Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 49807.70 kilometrów w tym 8374.46 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Bliskie wycieczki 3 stopnia

Dystans całkowity:11588.80 km (w terenie 1337.90 km; 11.54%)
Czas w ruchu:831:32
Średnia prędkość:13.94 km/h
Maksymalna prędkość:33.30 km/h
Suma kalorii:26331 kcal
Liczba aktywności:1415
Średnio na aktywność:8.19 km i 0h 35m
Więcej statystyk
  • DST 7.49km
  • Teren 0.30km
  • Czas 00:33
  • VAVG 13.62km/h
  • VMAX 19.60km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Kalorie 158kcal
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Trochę za długa wycieczka w mokrej aurze

Czwartek, 1 stycznia 2015 · dodano: 01.01.2015 | Komentarze 5

Skoro wczoraj nam tak wesoło było, to dziś wycieczka wydłużyła się o wizytę na Bielniku, karmienie kaczek i kółko po mieście. O kółko za dużo. Po drodze Klusię zaczęło przysypiać i marudzić. Bo wiatr i mokro. Trza było jechać przez rynek, no ale trudno. Znowu w oczach sąsiadów wyszliśmy na wyrodnych, bo wróciliśmy na syrence okrętowej. No ale tak to jest, jak się nie chce wkładać rękawiczek ;)
Na Bielnik pojechaliśmy z powodu skrzynki gc. Wisi nam od jakiegoś czasu na mapie, ale jakoś nie było kiedy podjechać, bo albo noc ciemna i kordy +-200m, albo nie po drodze. Za dnia to byłą formalność, zwłaszcza że po drugiej korekcie kordy były już dobre. Meteor z Kluską pojeździli po okolicy w celu pstryknięcia im paru zdjęć (ciemno i trochę był problem z ostrością), a potem podjechaliśmy DDrką na skraj parku do kaczek. Tym razem dostały dużo żarcia. Po jakimś czasie Klusku spsuł się humor, ale polepszył się zaraz po tym, gdy znów ruszyliśmy. I to nas zmyliło. Trzeba było jechać od razu do domu, to by wszyscy byli w wyśmienitych humorach. No trudno, to już nie pierwszy raz, kiedy sama mam czasem ochotę płakać na trasie wymyślonej przez niego ;) 

Szkoda tylko, że śnieg stopniał i z powrotem pogoda zrobiła się żadna. Co prawda ziąb ma wrócić, ale czy dopada śniegu? Marnie to widzę.














  • DST 3.18km
  • Czas 00:17
  • VAVG 11.22km/h
  • Temperatura -5.0°C
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

297/365 Na pohybel bałwankom

Środa, 31 grudnia 2014 · dodano: 31.12.2014 | Komentarze 6

Zrobiło się ciepło. Tak bardzo, że myślałam, że nie ma więcej niż -4, ale potem Meteor mnie poprawił, że -5, dopiero później się ociepliło, jak po wycieczce rowerowej poszli jeszcze z Kluską w wózku na rundę po sklepach.

Dziś -5°C, miałam założone jesienne i zimowe rękawiczki naraz, Meteor tylko zimowe, a Kluska wcale... trzymała ręce w kieszeniach (a właściwie pod kocykiem). Tylko kaczki były niezadowolone, bo nie wzięliśmy chleba i co wyrywniejsze wracały z obraźliwym kwakaniem z powrotem do przerębla. Jako że drogi były średnioczarne od śniegu, to wróciliśmy tą samą drogą do domu, żeby omijać co ruchliwsze ulice. Wystarczył nam jeden gówniarz szpanujący przed dziewczyną pod parkiem. Nie będzie mieć z niego pociechy, ewindentny syndrom przykrótkiego ;)








  • DST 5.27km
  • Czas 00:27
  • VAVG 11.71km/h
  • Temperatura -7.0°C
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

