Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 49787.63 kilometrów w tym 8371.86 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Bliskie wycieczki 3 stopnia

Dystans całkowity:11577.33 km (w terenie 1337.10 km; 11.55%)
Czas w ruchu:830:37
Średnia prędkość:13.94 km/h
Maksymalna prędkość:33.30 km/h
Suma kalorii:26331 kcal
Liczba aktywności:1413
Średnio na aktywność:8.19 km i 0h 35m
Więcej statystyk
  • DST 5.27km
  • Czas 00:27
  • VAVG 11.71km/h
  • Temperatura -7.0°C
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

296/365 Modny czerwony kinolek

Sobota, 27 grudnia 2014 · dodano: 27.12.2014 | Komentarze 4

Krótki wypad na dworzec i za Polmos po giece skrzynkę. Orygonalnie w planach miała być z nami Kluska, ale brak słońca i jej poranne pokasływanie zniechęciło mnie do pakowania jej w fotelik. Pewnie byśmy poprzestali na wycieczce na dworzec, ale bez słońca odczuwalna była dużo niższa niż wczoraj. I to nawet pomimo tego, że wiał mniejszy wiatr. Moje paluchy zamarzły w drodze powrotnej (pomogłam im zdejmując rękawiczki do robienia zdjęć). W każdym razie oficjalnie zaczynam sezon zimowy, Pradziadek wywędrował do sypialni odpoczywać i grzać się przy wyłączonym kaloryferze (ale są jeszcze rurki), a do gry na stałe wszedł Bauhausik z osłoną na łańcuch i tradycyjnych hamowaniem pedałami. Odporny na sól, odporny na mróz, nawet po lodzie jechał jak złoto i nie wpadał w poślizg.

Kiedy wracałam, jeden debil śpieszący się po wódkę z supermarketu wyprzedził mnie na gazetę. A nawet chciałam być miła i mu zrobiłam ciut więcej miejsca. Trzeba było jechać środkiem. Za dużo cebulaków mieszka w tym mieście. 5cm i bym nie pisała tego wpisu, jechałam po krawędzi lodu. Wcześniej za to udało się pierwszy raz przejechać pod peronami nowym tunelem. Zjazd jest niezadaszony, ale nie było na nim lodu. W środku mnóstwo szkła, wiadomo, to jest Polska.



  • DST 5.14km
  • Czas 00:19
  • VAVG 16.23km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

294/365 Do zusu i sklepu

Środa, 10 grudnia 2014 · dodano: 10.12.2014 | Komentarze 0

W zusie kolejka mała, w sklepie o dziwo też. Trochę dóbr wszelakich zakupionych i do domu.

  • DST 6.01km
  • Teren 0.10km
  • Czas 00:22
  • VAVG 16.39km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

292/365 Po baterię do patio color

Sobota, 6 grudnia 2014 · dodano: 06.12.2014 | Komentarze 3

No to sobie pojechałam, najpierw przez Bielnik, żeby było ciekawiej a powrót przez parkingową, żeby było dłużej. Zakupy: bakteria dokuchenna sztuk 1, farba w spreju beżowa sztuk 1, nakładka do wc dla Kluski z Kubusiem Puchatkiem sztuk 1. Na dworze mokre paskudztwo, ale do wytrzymania, bo prawie nie wiało.

  • DST 7.64km
  • Teren 2.00km
  • Czas 00:31
  • VAVG 14.79km/h
  • VMAX 21.90km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Kalorie 158kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

