Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 49787.63 kilometrów w tym 8371.86 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Dalsze wycieczki po klopoty

Dystans całkowity:27267.96 km (w terenie 5416.48 km; 19.86%)
Czas w ruchu:1752:09
Średnia prędkość:15.56 km/h
Maksymalna prędkość:41.70 km/h
Suma kalorii:56985 kcal
Liczba aktywności:639
Średnio na aktywność:42.67 km i 2h 44m
Więcej statystyk
  • DST 63.50km
  • Teren 3.00km
  • Czas 03:59
  • VAVG 15.94km/h
  • VMAX 39.00km/h
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Łodziowanie po keszach III

Poniedziałek, 19 października 2009 · dodano: 20.10.2009 | Komentarze 3

III dlatego,że II było piesze(ok.22km), kedy to poczułam,że za chwilę moje stopy się odłączą a ja będę musiała chodzić bez nich. Trochę pomogło zabranie plecaka przez Tomiego pod wieczór(ważył sporo przez ceramiczne podstawki zabrane z Łódź Design).
Niemniej chodzić to ja nie powinnam, tylko pedałować ;)

W poniedziałek mieliśmy jechać na zachód dość długo, ale dotarliśmy na przedpola Brzezin, gdzie okazało się,że Huann musi wracać do domu a my z Tomim pchać się na pociąg przedkoluszkowy(co się udało z półgodzinnym zapasie w Gałkówku, ale poczekalnia czynna od 6 do 14 takoż kasa).
Po drodze było sporo zjazdów i podjazdów co przy źle działających przerzutkach odczułam dotkliwie(ale było fajnie!). W każdym razie podczas tzrech dni łodziowania, odczułam każdą kosteczkę i każdy mięsień :)

Za to znaleźliśmy kilkanaście keszy i wymieniliśmy całą masę kretów i innych fantów. Mrrau :)

  • DST 66.31km
  • Teren 34.00km
  • Czas 04:28
  • VAVG 14.85km/h
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Łodziowanie po keszach I

Sobota, 17 października 2009 · dodano: 20.10.2009 | Komentarze 13

Czyli od Koluszek po Łódź, przez Lasy Wiączyńskie.

Z Tomim i Huanem, który przciągnął nas chyba po wzystkich gruntówkach w okolicy(niemniej warto było) :)
Nawet założyłam jedną skrzynkę pełną skarbów obok bunkra w lesie ów. A ToMi na skraju cmentarza przy wsi Gałków(czy Gałkowo czy coś).
Ledwo dotarłam na łódzką Rudę, bo mi kolana się buntowały pod koniec(trochę wina źle działających przerzutek, musowo rower do serwisu).

  • DST 68.38km
  • Teren 22.00km
  • Czas 04:44
  • VAVG 14.45km/h
  • VMAX 26.00km/h
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Od Brwinowa po Żyrardów

Sobota, 10 października 2009 · dodano: 10.10.2009 | Komentarze 2

A tak naprawdę po lasach Podkowy Leśnej z Milanówka, bo tak sie z Tomim w efekcie spotkaliśmy. Standardowo po drodze był też bunker oraz małe chaszcze by do niego dotrzeć. 7 keszy znalezionych(z podpowiedziami).


p.s. Co prawda z innego keszowania, nierowerowego, ale jak kto chce zobaczyć na własne oczy jak to keszowanie wygląda to proszę,film instruktażowy:



  • DST 25.29km
  • Teren 5.00km
  • Czas 02:08
  • VAVG 11.85km/h
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Brwinów Podkowa Leśna Milanówek

Poniedziałek, 5 października 2009 · dodano: 05.10.2009 | Komentarze 0

Tu i tam kręciłam się po tych trzech miejscowościach. 3kesze znalezione w Milanówku, 1 kesz założony w Brwinowie.

  • DST 31.11km
  • Teren 2.50km
  • Czas 02:23
  • VAVG 13.05km/h
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pojechałam do Włoch

Niedziela, 6 września 2009 · dodano: 06.09.2009 | Komentarze 4

A właściwie do Włochów, obok Ursusa. Też nic nie było. W ogóle ostatnio same nudy na wycieczkach, tylko nie wiem czemu pół karty na aparacie mam zapełnionej(kiedy ja to obrobię?). ;) Kawałek tylko trzeba było przejechać przez Ursus, bo chcieliśmy jednego kesza z Tomim znaleźć, ale pogoda lepsza to i tłum był w parku. Inną razą.
Włochy nie zatrzymały nas dlugo, pognaliśmy na skróty przez tory na Bemowo, do fortu Chrzanów. Po kesza i porobić zdjęcia, bo mam słabość do fortów.

