Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 49787.63 kilometrów w tym 8371.86 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Bliskie wycieczki 3 stopnia

Dystans całkowity:11577.33 km (w terenie 1337.10 km; 11.55%)
Czas w ruchu:830:37
Średnia prędkość:13.94 km/h
Maksymalna prędkość:33.30 km/h
Suma kalorii:26331 kcal
Liczba aktywności:1413
Średnio na aktywność:8.19 km i 0h 35m
Więcej statystyk
  • DST 4.49km
  • Czas 00:17
  • VAVG 15.85km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Myk wieczorny do Werrony

Środa, 8 kwietnia 2015 · dodano: 10.04.2015 | Komentarze 0

Zapomniałam dodać, bo późno wróciłam.

  • DST 15.92km
  • Teren 6.50km
  • Czas 01:11
  • VAVG 13.45km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Zaproszenie na kawę

Wtorek, 17 marca 2015 · dodano: 18.03.2015 | Komentarze 0

Typowa wycieczka do lasu, ale z nietypowym wposażeniem. Tym razem zabraliśmy serwis z filiżankami :) Nie chce mi się pisać dwa razy relacji, więc do czytania zapraszam na Alesmamosy.







  • DST 5.15km
  • Czas 00:19
  • VAVG 16.26km/h
  • VMAX 25.00km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do zusu i wpłatomatu w kropelkach

Piątek, 13 marca 2015 · dodano: 13.03.2015 | Komentarze 2

Miałam szczęście, akurat przestało padać, a raczej zlewa przerodziła się w siąpienie i jednak pojechałam rowerem, a nie poszłam per pedes. Co prawda już za krótką chwile woda z jezdni wylądowała na moim tyłku, bo zapomniałam zatknąć worek śmieciowy na bagażnik (brak błotnika na Pradziadku bywa problematyczny), ale podróż "do" była przyjemna. Gorzej z powrotem, znów weszła zlewa, a tu trzeba zapięcia rozpinać i zapinać. Taki kurs to zawsze dwa postoje, pierwszy przy ksero, drugi przy Zusie, tym razem doszedł trzeci, przy wpłatomacie, co by niewygodnej gotówki się pozbyć. I tak lavinka mokra wróciła do domu. Ale pozytywnie nastawiona do życia, jak po każdym pedałowaniu :)

Piątek trzynastego zaliczony.

  • DST 13.58km
  • Teren 6.50km
  • Czas 00:57
  • VAVG 14.29km/h
  • VMAX 20.00km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

W poszukiwaniu śladów wiosny z Kluską i Meteorem

Poniedziałek, 9 marca 2015 · dodano: 09.03.2015 | Komentarze 4

Od paru dni pogoda iście wiosenna, choć kalendarzowo wiosna ma przybyć dopiero za dwa tygodnie. Ale postanowiliśmy poszukać jej śladów wcześniej. I rzeczywiście, na drodze do lasu spotkaliśmy kwitnące podbiały. W drodze powrotnej zaś bazie, ale nie tyle rosnące, co leżące na drodze. Ktoś zgubił.

Pierwszą rozwałkę wiosenną postanowiliśmy zrobić tam, gdzie rok temu, czyli na polance ze stolikami i miejscem na ognisko pod Sokulami. Tym razem nie było metrówek do dźwigania, ale za to jakby przybyło ławek. Śmieci tyle samo co zwykle. Kluska jednak starsza o rok, miała inne zainteresowania. Najpierw przy lekkiej pomocy taty wlazła na stół i bawiła się w okręt, a potem poszła do miejsca od ogniska i bawiła się zimnym popiołem. Na koniec trochę weszliśmy w kzral i wyszliśmy, bo nie było tam nic ciekawego, za to na skraju polanki były piękne, duże krecie kopczyki. W sam raz na model grodziska wczesnosredniowiecznego, które razem z Meteorem Kluska zbudowała.