290/365 Fioletowy kwiatek z żółtym środkiem

Środa, 26 listopada 2014 · dodano: 26.11.2014 | Komentarze 2

Wycieczka do krzyża na krzyżówce z Kluską. Popełniłam błąd zabierając kubełek i łopatkę. A tu nie było w czym kopać. Głupia ja, trzeba było zabrać kilka piłek. No trudno, za gapowe się płaci, trochę było awantur na starcie. Na chwilę cisza, bo Kluska znalazła kijek, później abarot, bo znalazła kubełek w mojej sakwie. Ale w końcu wpadłam na pomysł, by pokazać jej sztuczne kwiatki na płotku wokół krzyża. To był strzał w dziesiątkę. Jak tylko oczywiście udało mi się małą wyciągnąć z rowu. Jar trzeba zaliczyć, nawet płytki. Biegając po lesie Kluska znalazła dwa grzybki (psiary, ale na bezrybiu i grzyb ryba) oraz nieduże płaskie podwyższenie terenu. Tomi stwierdził, że to może być jakaś zapomniana mogiła. Znalazłam obok doniczkę, słoiki... moim zdaniem ktoś wysypał śmieci i zasypał je ziemią. Bez porządnego szpadla i badań archeologicznych nie dojdziemy, kto z nas ma rację.

Wracając do sztucznych kwiatów jako pierwsze przykuły uwagę Kluski czerwone z żółtymi środkami. Takie plastikowe gerbery. Później odkryła żółtą... e.... no takie żółte puchate coś. A zaraz obok fioletowego kwiatka z żółtym środkiem. To dopiero był szał. Dotykało się żółteg środka, wybiegało przed krzyż i podskakiwało. Ja też musiałam skakać. Tomi, jak do nas doszedł, tym bardziej. Jeszcze mała przy okazji zbiegała z górki i wbiegała na górkę, albo zbiegała, robiła pół kółka po drodze i znów wbiegała. Tomi w międzyczasie przypomniał nam o reperze. Pokazałam go Klusce i teraz było jeszcze bieganie do reperu i plątanie się w jeżynach.

I dobrze, dziecię się choć rozgrzało. Bo oczywiście Kluska nie chciała włożyć rękawiczek. W drodze do lasu jeszcze jechała w czapce, w lesie ją zdjęła i nie dała sobie założyć podczas pakowania na rower (przekupiliśmy ją jak zwykle rozwodnionym sokiem z marchwi). Latała w cienkim kominku. Zimno mi się robiło, jak na nią patrzyłam, a ta nic. Eskapebol mały. 

















  • DST 1.42km
  • Czas 00:05
  • VAVG 17.04km/h
  • VMAX 20.00km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

289/365 Do Kauflandu

Wtorek, 25 listopada 2014 · dodano: 25.11.2014 | Komentarze 11

Po różne dobra. Z jedzenia tylko banany, serek pleśniowy (wrócił mój ulubiony, co go przestali zamawiać!) i się rzuciłam na mleko sojowe  z wanilią. Tak naprawdę pojechałam po żarówkę, bo się przepaliła. :)


  • DST 5.32km
  • Czas 00:18
  • VAVG 17.73km/h
  • VMAX 32.30km/h
  • Kalorie 110kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

280/365 Do Zusu

Czwartek, 6 listopada 2014 · dodano: 06.11.2014 | Komentarze 0

Bo przecież po powrocie będzie tylko parę dni, a jak gdzieś wybędziemy na chwilę, to nie zdążę. A tak z głowy.

  • DST 10.74km
  • Teren 4.00km
  • Czas 00:39
  • VAVG 16.52km/h
  • VMAX 23.00km/h
  • Kalorie 221kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

279/365 Z Kluską I Meteorem do lasu

Środa, 5 listopada 2014 · dodano: 05.11.2014 | Komentarze 4

Dzień wcześniej Meteor uzgodnił ze mną, że rano pojedziemy z Kluską na plac zabaw rowerem. Ale pod wieczór dostałam zlecenie z krótkim terminem i myślałam, że nie dam rady (większość zrobiłam w nocy). Rano M. nawet nie wspomniał słowem o wycieczce, tylko mnie obudził kawą i owsianką. No to zaczęłam Kluskę szykować na zwykły spacer wózkowy sama będąc w sosie. Już mam dziecko na rękach, co by wynosić na dwór a tu się okazuje, że jednak rower! O matko i córko! I tato w sumie. Kluskę wbiłam w fotelik na dole i sama na górę się szykować. Na szczęście nie byłam w piżamie, ale aparat trzeba było zabrać, okna pozamykać, nauszniki i klucze znaleźć. Trochę się zeszło.

