) aż po lasy pod Zalesiem ze stawami rybnymi. Po drodze minęliśmy cmentarz (mogiłę bardziej, więźniów z Pawiaka) przy czarnym szlaku rowerowym a potem przez ogromne pokrzywy dojechaliśmy do innego cmentarza w środku lasu. To dlatego, że jechaliśmy dookoła stawów na skróty ;) Powrót okazał się dużo łatwiejszy i asfaltowy. Ale wcześniej rozdymiliśmy sobie małe ognisko (zadymiliśmy chyba całą polanę) i spożyliśmy skromny posiłek z pysznym ciastem autorstwa Zby. i ciastem (kupnym) z jagodami. Były też kanapki z pomidorem i ogórkiem pod wiatką. Pod koniec wycieczki niestety złapała nas krótka ulewa, pech że akurat na terenie leśnym. Rower był w 100% ubłocony..... obsypie się ;) Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty
- DST 40.13km
- Teren 0.50km
- Czas 03:02
- VAVG 13.23km/h
- VMAX 33.30km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Czerwcowa Masa Krytyczna
Piątek, 24 czerwca 2011 · dodano: 24.06.2011 | Komentarze 0
Trochę pokropiło na starcie, ale potem było przyjemnie i sucho. Pojechaliśmy na Kabaty i z powrotem samymi dużymi ulicami, dzięki temu na Starówce byliśmy o 21.30, jeszcze jasno było. Na Masę dojechałam pociągiem i metrem z Żyrardowa, wróciłam do domu na Wawrzyszewie też metrem,bo kiszki mi marsza grały z głodu.Zdjęcia na picasie.
Kategoria Bliskie wycieczki 3 stopnia
- DST 54.93km
- Teren 22.50km
- Czas 03:36
- VAVG 15.26km/h
- VMAX 28.90km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Linia Łomotowa zwana Linią Poziomkową - dzień trzeci
Poniedziałek, 20 czerwca 2011 · dodano: 22.06.2011 | Komentarze 1
Rano tradycyjnie zaczął padać deszcz, ale skończył tuż przed pobudką. Kawa i pchanie roweru do pierwszego bunkra. Wydawało się, że najgorsze mamy za sobą, ale niestety nie. Wiatr przywiał z zachodu ulewę. Na szczęście, gdy zaczęło padać, właśnie podchodziliśmy do jednego z bunkrów i udało się przeczekać. Tomi tylko wrócił się po kurtkę i lodówkę z wiktuałami do kanapek. Niestety po porannych deszczach trawy na miedzach były bardzo mokre. Skitraliśmy rowery w jednym z bunkrów i dalej poruszaliśmy się na piechotę. Targać rowery przez mokre miedze i pola to byłoby samobójstwo. Po dłuższej pieszej wycieczce wróciliśmy do rowerów i po krótkim pikniku i planowaniu drugiej połowy dnia - udaliśmy się po dwie ostatnie skrzynki w Podbielu. Po drodze znów złapał nas deszcz, ale szybko przestało padać. Ponieważ było jeszcze dość wcześnie, postanowiliśmy wracając do Małkinii zahaczyć jeszcze o jedną skrzynkę w Słodach. Bunkrów tam więcej, ale jednego pilnowały krowy, drugiego pilnowały inne krowy, jeszcze inny był daleko na posesji... a inny w polu. Na szczęście nasz był w miarę dostępny. Byliśmy drugimi znalazcami od 2009 roku. Po prostu jedna skrzynka daleko od innych i nikomu się nie chciało jechać kilku km samochodem. A nam się chciało, bo byliśmy rowerami. :)No, ale przez tę skrzynkę musieliśmy gnać co sił w nogach, by zdążyć na pociąg. Niby był jeszcze rezerwowy,ale wtedy wrócilibyśmy do Żyrardowa bardzo późno. A tak byliśmy przez 23 pomimo czekania godzinę na osobowy na Wschodniej.
W sumie przez trzy dni znaleźliśmy 54 skrzynki (w tym 1 own cache Nickiela z ekipy białostockiej).
