Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 49807.70 kilometrów w tym 8374.46 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 16.20km
  • Czas 01:09
  • VAVG 14.09km/h
  • VMAX 24.00km/h
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po Warszawie to była wycieczka.

Czwartek, 9 kwietnia 2009 · dodano: 09.04.2009 | Komentarze 0

Umówiliśmy się na #bliprower przy metrze Marymont. Przy okazji spotkała mnie koleżanka ze studiów od jesieni się nie widziałyśmy ;) Potem przyjechali Przemek i Maciek, a zaraz potem przypadkiem wpadł brat mój zwany Finito, który akurat wracał z pracy. Finio po krótkim namyśle jednak pojechał do domu a my krążyliśmy Po Żoliborzu za znakami "do ścieżki rowerowej". Znaleźliśmy ją po ok 1,5km.Potem nach most Gdański



i mostem na drugą stronę Wisły do Zoo, gdzie były same zebry i osły natomiast żadnych strusi.



Po przejechaniu obok zoo podążyliśmy mostem z trasy WZ, który pomimo trwającego tam remontu jest przejezdny dla rowerów.
A teraz kulminacyjny moment wycieczki czyli przejazd windą w bok z trasy WZ na Starówkę. Potem polansowaliśmy się chwilę na Krakowskim Przedmieściu i kawałku Nowego Światu. Skręt w Świętokrzyską, dalej Mazowiecką i plac Piłsudskiego. Po placu Park Saski i tu zaczęło porządniej kropić a na pl.Bankowym to już w ogóle. Pożegnaliśmy Maćka, który mieszka w centrum i z Przemkiem kawałek podjechaliśmy metrem do Hali Marymonckiej. Stamtąd Pzremek do domu a ja w swoją stornę do domu ściezkami.

Na liczniku 1939


  • DST 21.09km
  • Teren 5.00km
  • Czas 01:20
  • VAVG 15.82km/h
  • VMAX 25.00km/h
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Improwizacja wokół góry śmieciowej

Środa, 8 kwietnia 2009 · dodano: 08.04.2009 | Komentarze 4

Pod koniec dnia lavinka narzekała,że nie na rower jeno kości w domu grzać musi. Aż tu Auditlog przysłał smsa, co by gdzieś na wieczorno nocą eskapadę wyskoczyć. A lavinka na to jak na lato. Tylko winda postanowiła przeszkodzić i zatrzymała się pół piętra pod poziomem parteru. Na szczęście sąsiad wiedział, jak otworzyć windę srubokrętem i lavinka została uratowana. Spóźniona pognała na Bemowo lotnisko i tam dogonił ją Auditlog. Dalej pojechali razem przez Chomiczówkę do Góry śmieciowej przez las.



Górę śmieciową znaleźli i objechali dookoła od północy i dalej asfaltem do torów jakowyś.



Dalej znów kawałek lasem aż do lotniska. W międzyczasie postój przy figurce Matki Boskiej mocno oświetlonej reflektorem - miejsce pamięci narodowej związane z II wojną światowa i walkami w Kampinosie... Madonnie dziwnie z oczu patrzyło...



Potem Radiową i dalej różnymi bemowskmi uliczkami w tym uliczką Zachodzącego Słońca niestety już po zachodzie słońca. Dalej Powstańców Śląskich do Broniewskiego i osobno każde do domku :)

Fotki w albumie ROWER i KAPLICZKI

Na liczniku 1923km

  • DST 40.52km
  • Teren 8.00km
  • Czas 02:53
  • VAVG 14.05km/h
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

1st Warsaw Cycle Chic Ride

Niedziela, 5 kwietnia 2009 · dodano: 06.04.2009 | Komentarze 14

Trasa lavinki była nieco krótsza niż trasa Tomiego, bo do Bankowca z domu podjechała metrem, a stamtąd szybki myk na starówkę. meteor2017.bikestats.pl

Świat stanął na głowie



Było nas pięcioro,ale awaria opony wykluczyła w połowie trasy Maćka, to jechaliśmy dalej w czwórkę. Rowerzysto-nigdy nie jeździj na łysych oponach. Nigdy :)

Do tej pory mam zakwasy w środku dłoni z powodu zjeżdżania wybrukowaną Karową,a dokładniej serpentynowatym wiaduktem. A ja nie mam przedniego amora. Wicie rozumicie.