296/365 Modny czerwony kinolek

Sobota, 27 grudnia 2014 · dodano: 27.12.2014 | Komentarze 4

Krótki wypad na dworzec i za Polmos po giece skrzynkę. Orygonalnie w planach miała być z nami Kluska, ale brak słońca i jej poranne pokasływanie zniechęciło mnie do pakowania jej w fotelik. Pewnie byśmy poprzestali na wycieczce na dworzec, ale bez słońca odczuwalna była dużo niższa niż wczoraj. I to nawet pomimo tego, że wiał mniejszy wiatr. Moje paluchy zamarzły w drodze powrotnej (pomogłam im zdejmując rękawiczki do robienia zdjęć). W każdym razie oficjalnie zaczynam sezon zimowy, Pradziadek wywędrował do sypialni odpoczywać i grzać się przy wyłączonym kaloryferze (ale są jeszcze rurki), a do gry na stałe wszedł Bauhausik z osłoną na łańcuch i tradycyjnych hamowaniem pedałami. Odporny na sól, odporny na mróz, nawet po lodzie jechał jak złoto i nie wpadał w poślizg.

Kiedy wracałam, jeden debil śpieszący się po wódkę z supermarketu wyprzedził mnie na gazetę. A nawet chciałam być miła i mu zrobiłam ciut więcej miejsca. Trzeba było jechać środkiem. Za dużo cebulaków mieszka w tym mieście. 5cm i bym nie pisała tego wpisu, jechałam po krawędzi lodu. Wcześniej za to udało się pierwszy raz przejechać pod peronami nowym tunelem. Zjazd jest niezadaszony, ale nie było na nim lodu. W środku mnóstwo szkła, wiadomo, to jest Polska.



  • DST 5.14km
  • Czas 00:19
  • VAVG 16.23km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

294/365 Do zusu i sklepu

Środa, 10 grudnia 2014 · dodano: 10.12.2014 | Komentarze 0

W zusie kolejka mała, w sklepie o dziwo też. Trochę dóbr wszelakich zakupionych i do domu.

  • DST 6.01km
  • Teren 0.10km
  • Czas 00:22
  • VAVG 16.39km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

292/365 Po baterię do patio color

Sobota, 6 grudnia 2014 · dodano: 06.12.2014 | Komentarze 3

No to sobie pojechałam, najpierw przez Bielnik, żeby było ciekawiej a powrót przez parkingową, żeby było dłużej. Zakupy: bakteria dokuchenna sztuk 1, farba w spreju beżowa sztuk 1, nakładka do wc dla Kluski z Kubusiem Puchatkiem sztuk 1. Na dworze mokre paskudztwo, ale do wytrzymania, bo prawie nie wiało.

  • DST 7.64km
  • Teren 2.00km
  • Czas 00:31
  • VAVG 14.79km/h
  • VMAX 21.90km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Kalorie 158kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

290/365 Fioletowy kwiatek z żółtym środkiem

Środa, 26 listopada 2014 · dodano: 26.11.2014 | Komentarze 2

Wycieczka do krzyża na krzyżówce z Kluską. Popełniłam błąd zabierając kubełek i łopatkę. A tu nie było w czym kopać. Głupia ja, trzeba było zabrać kilka piłek. No trudno, za gapowe się płaci, trochę było awantur na starcie. Na chwilę cisza, bo Kluska znalazła kijek, później abarot, bo znalazła kubełek w mojej sakwie. Ale w końcu wpadłam na pomysł, by pokazać jej sztuczne kwiatki na płotku wokół krzyża. To był strzał w dziesiątkę. Jak tylko oczywiście udało mi się małą wyciągnąć z rowu. Jar trzeba zaliczyć, nawet płytki. Biegając po lesie Kluska znalazła dwa grzybki (psiary, ale na bezrybiu i grzyb ryba) oraz nieduże płaskie podwyższenie terenu. Tomi stwierdził, że to może być jakaś zapomniana mogiła. Znalazłam obok doniczkę, słoiki... moim zdaniem ktoś wysypał śmieci i zasypał je ziemią. Bez porządnego szpadla i badań archeologicznych nie dojdziemy, kto z nas ma rację.

Wracając do sztucznych kwiatów jako pierwsze przykuły uwagę Kluski czerwone z żółtymi środkami. Takie plastikowe gerbery. Później odkryła żółtą... e.... no takie żółte puchate coś. A zaraz obok fioletowego kwiatka z żółtym środkiem. To dopiero był szał. Dotykało się żółteg środka, wybiegało przed krzyż i podskakiwało. Ja też musiałam skakać. Tomi, jak do nas doszedł, tym bardziej. Jeszcze mała przy okazji zbiegała z górki i wbiegała na górkę, albo zbiegała, robiła pół kółka po drodze i znów wbiegała. Tomi w międzyczasie przypomniał nam o reperze. Pokazałam go Klusce i teraz było jeszcze bieganie do reperu i plątanie się w jeżynach.

