Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 49807.70 kilometrów w tym 8374.46 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Bliskie wycieczki 3 stopnia

Dystans całkowity:11588.80 km (w terenie 1337.90 km; 11.54%)
Czas w ruchu:831:32
Średnia prędkość:13.94 km/h
Maksymalna prędkość:33.30 km/h
Suma kalorii:26331 kcal
Liczba aktywności:1415
Średnio na aktywność:8.19 km i 0h 35m
Więcej statystyk
  • DST 14.18km
  • Teren 7.00km
  • Czas 00:57
  • VAVG 14.93km/h
  • VMAX 21.50km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Z Klu i Meteorem do lasu

Wtorek, 21 kwietnia 2015 · dodano: 21.04.2015 | Komentarze 2

Tragicznie wietrzna pogoda wyautowała nas rowerowo rodzinnie. To znaczy Meteor jeszcze coś tam podjeżdżał tu i tam, ale dalsze kursy odpadały, zwłaszcza do lasu, ryzyko przewracających się drzew. W końcu jednocześnie mało wiało i nie lało oraz nie sypało gradem, więc wybyliśmy. Kluska odzwyczajona od jazdy zrobiła na starcie awanturę, ale jak już ją wbiliśmy w fotelik i daliśmy herbatnika, jakoś się udało ruszyć. Paliwo herbatnikowe służyło nam niemal do samego końca, wspomagane kwiecistymi dywanami, stąd dużo przystanków po drodze. Meteor też musiał trochę śpiewać (ale mamie dla odmiany nie wolno). :)

W lesie jak to w lesie, rozwałka i piknik z kawą zbożową. Dziecko stęsknione za hamakiem spędziło w nim dużo czasu. Żal było wracać, ale nie byliśmy gotowi do usypiania małej w terenie, bo wyprawa zorganizowana dość spontanicznie o 10.30  w stylu: "lavinka, a może byśmy poszli na rower". Spontaniczny wypad oznacza godzinę szykowania plus moje śniadanie, ale się udało. Tylko wróciliśmy o 14 dopiero, plus kolejna awantura, bo dziecko chce na plac zabaw (na ten sam, na który nie chciało chodzić od tygodnia). Przy okazji odkryliśmy, że jeden tunel zamienili na most. W sumie się cieszę, dzięki temu nie musiałam czołgać się za dzieckiem ;) Wróciliśmy na hasło: "chcesz kanapkę z masłem orzechowym?". Oczywiście kanapka jest w kuchni, więc trzeba było wrócić do domu.


























  • DST 5.23km
  • Czas 00:20
  • VAVG 15.69km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Zusu

Środa, 8 kwietnia 2015 · dodano: 08.04.2015 | Komentarze 0

Standardowa pętelka po mieście. Niestety była kolejka, ale za to z głowy.

  • DST 4.49km
  • Czas 00:17
  • VAVG 15.85km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Myk wieczorny do Werrony

Środa, 8 kwietnia 2015 · dodano: 10.04.2015 | Komentarze 0

Zapomniałam dodać, bo późno wróciłam.

  • DST 15.92km
  • Teren 6.50km
  • Czas 01:11
  • VAVG 13.45km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Zaproszenie na kawę

Wtorek, 17 marca 2015 · dodano: 18.03.2015 | Komentarze 0

Typowa wycieczka do lasu, ale z nietypowym wposażeniem. Tym razem zabraliśmy serwis z filiżankami :) Nie chce mi się pisać dwa razy relacji, więc do czytania zapraszam na Alesmamosy.







  • DST 5.15km
  • Czas 00:19
  • VAVG 16.26km/h
  • VMAX 25.00km/h
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do zusu i wpłatomatu w kropelkach

Piątek, 13 marca 2015 · dodano: 13.03.2015 | Komentarze 2

Miałam szczęście, akurat przestało padać, a raczej zlewa przerodziła się w siąpienie i jednak pojechałam rowerem, a nie poszłam per pedes. Co prawda już za krótką chwile woda z jezdni wylądowała na moim tyłku, bo zapomniałam zatknąć worek śmieciowy na bagażnik (brak błotnika na Pradziadku bywa problematyczny), ale podróż "do" była przyjemna. Gorzej z powrotem, znów weszła zlewa, a tu trzeba zapięcia rozpinać i zapinać. Taki kurs to zawsze dwa postoje, pierwszy przy ksero, drugi przy Zusie, tym razem doszedł trzeci, przy wpłatomacie, co by niewygodnej gotówki się pozbyć. I tak lavinka mokra wróciła do domu. Ale pozytywnie nastawiona do życia, jak po każdym pedałowaniu :)

Piątek trzynastego zaliczony.

  • DST 13.58km
  • Teren 6.50km
  • Czas 00:57
  • VAVG 14.29km/h
  • VMAX 20.00km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

W poszukiwaniu śladów wiosny z Kluską i Meteorem

Poniedziałek, 9 marca 2015 · dodano: 09.03.2015 | Komentarze 4

Od paru dni pogoda iście wiosenna, choć kalendarzowo wiosna ma przybyć dopiero za dwa tygodnie. Ale postanowiliśmy poszukać jej śladów wcześniej. I rzeczywiście, na drodze do lasu spotkaliśmy kwitnące podbiały. W drodze powrotnej zaś bazie, ale nie tyle rosnące, co leżące na drodze. Ktoś zgubił.