Potem był mini przystanek przy kultowym stojaku rowerowym(zdjęcie u Tomiego) a potem Wisa i syrenka. Chwilę dosłownie i myk na południe,bo jakowaś burza zaczęła się zbierać dziwo udało nam się jej uciec. Albo to ona uciekła nam.



W miedzyczasie spotkaliśmy ludzi, którzy serwowali... ale wcale nie po internecie



Potem pojechaliśmy do Portu Czerniakowskiego, okrążyliśmy go i dotarliśmy pod kultową barkę Herbatnik. Herbatnik tym razem by zupełni zamoczony w wodzie w funkcji herbaty. Myślałam,że zrobimy pinik nr 1,ale nie-pojechaliśmy przez Powiśle na gorę skarpy Wiślanej, dokładnie Agrykolą(udało mi się podjechać bez zatrzymywania się ha! Mały sukces a cieszy) i dalej wzdłuż Łazienek gdzie na chwilę zgubiliśmy Auditloga i Tomiego. Już w piecioro Traktem Królewskim dojechaliśmy do Wilanowa, a potem dalej w kierunku Powsina. I tu mała awaria owej opony, wymiana dętki i papa dla Maćka. Muszę wozić zapasowe opony, na wszelki wypadek, bo mi się przez moje zaniedbanie drużyna wykrusza :)



Dalej podjechaliśmy od tyłu do SGGW apdejt:
Aha, to nie był teren SGGW, tylko Kolegium Europejskie - Park_Natolinski
i dalej po terenowej dróżce dookoła ogrodzenia Pałacyku(za dobrze strzeżony). I w górę, na skarpę. Dalej krążenie po Ursynowie w poszukiwaniu lasu Kabackiego, który odnalazł się szybciej niż myśleliśmy, niestety bez nowych liści.

I tamże nareszcie piknik i żarcie, żarcie żarcie i picie.. herbaty oraz wybuchowego soku z granatem. A i jeszcze kawa Tomiego,ciut za mało sodka albo coś. Do jedzenia kanapki, pieczywko ryżowe, konfitury malinowe z wanilią i nieruszone w końcu herbatniki.

Po lesie jeździlismy bardziej wzdłuż niż w poprzek, atrakcja turystyczna miał być pomnik spadającego samolotu... a były nią księżniczki zaklęte w żaby, niestety nikt się z chłopaków nie dał skusić na pocałunek, widać nie lubią księżniczek ;)
puławskiej, narzekając na współczesna architekturę, brak wygodnej ścieżki rowerowej oraz moje sakwy, które chciały się uniezależnić i podróżować samodzielnie. Nie pozwoliliśmy im, więc sakwy chciały popełnić rytualne harakiri(czy jak to się pisze) wkręcając się w szprychy. Sakwom zrobiliśmy miniterapię i chyba zaakceptowały siebie,bo całe dojechały do domu grzecznie na bagażniku.



Przy Puławskiej odwiedziliśmy graffiti na murze toru Stegny,a potem przez Ursynów pomknęliśmy do metra. Ja i Auditlog bezposrednio do metra Ursynow a
Tomi z Erykiem pomknęli zwiedzić Kopę Cwila(czy jak to się pisze).

Prawie wszystkie zdjęcia w albumie na picasie. Może będzie więcej.

Na liczniku 1902km. Jeszcze 3 wycieczki i będzie 2tysiące od połowy 2007roku.

