Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2025, Grudzień5 - 1
- 2025, Listopad4 - 12
- 2025, Październik3 - 7
- 2025, Wrzesień6 - 14
- 2025, Sierpień11 - 39
- 2025, Lipiec7 - 18
- 2025, Czerwiec2 - 8
- 2025, Maj2 - 2
- 2025, Marzec2 - 1
- 2024, Wrzesień2 - 5
- 2024, Sierpień2 - 5
- 2024, Lipiec1 - 0
- 2024, Czerwiec1 - 0
- 2024, Maj3 - 5
- 2024, Marzec3 - 6
- 2024, Luty1 - 0
- 2024, Styczeń1 - 3
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Sierpień3 - 0
- 2023, Lipiec1 - 0
- 2023, Czerwiec1 - 0
- 2023, Maj4 - 0
- 2023, Kwiecień6 - 0
- 2023, Marzec2 - 0
- 2023, Luty2 - 0
- 2023, Styczeń6 - 1
- 2022, Grudzień3 - 2
- 2022, Listopad7 - 10
- 2022, Październik16 - 2
- 2022, Wrzesień7 - 3
- 2022, Sierpień14 - 10
- 2022, Lipiec13 - 17
- 2022, Czerwiec16 - 7
- 2022, Maj14 - 0
- 2022, Kwiecień9 - 5
- 2022, Marzec13 - 11
- 2022, Luty9 - 3
- 2022, Styczeń12 - 4
- 2021, Grudzień7 - 0
- 2021, Listopad16 - 0
- 2021, Październik23 - 21
- 2021, Wrzesień15 - 16
- 2021, Sierpień16 - 13
- 2021, Lipiec20 - 6
- 2021, Czerwiec21 - 14
- 2021, Maj19 - 21
- 2021, Kwiecień19 - 10
- 2021, Marzec16 - 29
- 2021, Luty4 - 1
- 2021, Styczeń1 - 0
- 2020, Grudzień6 - 12
- 2020, Listopad9 - 24
- 2020, Październik14 - 18
- 2020, Wrzesień13 - 26
- 2020, Sierpień15 - 35
- 2020, Lipiec23 - 18
- 2020, Czerwiec18 - 16
- 2020, Maj17 - 28
- 2020, Kwiecień22 - 101
- 2020, Marzec27 - 52
- 2020, Luty20 - 27
- 2020, Styczeń22 - 7
- 2019, Grudzień18 - 23
- 2019, Listopad21 - 33
- 2019, Październik28 - 26
- 2019, Wrzesień20 - 34
- 2019, Sierpień10 - 35
- 2019, Lipiec17 - 32
- 2019, Czerwiec8 - 3
- 2019, Maj10 - 17
- 2019, Kwiecień12 - 27
- 2019, Marzec5 - 29
- 2019, Styczeń1 - 4
- 2018, Grudzień1 - 7
- 2018, Październik14 - 29
- 2018, Wrzesień30 - 52
- 2018, Sierpień12 - 14
- 2018, Lipiec14 - 56
- 2018, Czerwiec24 - 24
- 2018, Maj30 - 66
- 2018, Kwiecień31 - 98
- 2018, Marzec23 - 57
- 2018, Luty27 - 56
- 2018, Styczeń18 - 36
- 2017, Grudzień26 - 62
- 2017, Listopad15 - 30
- 2017, Październik31 - 60
- 2017, Wrzesień30 - 89
- 2017, Sierpień18 - 64
- 2017, Lipiec15 - 36
- 2017, Czerwiec26 - 80
- 2017, Maj29 - 112
- 2017, Kwiecień21 - 47
- 2017, Marzec28 - 98
- 2017, Luty24 - 31
- 2017, Styczeń14 - 40
- 2016, Grudzień22 - 92
- 2016, Listopad19 - 64
- 2016, Październik24 - 55
- 2016, Wrzesień27 - 68
- 2016, Sierpień18 - 63
- 2016, Lipiec17 - 58
- 2016, Czerwiec8 - 22
- 2016, Maj24 - 82
- 2016, Kwiecień18 - 42
- 2016, Marzec20 - 66
- 2016, Luty5 - 3
- 2016, Styczeń8 - 26
- 2015, Grudzień8 - 45
- 2015, Listopad15 - 41
- 2015, Październik15 - 71
- 2015, Wrzesień15 - 67
- 2015, Sierpień11 - 41
- 2015, Lipiec15 - 72
- 2015, Czerwiec12 - 67
- 2015, Maj19 - 154
- 2015, Kwiecień9 - 37
- 2015, Marzec9 - 67
- 2015, Luty5 - 28