I dobrze, dziecię się choć rozgrzało. Bo oczywiście Kluska nie chciała włożyć rękawiczek. W drodze do lasu jeszcze jechała w czapce, w lesie ją zdjęła i nie dała sobie założyć podczas pakowania na rower (przekupiliśmy ją jak zwykle rozwodnionym sokiem z marchwi). Latała w cienkim kominku. Zimno mi się robiło, jak na nią patrzyłam, a ta nic. Eskapebol mały. 

















  • DST 1.42km
  • Czas 00:05
  • VAVG 17.04km/h
  • VMAX 20.00km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

289/365 Do Kauflandu

Wtorek, 25 listopada 2014 · dodano: 25.11.2014 | Komentarze 11

Po różne dobra. Z jedzenia tylko banany, serek pleśniowy (wrócił mój ulubiony, co go przestali zamawiać!) i się rzuciłam na mleko sojowe  z wanilią. Tak naprawdę pojechałam po żarówkę, bo się przepaliła. :)


  • DST 5.32km
  • Czas 00:18
  • VAVG 17.73km/h
  • VMAX 32.30km/h
  • Kalorie 110kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

280/365 Do Zusu

Czwartek, 6 listopada 2014 · dodano: 06.11.2014 | Komentarze 0

Bo przecież po powrocie będzie tylko parę dni, a jak gdzieś wybędziemy na chwilę, to nie zdążę. A tak z głowy.

  • DST 10.74km
  • Teren 4.00km
  • Czas 00:39
  • VAVG 16.52km/h
  • VMAX 23.00km/h
  • Kalorie 221kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

279/365 Z Kluską I Meteorem do lasu

Środa, 5 listopada 2014 · dodano: 05.11.2014 | Komentarze 4

Dzień wcześniej Meteor uzgodnił ze mną, że rano pojedziemy z Kluską na plac zabaw rowerem. Ale pod wieczór dostałam zlecenie z krótkim terminem i myślałam, że nie dam rady (większość zrobiłam w nocy). Rano M. nawet nie wspomniał słowem o wycieczce, tylko mnie obudził kawą i owsianką. No to zaczęłam Kluskę szykować na zwykły spacer wózkowy sama będąc w sosie. Już mam dziecko na rękach, co by wynosić na dwór a tu się okazuje, że jednak rower! O matko i córko! I tato w sumie. Kluskę wbiłam w fotelik na dole i sama na górę się szykować. Na szczęście nie byłam w piżamie, ale aparat trzeba było zabrać, okna pozamykać, nauszniki i klucze znaleźć. Trochę się zeszło.

Na dworze okazało się, że jest dużo cieplej, niż wydawało się z balkonu. Jadąc do parku (mieliśmy obskoczyć dwa place zabaw) rozmawialiśmy o tym, że w sumie pogoda idealna na dłuższą wyprawę... i tak od słowa do słowa Meteor zadecydował, że nie robimy postoju w parku tylko podjedziemy do lasu. Tylko do tego bliższego, przed obwodnicą. Potem najwyżej podjedziemy do Jordanka albo na inny plac zabaw. W efekcie siedzieliśmy tam do 13.30 albo nawet dłużej (z domu ruszyliśmy ok.11). Ledwo zdążyliśmy przed porą drzemki Kluski i moim deadlinem, ale na szczęście musiałam tylko kosmetyczne poprawki (potem się okazało, że i tak fragment trzeba było inaczej, ale tego nie wiedziałam).

Było tak pięknie i ciepło, że żal było odjeżdżać. Piękny prezent nam zrobił tą pogodą listopad.
























  • DST 4.60km
  • Czas 00:16
  • VAVG 17.25km/h
  • VMAX 24.30km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

278/365 Do Lidla

Poniedziałek, 3 listopada 2014 · dodano: 04.11.2014 | Komentarze 1

Po koszulkę, banany, bakłażana i rękawice.