Na dworze okazało się, że jest dużo cieplej, niż wydawało się z balkonu. Jadąc do parku (mieliśmy obskoczyć dwa place zabaw) rozmawialiśmy o tym, że w sumie pogoda idealna na dłuższą wyprawę... i tak od słowa do słowa Meteor zadecydował, że nie robimy postoju w parku tylko podjedziemy do lasu. Tylko do tego bliższego, przed obwodnicą. Potem najwyżej podjedziemy do Jordanka albo na inny plac zabaw. W efekcie siedzieliśmy tam do 13.30 albo nawet dłużej (z domu ruszyliśmy ok.11). Ledwo zdążyliśmy przed porą drzemki Kluski i moim deadlinem, ale na szczęście musiałam tylko kosmetyczne poprawki (potem się okazało, że i tak fragment trzeba było inaczej, ale tego nie wiedziałam).

Było tak pięknie i ciepło, że żal było odjeżdżać. Piękny prezent nam zrobił tą pogodą listopad.
























  • DST 4.60km
  • Czas 00:16
  • VAVG 17.25km/h
  • VMAX 24.30km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

278/365 Do Lidla

Poniedziałek, 3 listopada 2014 · dodano: 04.11.2014 | Komentarze 1

Po koszulkę, banany, bakłażana i rękawice.

  • DST 6.70km
  • Czas 00:36
  • VAVG 11.17km/h
  • Kalorie 141kcal
  • Sprzęt Veturilo
  • Aktywność Jazda na rowerze

276/365 Veturilo po Warszawie

Czwartek, 30 października 2014 · dodano: 30.10.2014 | Komentarze 9

Czyli najpierw focenie nowo oddanej Świętokrzyskiej na odcinku od metra do Domu Chłopa, a potem nie wytrzymałam i wypożyczyłam rower na stacji V. I pojechałam wkurzyć korek na Tamce wyprzedzając go gładko z górki pasem rowerowym. Potem skręt w Kruczkowskiego i Powiślem do Agrykoli. Tam wymiękłam w 3/4 podjazdu, miałam za nisko siodełko a nie dało się go podwyższyć. Zauważyłam, że sporo rowerów ma z tym problem. Skrócili im sztyce? Wcześniej tak nie było.

Na placu na Rozdrożu zrobiłam sobie przerwę i spacerkiem podeszłam do tęczy. Stamtąd znów rowerem i... utknęłam przez moment w korku na Koszykowej. Autobus mnie zablokował, a nie chciałam przeciskać się między nim a samochodami na wąskiej ulicy. Więc odczekałam swoje i przebiłam się na drugą stronę Chałubińskiego. Tam już zupełnie pusto, ale i tak mimo wolnej jazdy doganiałam autobus. Potem znów korek przed placem Zawiszy i tu się poddałam widząc w oddali stację Veturilo. Zostawiłam rower i poszłam do dworca Ochota. Tam okazało się, że do następnego pociągu mam prawie godzinę, aż tu nagle przyjechały spóźnione Skierniewice zaraz za Łowiczem, to wsiadłam i już po półtorej godzinie jazdy dotarłam do Żyrardowa. Wzdech, jak te pociągi jeżdżą.



  • DST 7.27km
  • Czas 00:29
  • VAVG 15.04km/h
  • Kalorie 150kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

275/365 Z Kluską i Meteorem do parku i do Jordanka

Środa, 29 października 2014 · dodano: 29.10.2014 | Komentarze 0

Zamiast zwykłego spaceru Kluska zaliczyła dziś rano wycieczkę rowerową. Najpierw pojechaliśmy do parku i tam doszliśmy do mostku prowadząc rowery (zakaz jazdy poza DDRką), gdzie nakarmiliśmy sucharami kaczki i gołębie. Potem myk do Jordanka i tam zabawiliśmy dłużej. Z parku nie było łatwo wyjechać, bo Kluska chciała na tamtejszy plac zabaw, ale jej obiecałam, że pojedziemy na fajniejszy i trochę się udobruchała.