- 2015, Styczeń3 - 27
- 2014, Grudzień6 - 80
- 2014, Listopad15 - 50
- 2014, Październik19 - 193
- 2014, Wrzesień23 - 87
- 2014, Sierpień28 - 17
- 2014, Lipiec32 - 81
- 2014, Czerwiec30 - 77
- 2014, Maj32 - 140
- 2014, Kwiecień31 - 123
- 2014, Marzec31 - 214
- 2014, Luty28 - 296
- 2014, Styczeń31 - 234
- 2013, Grudzień8 - 53
- 2013, Listopad8 - 114
- 2013, Październik12 - 81
- 2013, Wrzesień11 - 40
- 2013, Sierpień17 - 53
- 2013, Lipiec5 - 11
- 2013, Czerwiec6 - 19
- 2013, Maj11 - 45
- 2013, Kwiecień2 - 4
- 2013, Marzec3 - 30
- 2013, Luty2 - 24
- 2012, Kwiecień3 - 15
- 2012, Marzec1 - 5
- 2011, Listopad6 - 31
- 2011, Październik11 - 24
- 2011, Wrzesień13 - 43
- 2011, Sierpień7 - 3
- 2011, Lipiec12 - 22
- 2011, Czerwiec10 - 8
- 2011, Maj7 - 23
- 2011, Kwiecień12 - 27
- 2011, Marzec4 - 7
- 2010, Listopad3 - 20
- 2010, Październik11 - 32
- 2010, Wrzesień9 - 10
- 2010, Sierpień15 - 58
- 2010, Lipiec16 - 27
- 2010, Czerwiec10 - 41
- 2010, Maj13 - 56
- 2010, Kwiecień9 - 39
- 2010, Luty1 - 4
- 2009, Grudzień2 - 9
- 2009, Listopad10 - 31
- 2009, Październik13 - 68
- 2009, Wrzesień13 - 50
- 2009, Sierpień14 - 42
- 2009, Lipiec14 - 53
- 2009, Czerwiec5 - 32
- 2009, Maj9 - 49
- 2009, Kwiecień12 - 47
- 2009, Marzec2 - 10
- 2009, Luty1 - 8
- 2008, Grudzień1 - 10
- 2008, Listopad1 - 5
- 2008, Październik5 - 4
- 2008, Wrzesień3 - 4
- 2008, Sierpień11 - 7
- 2008, Lipiec7 - 12
- 2008, Czerwiec10 - 20
- 2008, Maj7 - 2
- 2008, Kwiecień2 - 0
- 2007, Sierpień8 - 4
- 2007, Czerwiec1 - 0
Wpisy archiwalne w kategorii
Dalsze wycieczki po klopoty
| Dystans całkowity: | 27267.96 km (w terenie 5416.48 km; 19.86%) |
| Czas w ruchu: | 1752:09 |
| Średnia prędkość: | 15.56 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 41.70 km/h |
| Suma kalorii: | 56985 kcal |
| Liczba aktywności: | 639 |
| Średnio na aktywność: | 42.67 km i 2h 44m |
| Więcej statystyk | |
- DST 82.76km
- Teren 46.00km
- Czas 05:34
- VAVG 14.87km/h
- VMAX 24.00km/h
- Sprzęt Dziuniek
- Aktywność Jazda na rowerze
Byliśmy w Karpatach
Sobota, 11 lipca 2009 · dodano: 11.07.2009 | Komentarze 4
Karpatach Mazowieckich. A to dlatego,że w 6 osób postanowiliśmy dojechać do Sochaczewa Kampinosem.Umówiliśmy się przy metrze Młociny i stamtąd przez Wólkę Węglową dotarliśmy do lasu, a dalej do Izabelina.Stąd niebiekim szlakiem, który zamienił się w Szeroką Warszawską Drogę. Nią środkiemlasu pokonując piazczystą Lisią Górę dotarliśmy do okolic Małego Truskawia by kręcić w lewo i chwilę zabawić w Mariewie, gdzie niemal zderzyłam się z rowerzystą szosowym. Na szczęście oboje mieliśmy dobre hamulce :)
Z Mariewa przez Wólkę pojechaliśmy do Zaborowa gdzie jest uroczy kościółek (z prywatnym dworem wstęp wzbroniony teren prywatny zamorduję właścicieli kiedyś).