A ja tam z nimi miód i wino... eee, to znaczy wodę piłam i herbatnikami zagryzałam. :D
















  • DST 5.49km
  • Czas 00:20
  • VAVG 16.47km/h
  • VMAX 17.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Zusu i inne sprawunki

Środa, 11 lutego 2015 · dodano: 11.02.2015 | Komentarze 0

Czas mniej więcej, ciągle nie ustawiłam nowego ślicznika (a raczej starego schowanego na czarną godzinę). 


  • DST 3.27km
  • Czas 00:18
  • VAVG 10.90km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Karmienie wciąga

Środa, 4 lutego 2015 · dodano: 04.02.2015 | Komentarze 4

Jakoś tak dawno nie byliśmy na rowerze. To znaczy ja z Kluską, bo Tomi się częściej wyrywał. Mnie rwał ząb tylko i byłam w związku z tym w kiepskim nastroju. Jednakowoż ząb odpuścił (ale ja z nim jeszcze nie skończyłam!), to i ochoty nabrałam na jazdę. Choć poranek miałam słaby, pogoda średnia. Na szczęście jednak się zebrałam, a zanim wyszliśmy, zrobiło się całkiem ładnie. Najfajniej było w parku, świeciło słońce i jednocześnie prószył drobny śnieg.

No i ciepło było raczej. Dobrze, bo pogubiłam moje ciepłe jednopalczaste rękawiczki i miałam tylko lidlowe x5. A w nich mi jednak łapy szybko zamarzają, zwłaszcza gdy często wyjmuję z nich ręce do robienia zdjęć. Dziś się tym nie musiałam martwić. Zresztą zaraz będzie wiosna!








  • DST 4.95km
  • Czas 00:20
  • VAVG 14.85km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Kalorie 102kcal
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do zusu jak co miesiąc

Środa, 14 stycznia 2015 · dodano: 14.01.2015 | Komentarze 3

Tomi wózkowo z Klusencją rundę po sklepach, ja dokumenta odwozić. Ciepło! Gdzie jest śnieg! To ja po to zakurzony holender noszę po schodach, żeby jeździć jak w październiku? Tyle dobrego, że kolejki nie było.

  • DST 3.23km
  • Teren 0.30km
  • Czas 00:17
  • VAVG 11.40km/h
  • VMAX 13.70km/h
  • Temperatura -5.0°C
  • Kalorie 68kcal
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Na Bielnik z Kluską i Meteorem

Wtorek, 6 stycznia 2015 · dodano: 06.01.2015 | Komentarze 19

Niby temperatura podobna do tej z 31 grudnia, ale odczuwalna była niższa. Głównie przez wiatr zawiewający tu i ówdzie. Zwłaszcza przy dojeździe na Bielnik i w drodze powrotnej. Zamarzł mi kciuk, nos i 3/4 twarzy. Mam wrażenie, że dziecko miało się lepiej. Może dlatego, że wyżarło pół karmy przeznaczonej dla kaczek. Trochę było jęków, jak musieliśmy kaczki zbyt szybko opuścić. Kiedy temperatura spada poniżej zera, karmienie kaczek z roweru trzeba sobie odpuścić. Z poziomu wózka albo biegania to co innego, ale rowerowo odpada.

Już na starcie pojawił się problem, bo Kluska znalazła beret z pomponem i nie chciała włożyć na głowę nic innego z kaskiem włącznie. Hrr. No dobra, krótka wycieczka to jej odpuszczam, ale następnym razem nie będzie żadnego beretu. Schowam na dnie szafy.