Zdjęcia na picasie
Kategoria Zupełnie dalekie wyprawy
- DST 40.65km
- Teren 18.15km
- Czas 02:55
- VAVG 13.94km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Linia Łomotowa zwana Linią Poziomkową - dzień drugi
Niedziela, 19 czerwca 2011 · dodano: 22.06.2011 | Komentarze 0
Dzień drugi wyprawy rozpoczęliśmy kawą zagotowaną na epigazie, bo jeszcze padał deszcz. Na szczęście szybko przestał i mogliśmy w miarę swobodnie się przemieszczać. Znów mało na rowerze, bo zwyczajnie się nie dało. Podjeżdżaliśmy tylko krótkie odcinki tam, gdzie były drogi. Jakiekolwiek kilometry zawdzięczamy przemieszczeniu się z Prosienicy do Podbiela. Wieczór straszył nas chmurą deszczową, która jednak przeszła bokiem. Dzień spędziliśmy na odnalezieniu w terenie kilkudziesięciu bunkrów, jednego cmentarza i założeniu skrzynki w rowe przeciwczołgowym (skrzynka Tomiego). Najprzyjemniejszy dzień wyprawy zważywszy w miarę stabilną pogodę i tempo znajdowania skrzynek.Zdjęcia na picasie
Kategoria Zupełnie dalekie wyprawy
- DST 36.11km
- Teren 8.00km
- Czas 02:45
- VAVG 13.13km/h
- VMAX 28.00km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Linia Łomotowa zwana Linią Poziomkową - dzień pierwszy
Sobota, 18 czerwca 2011 · dodano: 22.06.2011 | Komentarze 0
Dzień pierwszy wyprawy na odcinek Linii Mołotowa w rejonie Prosienicy i Podbiela w połowie upłynął na dojeździe do Małkinii pociągiem (z przesiadką W Warszawie z wschodniej na wileńską). Potem już grzecznie, rowerowo. Rozglądaliśmy się za sklepem, ale jak to się później okazało, centrum Małkinii było w przeciwnym kierunku. Czyli w kierunku południowo - wschodnim. A my na północ bardziej. Droga wiodła głównie asfaltami, dopiero pod samą Prosienicą zamieniła się w leśne, masakrycznie zapiaszczone dróżki. Ciężko się jechało, czasem się pchało. Także końcówka dnia to głównie popołudnie pieszego rowerzysty. Ale że przyjechaliśmy głównie na zwiedzanie bunkrów i szukanie w nich skrzynek - nie zakładaliśmy dużych dystansów. I tak w efekcie wyszło więcej niż zakładaliśmy. Spotkaliśmy też geokeszerów z Białegostoku, Nickiela i Zbyszatych, którzy przypadkiem też wybrali się na keszowanie w okolicy. Tyle, że zaczęli dużo wcześniej i skończyli w nocy. A my pomalutku, bez pośpiechu, w końcu mieliśmy dużo więcej czasu. W środku dnia dopadła nas niestety burza, co nieco spowolniło poszukiwania. Ale przynajmniej nażarliśmy się poziomek, zwanych dalej Sowieckimi Poziomkami Bojowymi. ;)Kolację i nocleg zapewniła nam polanka pod jednym z bunkrów, przy tym samym przy którym spotkaliśmy ekipę białostocką i zarazem pierwszym, który znaleźliśmy (skrzynka druga, pierwsza była na cmentarzu).
Zdjęcia na picasie
Kategoria Zupełnie dalekie wyprawy
- DST 0.74km
- Czas 00:03
- VAVG 14.80km/h
- VMAX 17.50km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
740 metrów przejechane na ramie roweru Tomiego
Wtorek, 14 czerwca 2011 · dodano: 14.06.2011 | Komentarze 2
Tomi (Meteor2017) powiedział, że mi zalicza i że mam się wpisać ;) Trasa od cmentarza w Żyrardowie do skrzyżowania przed domem. Po drodze wyprzedzały nas samochody! Bałam się, że zlecę ale wtedy wywróciłabym nas oboje, więc się dzielnie i kurczowo trzymałam czego się da. Wrażenia niezapomniane ;)Dopisuję do Pradziadka, bo tu nie mam roweru Tomiego.
Kategoria Bliskie wycieczki 3 stopnia





