  • DST 12.00km
  • Teren 4.00km
  • Czas 01:03
  • VAVG 11.43km/h
  • VMAX 23.00km/h
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Syf poprzemysłowy w Warszawie

Sobota, 4 kwietnia 2009 · dodano: 04.04.2009 | Komentarze 4

Bylimy z wujkiem Tomim zza miedzy na terenach okołohutniczych na Młocinach. Sfocilimy to i owo oraz rekreacyjnie zjedli ciasto i wypili kawę na pikniku pod wiszącym alpinistą na hali przy hałdzie. My na mchu. Wcześniej szlajalimy się po wystawie graffiti w starych budynkach :)



Trochę zdjęć z rowerem w tle na picasie.

Na liczniku 1862km

  • DST 37.75km
  • Teren 2.00km
  • Czas 03:11
  • VAVG 11.86km/h
  • VMAX 18.00km/h
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Podżyrardowski Standarcik

Sobota, 21 marca 2009 · dodano: 23.03.2009 | Komentarze 4

Nieco zmodyfikowany. Najpierw metrem do dworca Śródmieście, tamże w ostatniej chwili nabywszy bilety do Żyrardowa myk-myk, gdzie wujaszek Tomi zza miedzy. Rano jeszcze atrakcyjne zerwanie kabelka od licznika i wymiana na zapasowy. Wysoki pozioom wkurwu zaowocował dodatkową osobą czyli Finiem. Prócz Finia w pociągu Magda, Ania i Mła. Razem z wujkiem pięcioro. Objazd tradycyjny Żyrardowa i myk na Wiskitki. Tu postój z powodu dętki z lewym wentylem a nawet dwóch. Przydała się pompka Finia a rower był Magdy. Wieje. Potężnie i zimno. Mamy dość tej zimy więc jedziem topić Marzannę, w Pisi Gągolinie(taka rzeczka). Grunt,że z mostku nieistniejącej autostrady. A potem trochę naokoło do dworu w Guzowie a po drodze Dom Poprawczy w Oryszewie i brukowy trakt pod wiatr oj bardzo pod wiatr i poszukiwanie krzaczków. W Guzowie pod pałacem tradycyjny piknik z kawą, herbatą i krakersami w porywie do kanapek. W mniędzyczasie cmentarz wojskowy i pomnik. Dalej z wiatrem do Jesionki, gdzie pięć minut wcześniej odjechał pociąg. Coby nie stać jak głupi zwiedzilim samoobsługowy bufet oraz kolejny cmentarz. A do pociągu dalej 30 minut. No to siu do następnej stacji w kierunku Warszawy a tam młodzież. Zignorowalim się nawzajem. Pociąg nadjechał, wsiedlim a wujek pomachał nam z drugiej strony i też pojechał do domu. A w pociągu był skuter. I to cała wycieczka. Metrem do domu nawet nie pamiętam. Kolory z twarzy znikły na następny dzień. O dziwo nie pojawiły się zakwasy.

Na liczniku 1850km.

  • DST 22.51km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:59
  • VAVG 11.35km/h
  • VMAX 20.00km/h
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Łażenie po schodkach

Niedziela, 15 marca 2009 · dodano: 15.03.2009 | Komentarze 6

Więcej było łażenia po schodkach niż jazdy,ale zawsze te dwadzieścia stuknęło. Trasa od domu do metra Wawrzyszew>>>metro Świętokrzyska, dobitak do centrum, Chmielna, do Nowego Światu tam focenie czegoś tam, potem Foksal, i focenie najlepiej strzeżonego roweru w Warszawie. Dalej Poniatoszczak i masa schodków, dalej ścieżka rowerowa na dole skarpy i sesja przy schodkach na schodkach i ze schodków. Potem powrót na dół, focenie rzeźby, powrót na ścieżkę, focenie rowerzystów, dalej nad Wisłę a stamtąd wzdłuż kanału Czerniakowskiego do "Herbatnika" (taka barka). Dalej powrót do domu rowerkiem wzdłuż Wisły i mały skok w bok przy lesie Bielańskim i Dewajtisem do Marymonckiej, dalej Lindego do metra (tamże wujek Tomi zrobił papa) i do domku te paręset metrów. Lajcik, dobry na rozruszanie starych kości ;)