Poza tym Kluska nie współpracowała podczas focenia, Tomi nie mógł odjechac dalej niż kilkanaście metrów, bo zaczynała wyć, a ja przy jej wyciu nijak nie mogłam się skupić w ustawianiu kadrów, tym bardziej że Tomi cały czas mówił, że powinnam stać na trawie, a to chodziło o rower, jak się okazało, który od dawna na trawie stał. Aaaa! Jak chciałam ustawić kadr, to znowu wg Tomiego źle stałam, a jak stanęłam dobrze, to już byli z Kluską w złym miejscu, a w ogóle jechali po złej stronie asfaltu (za blisko budynku) i nic nie pasowało. Więc strzeliłam tylko kilka zdjęć pro forma na pamiątkę. Następnym razem niech on biega z aparatem, wolniej mu zamarzają ręce, a ja sobie będę jeździć w kółko. Przynajmniej zobaczy, że to nie jest takie łatwe sfocić rower w biegu i dokładnie w takim miejscu kadru, jak się chce mając na ustawienie wszystkiego mniej niż sekundę.










  • DST 7.49km
  • Teren 0.30km
  • Czas 00:33
  • VAVG 13.62km/h
  • VMAX 19.60km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Kalorie 158kcal
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Trochę za długa wycieczka w mokrej aurze

Czwartek, 1 stycznia 2015 · dodano: 01.01.2015 | Komentarze 5

Skoro wczoraj nam tak wesoło było, to dziś wycieczka wydłużyła się o wizytę na Bielniku, karmienie kaczek i kółko po mieście. O kółko za dużo. Po drodze Klusię zaczęło przysypiać i marudzić. Bo wiatr i mokro. Trza było jechać przez rynek, no ale trudno. Znowu w oczach sąsiadów wyszliśmy na wyrodnych, bo wróciliśmy na syrence okrętowej. No ale tak to jest, jak się nie chce wkładać rękawiczek ;)
Na Bielnik pojechaliśmy z powodu skrzynki gc. Wisi nam od jakiegoś czasu na mapie, ale jakoś nie było kiedy podjechać, bo albo noc ciemna i kordy +-200m, albo nie po drodze. Za dnia to byłą formalność, zwłaszcza że po drugiej korekcie kordy były już dobre. Meteor z Kluską pojeździli po okolicy w celu pstryknięcia im paru zdjęć (ciemno i trochę był problem z ostrością), a potem podjechaliśmy DDrką na skraj parku do kaczek. Tym razem dostały dużo żarcia. Po jakimś czasie Klusku spsuł się humor, ale polepszył się zaraz po tym, gdy znów ruszyliśmy. I to nas zmyliło. Trzeba było jechać od razu do domu, to by wszyscy byli w wyśmienitych humorach. No trudno, to już nie pierwszy raz, kiedy sama mam czasem ochotę płakać na trasie wymyślonej przez niego ;) 

Szkoda tylko, że śnieg stopniał i z powrotem pogoda zrobiła się żadna. Co prawda ziąb ma wrócić, ale czy dopada śniegu? Marnie to widzę.














  • DST 3.18km
  • Czas 00:17
  • VAVG 11.22km/h
  • Temperatura -5.0°C
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

297/365 Na pohybel bałwankom

Środa, 31 grudnia 2014 · dodano: 31.12.2014 | Komentarze 6

Zrobiło się ciepło. Tak bardzo, że myślałam, że nie ma więcej niż -4, ale potem Meteor mnie poprawił, że -5, dopiero później się ociepliło, jak po wycieczce rowerowej poszli jeszcze z Kluską w wózku na rundę po sklepach.

Dziś -5°C, miałam założone jesienne i zimowe rękawiczki naraz, Meteor tylko zimowe, a Kluska wcale... trzymała ręce w kieszeniach (a właściwie pod kocykiem). Tylko kaczki były niezadowolone, bo nie wzięliśmy chleba i co wyrywniejsze wracały z obraźliwym kwakaniem z powrotem do przerębla. Jako że drogi były średnioczarne od śniegu, to wróciliśmy tą samą drogą do domu, żeby omijać co ruchliwsze ulice. Wystarczył nam jeden gówniarz szpanujący przed dziewczyną pod parkiem. Nie będzie mieć z niego pociechy, ewindentny syndrom przykrótkiego ;)