Pierwszą rozwałkę wiosenną postanowiliśmy zrobić tam, gdzie rok temu, czyli na polance ze stolikami i miejscem na ognisko pod Sokulami. Tym razem nie było metrówek do dźwigania, ale za to jakby przybyło ławek. Śmieci tyle samo co zwykle. Kluska jednak starsza o rok, miała inne zainteresowania. Najpierw przy lekkiej pomocy taty wlazła na stół i bawiła się w okręt, a potem poszła do miejsca od ogniska i bawiła się zimnym popiołem. Na koniec trochę weszliśmy w kzral i wyszliśmy, bo nie było tam nic ciekawego, za to na skraju polanki były piękne, duże krecie kopczyki. W sam raz na model grodziska wczesnosredniowiecznego, które razem z Meteorem Kluska zbudowała.

A ja tam z nimi miód i wino... eee, to znaczy wodę piłam i herbatnikami zagryzałam. :D
















  • DST 5.49km
  • Czas 00:20
  • VAVG 16.47km/h
  • VMAX 17.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Zusu i inne sprawunki

Środa, 11 lutego 2015 · dodano: 11.02.2015 | Komentarze 0

Czas mniej więcej, ciągle nie ustawiłam nowego ślicznika (a raczej starego schowanego na czarną godzinę). 


  • DST 3.27km
  • Czas 00:18
  • VAVG 10.90km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Karmienie wciąga

Środa, 4 lutego 2015 · dodano: 04.02.2015 | Komentarze 4

Jakoś tak dawno nie byliśmy na rowerze. To znaczy ja z Kluską, bo Tomi się częściej wyrywał. Mnie rwał ząb tylko i byłam w związku z tym w kiepskim nastroju. Jednakowoż ząb odpuścił (ale ja z nim jeszcze nie skończyłam!), to i ochoty nabrałam na jazdę. Choć poranek miałam słaby, pogoda średnia. Na szczęście jednak się zebrałam, a zanim wyszliśmy, zrobiło się całkiem ładnie. Najfajniej było w parku, świeciło słońce i jednocześnie prószył drobny śnieg.

No i ciepło było raczej. Dobrze, bo pogubiłam moje ciepłe jednopalczaste rękawiczki i miałam tylko lidlowe x5. A w nich mi jednak łapy szybko zamarzają, zwłaszcza gdy często wyjmuję z nich ręce do robienia zdjęć. Dziś się tym nie musiałam martwić. Zresztą zaraz będzie wiosna!








  • DST 4.95km
  • Czas 00:20
  • VAVG 14.85km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Kalorie 102kcal
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do zusu jak co miesiąc

Środa, 14 stycznia 2015 · dodano: 14.01.2015 | Komentarze 3

Tomi wózkowo z Klusencją rundę po sklepach, ja dokumenta odwozić. Ciepło! Gdzie jest śnieg! To ja po to zakurzony holender noszę po schodach, żeby jeździć jak w październiku? Tyle dobrego, że kolejki nie było.

  • DST 3.23km
  • Teren 0.30km
  • Czas 00:17
  • VAVG 11.40km/h
  • VMAX 13.70km/h
  • Temperatura -5.0°C
  • Kalorie 68kcal
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Na Bielnik z Kluską i Meteorem

Wtorek, 6 stycznia 2015 · dodano: 06.01.2015 | Komentarze 19

Niby temperatura podobna do tej z 31 grudnia, ale odczuwalna była niższa. Głównie przez wiatr zawiewający tu i ówdzie. Zwłaszcza przy dojeździe na Bielnik i w drodze powrotnej. Zamarzł mi kciuk, nos i 3/4 twarzy. Mam wrażenie, że dziecko miało się lepiej. Może dlatego, że wyżarło pół karmy przeznaczonej dla kaczek. Trochę było jęków, jak musieliśmy kaczki zbyt szybko opuścić. Kiedy temperatura spada poniżej zera, karmienie kaczek z roweru trzeba sobie odpuścić. Z poziomu wózka albo biegania to co innego, ale rowerowo odpada.

Już na starcie pojawił się problem, bo Kluska znalazła beret z pomponem i nie chciała włożyć na głowę nic innego z kaskiem włącznie. Hrr. No dobra, krótka wycieczka to jej odpuszczam, ale następnym razem nie będzie żadnego beretu. Schowam na dnie szafy.

Poza tym Kluska nie współpracowała podczas focenia, Tomi nie mógł odjechac dalej niż kilkanaście metrów, bo zaczynała wyć, a ja przy jej wyciu nijak nie mogłam się skupić w ustawianiu kadrów, tym bardziej że Tomi cały czas mówił, że powinnam stać na trawie, a to chodziło o rower, jak się okazało, który od dawna na trawie stał. Aaaa! Jak chciałam ustawić kadr, to znowu wg Tomiego źle stałam, a jak stanęłam dobrze, to już byli z Kluską w złym miejscu, a w ogóle jechali po złej stronie asfaltu (za blisko budynku) i nic nie pasowało. Więc strzeliłam tylko kilka zdjęć pro forma na pamiątkę. Następnym razem niech on biega z aparatem, wolniej mu zamarzają ręce, a ja sobie będę jeździć w kółko. Przynajmniej zobaczy, że to nie jest takie łatwe sfocić rower w biegu i dokładnie w takim miejscu kadru, jak się chce mając na ustawienie wszystkiego mniej niż sekundę.