A dalej po Jelonkach szukaliśmy ulicy której nie ma(a poniekąd była, tyle że w szczątkowej formie), potem oglądaliśmy piekarnię która wyglądała jak garaż. Bardzo wykwintny garaż z XIXwieku i przy okazji naprawiliśmy połamanego kesza ;)
Potem była piękna membrana czyli zadaszenie amfiteatru na Jelonkach i zaraz potem popsucie kesza, bo wpadł do dziury i nie chciał wyjść.
Wróciłam Lazurową, Radiową, Powstańców Śląskich i dalej przez Chomiczówkę do domku.

Dziuniek ma na liczniku 3215km.

  • DST 31.41km
  • Teren 2.00km
  • Czas 03:00
  • VAVG 10.47km/h
  • VMAX 22.00km/h
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

W Ursusie nie ma nic ciekawego

Sobota, 5 września 2009 · dodano: 05.09.2009 | Komentarze 0

Skoro tak, to kompletnie niczego dziś nie widziałam. Nie widziałam helikoptera na garazu. Nie widziałam szkunera na rusztowaniu przy fabryce. Nie widziałam też ulicy Plutonu Torpedy ani Garfielda na lecznicy weterynaryjnej. Nie widziałam również mostu na polu cebuli ani wiatraka miedzy domami jednorodzinnymi. Obolałego kolana nie leczyłam w kamiennym kręgu energetycznym i nie zaplątałam się w linach na placu zabaw.

Nie łaziłam też po ogromnej fabryce traktorów, w której nie było ani jednego traktora. W ogóle nic się nie działo ;)

Na liczniku Dziuńka 3183km. Jak on to robi, nie wiem :)

  • DST 30.60km
  • Teren 4.00km
  • Czas 02:33
  • VAVG 12.00km/h
  • VMAX 21.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Prażenie się w upale

Niedziela, 16 sierpnia 2009 · dodano: 16.08.2009 | Komentarze 8

Dziś pamiętam tylko upał. Startowaliśmy z metra Kabaty, dalej przez Las Kabacki do Powsina i na wschód w kierunku Wisły. Wczesniej zahaczyliśmy o Papiernię w Mirkowei (Konstancin). Potem postój w sklepie w Opaczy i chłodzenie sie lodami. Niewiele pomogło. Dopiero dłuższy postój nad Wisłą. Wracaliśmy na skróty,pod wiatr, czasami po żwirówce, czasami po trawiastej ścieżce. I do Kabat.
Wycieczka trzyosobowa, Finio brat mój, Rubeus i ja.
Po drodze do domu wpadliśmy do delikatesów i nabyliśmy z Finiem kolację.

Na liczniku Bauhausa 333km. Staruszek daje radę, niestety w tym upale ja niekoniecznie,zwłaszcza pod górę ;)

  • DST 73.77km
  • Teren 11.50km
  • Czas 05:16
  • VAVG 14.01km/h
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Gorąca wycieczka od Mrozów

Niedziela, 26 lipca 2009 · dodano: 26.07.2009 | Komentarze 10

Ano pojechaliśmy z Tomim i Magdą pociągiem w okolicę Siedlec. Ale wysiedliśmy wcześniej, w Mrozach, gdzie wcale nie było mrozów. Dziwna miejscowość. Niby jest, a nie ma. Potem był Kałuszyn bez kałuż, Wity bez witania, Dalbogi bezbożne. Nie cierpieliśmy w Cierpiętach, nie było metra na Wierzbnie, w Krypach nie było ani jednej łodzi. Co za dzień.

W Liwie nie spotkaliśmy Liv Taylor tylko burza grzmiała na horyzoncie złowrogo.
Na całe szczęście w Grodzisku było Grodzisko. Ale nie było go za bardzo widać. Po drodze spotkaliśmy dym i ogień na polu. ToMi zdzwonił po straż pożarną,ale chyba nie przyjechali. Ale tak naprawdę to nie wiadomo.
Nie oszczegało nas Oszczerze, nie prosili w Proszewie nie skopali w Kopciach ;)
Za to w Suchej był skansen, którego nie było widać. Na początku. Potem już było.
Wracaliśmy pociągiem z Kotunia po uprzednim zjedzeniu tego i owego na ławce. Apdejt: Dla odmiany w Kotuniu Kot był.

Dokładna trasa u wujka Tomiego

Moje zdjęcia się wgrywają do TEGO katalogu.