Na liczniku 1811

  • DST 13.96km
  • Czas 00:57
  • VAVG 14.69km/h
  • VMAX 27.00km/h
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Polowanie na rowerzystów

Sobota, 7 lutego 2009 · dodano: 07.02.2009 | Komentarze 8

Jak w tytule. Wycieczka po ścieżkach rowerowych głównie i szukanie szykownych rowerzystów. Z różnym skutkiem, bo część zdjęć rozmazana. Będziem ratować fotoszopą. Sfocone ścieżki w okolicy Broniewskiego, Kasprowicza, Marymonckiej,Al Zjednoczenia i paru innych na Żoliborzu i Bielanach. Sporo krążyłam tam i nazad więc trudno mi odtworzyć trasę. Rowerzyści będą na blogu szykownym czyli warsawcyclechic.blogspot.com jak uporam się z aparatem i dokonam wyboru ;)

Raz z górki i po asfalcie udało mi się pojechać 27km/h ale zazwyczaj nie przekraczałam 20.

Nie zmachałam się, choć pierwsze 5km po dłuższej przerwie dało mi w kość jakby 20 ;)

Na liczniku 1788km

  • DST 13.33km
  • Czas 01:12
  • VAVG 11.11km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Grudniowa i Świąteczna Masa Krytyczna.

Piątek, 26 grudnia 2008 · dodano: 26.12.2008 | Komentarze 10

Grudniowa i Świąteczna Masa Krytyczna. Zjechaliśmy z trasy w połowie, paluchy mi zmarzły na kość mimo ciepłych rękawiczek. Niestety moje dłonie nie wzmocniły się od dzieciństwa i upiornie źle reagują na zimno.Właściwie nawet nie zmarzłam mimo temperatury ok -5 stopni Celsjusza. Tylko te łapy.... Krążyliśmy głównie po centrum, Muranowie, terenach getta, martyrologicznie nieco. Potem masa miała pojechać w kierunku Tamki,ale już niestety się nie załapałam. Poza tym zadni hamulec coś nawala. Podejrzewam starły się klocki. Trzeba mocno przycisnąć by zaczął hamować. A zmarzniętymi paluchami ciężko. Na styczniowej masie prawdopodobnie nie będę z tegoż powodu,albo wygrzebię jednopalczaste rekawice kożuchowe. I wymienię klocki :)

Licznik:1774

  • DST 29.10km
  • Czas 02:40
  • VAVG 10.91km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Masa Krytyczna. Było ponoć

Piątek, 28 listopada 2008 · dodano: 29.11.2008 | Komentarze 5

Masa Krytyczna. Było ponoć ok.260 osób. Nieźle jak na temperaturę blisko zera. Pod koniec zmarzły mi jeno paluszki. Szczęscie,że wracałam metrem to się ogrzały.
Relacja zdjęciowa na warszavce
LINK




Licznik:1761

  • DST 22.25km
  • Teren 15.00km
  • Czas 01:45
  • VAVG 12.71km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mała wycieczka na Młociny

Niedziela, 19 października 2008 · dodano: 19.10.2008 | Komentarze 4

Mała wycieczka na Młociny,która zrobiła się nieco dłuższa bowiem z minuty na minutę robiło się cieplej i nawet słonko wyjrzało parę razy zza chmur. Byliśmy focić nieco nielegalnie tajemniczy zbiornik na wodę odnaleziony w google maps a potem chałdę na tyłach huty. W międzyczasie krazyliśmy po okolicznych laskach i kniejach. Następnie udliśmy się do lasu Młocińskiego gdzie jedziliśmy gdzie się da i jak się da, między innymi szlakiem turystycznym niebieskim, który został zawalony drzewami i trzeba było zmienić trasę. Potem chwilami zielonym i niebieskim szlakiem rowerowym, a potem już zupełnie nie wiem gdzie. Wylądowaliśmy na granicy Lasek i Warszawy. Wracaliśmy obrzeżami cmentarza Północnego by znów przez Młociny wrócić na Wawrzyszew.
Nie taki lajcik, bo w lesie Młocińskim dużo piachu, górek i psów.

L:1732