Na liczniku Dziuńka 2692km.

p.s.Opracowaliśmy metodę spinania 3 rowerów z sakwami małym u-lockiem ;)

  • DST 34.13km
  • Teren 16.00km
  • Czas 02:41
  • VAVG 12.72km/h
  • VMAX 22.00km/h
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Przejażdżka treningowa i nie tylko

Wtorek, 21 lipca 2009 · dodano: 22.07.2009 | Komentarze 4

Kilometr po Warszawie i poszukiwanie wolnego/działającego bankomatu, znaleziony dopiero na dworcu i obrany kierunek zachodni.

Dalej wydmy(ternowanie podjazdów przed górami), dużo piachu i korzeni w Międzyborowie, potem mnóstwo bud. Stare i Nowe Budy.
Tomi się tylko po drodze zaplątał ;)


Pod Lasem Radziejewskim koparka z graffiti. Do Żyrardowa przez Korytów. Z Żyrka dnia następnego 2 km na dworzec i z niecały kilometr z dworca do metra i z metra do domu(Centrum >>> Wawrzyszew).

Wgrałam zdjęcia, lepiej później niż wcale ;) MIĘDZYBORÓW I OKOLICA

2618km na liczniku Dziuńka

  • DST 46.68km
  • Teren 3.00km
  • Czas 03:54
  • VAVG 11.97km/h
  • VMAX 27.50km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Łódź po raz drugi

Sobota, 18 lipca 2009 · dodano: 19.07.2009 | Komentarze 5

Wybierałam się do Łodzi jak ta sójka za morze od 3 lat. Ostatnim razem byłam tam w 2006 roku.
A teraz było inaczej, bo miałam przewodnika, Huannu(kiedyś Neohuannu), wujku Samo Bro czy jak się tam zwie teraz ;)
Zaczęliśmy od Widzewa, by pojechać na osiedle z lat 40tych - Stoki (każda ulica jest tam górska i to nie tylko z nazwy). Stamtąd rzut beretem do zamkniętego w sobotę cmentarza żydowskiego i muzeum utworzonego na miejscu stacji, skąd wywożono Żydów do obozów śmierci. Stacja zwała się Radegast. Zaraz potem jeszcze pomnik pomordowanych dzieci i w ogóle smutno i martyrologicznie.

Potem chłodziliśmy się u Huanna na Balutach, by zostawić rowerki na chwilę i przejśc się po okolicy na piechotę, bez rowerów łatwiej było się poruszać po podwórkach. Klimat bardzo podobny do warzawkiej Pragi, choć kamienice w lepszym stanie.

Dalej z powrotem na rowerki i myk do Parku Ocalałych

A dalej to już tylko Manu i obowiązkowe focenie czerwonych rowerków.

A obok Manufaktury zwiedziliśmy osiedle robotnicze i drewniany kościół(zdjęcia nie ma bo nie wyszło).

Pobyt w Łodzi byłby nieważny, gdybyśmy nie odzwiedzili Pietryny i nowej atrakcji, zdrojów ulicznych.Bardzo pyszna woda. Zdroje są ozdobione rzeźbami dzieci i rybek.

Na Pietrynie fundnęłam sobie mrożoną kawę(koktajl i sernik z Manu nie tarczyły na długo) i pojechaliśmy w stronę Księżego Młyna(spóźniłam się na spacer),ale wcześniej zahaczylimy o Białą Fabrykę, na tyłach której jest skansen drewnianych budynków z Łodzi (niestety był czynny do 16, więc fotki zza ogrodzenia)


Ledwo zdążyliśmy zwiedzić dzikim pędem Księży Młyn

Na sam koniec polecielimy po bilety na Fabryczną. Pociąg o 19tej śmignął sprzed nosa, pozostawał ten o 20:58.Mieliśmy niecałe 2 godziny,więc wpadliśmy jeszcze raz do Huanna, przy okazji odebrałam pocztę. Okazało się,że Stahoo jest w Łodzi od rana ledwo żywy po dlaekiej wyprawie.Pisnęłam mu mejlem(a Hua smsem),że będzie mnie można dorwać na Fabrycznej przed 21 i pognaliśmy z powrotem na dworzec. Stahoo dotarł 2 minuty przed odjazdem, ale zdążył mnie wyściskac i wycałować ;)

Potem w Łodzi była wielka ulewa z gradobiciem, która ścigała mój pociąg, ale koło Żyrardowa straciła zapał i suchą stopą dotarłam do Warszawy :)

Pozdrawiam też Mackozera z blipa, któremu omal nie rozjechałam psów nie zauważając ich ni jego samego na Bałutach ;)

Więcej zdjęć w galerii Łódź.

Na liczniku Bauhausa od czasu jego zakupu przejechane 261km