A poza tym jest bardzo dobrze zaopatrzony sklep gdzie nabyliśmy kiełbasę na ognisko(potem okazało się,że niepotzrebnie ale o tym później) oraz bułeczki +ciasto z galaretką(które dozczętnie rozpadło się po drodze). Jedna z koleżanek(byłyo nas 5 + Dawid) miała awarię roweru to jest pękła jej tylna przerzutka. Szczęście w nieszczęściu,że tu jeszcze kursowały siedemsetki. I tak odłączyły się dwie koleżanki i dalej jechaliśmy w czwórkę.
Prowadził nas zielony szlak przez las głónie do Leszna. Do tej pory trasa dość lajtowa. Za Lesznem było już trochę trudniej,ale nadal możliwie. Dopiero od chatki zrobiło się piaszczyście i na dodatek na chwilę zgubiliśmy szlak, by go odnaleźć za pośrednictem fragmentu czarnego szlaku rowerowego(MTB).Masakryczny.
A dalej było.... jezcze gorzej, bo dojechaliśmy do Karpat.
Tylu natłoku podjazdów z korzeniami na zmianę z piachem nie widziałam dotąd. Właściwie dopiero od "Zamczyska"(ponoć jakieś resztki grodziska są,ale nie było widać) zrobiło się bardziej płasko. A potem był rezerwat Nart. I tak jadąc szlakiem zielonym rowerowym dotarliśmy do Leśniczówki, a tuż za nią trafiliśmy na Chatę Kampinoską. Taki mini-skansen gdzie wpisaliśmy się do kięgi odwiedzin i zrobilimy kilka zdjęć.
Za leśniczówką Dawid miał na mapie miejce do palenia ognisk,ale okazało się,że idiota, który dzierżawił ten teren nie chcał nam dać pozwolenia(a raczej chciał za 120zł).Pijechaliśmy trochę dalej na polankę z miejce na ognisko,ale i tak przyleciał nas wygonić a to dopiero gdy udało się nam je rozpalić(zresztą i tak zaraz spadł deszcz by je zgasić).Trocę się z niego śmialiśmy, jak zaczął nas strażą leśną straszyć. 120zł? Powiedziałam mu ze śmiechem,że raczej nie zarobi :)) No i nie zarobił mimo,ze nawet przyleciał z umową jakiejś dzierżawy, której jednak nie dał mi przeczytać więc to mogła być umowa dzierżawy budki z lodami i kurczakiem,którą prowadził. Ech Ci polcy kapytaliści...śmiech pusty bierze. Właśnie przez takich buraków turyści z zagranicy nie chcą do nas przyjeżdżać. Trochę zmarzliśmy przez ten deszcz, choc schowani pod wiatą. Jak tylko przestało padać(pan burak się zmył w międzyczasie) pojechaliśmy dalej na południe i tym razem ja przegapiłam skręt w prawo z szosy(był nieoznakowany).
Szybko nadrobiliśmy i ledwo zipiąc(po drodze wyszło słońce i było strasznie parno) jechaliśmy na zachód do miejscowości Grabnik, a dalej dalej szlakiem by przez pomyłkę z niego zboczyć i zamiast w Żelazowej Woli wylądować w Konarach. I tak szosą, niedaleko od rzeczki zwanej Bzurą pojechaliśmu prosto do Sochaczewa. Gdzieś w Sochaczewie Dawid poślizgnął się i upadł, rozwalając sobie skórę nad łokciem. Na szczęście w pobliskiej kafejce pani miała wodę utlenioną. Ja próćz kawy i cappuchino z expressu zjadłam gofra z malinami, jagodami, kiwi i bitą śmietaną. Warto było dojechać do Sochaczewa :) Z kafejki polecieliśmy na pociąg, na który zdążlylimy w ostatniej chwili i na dodatek okazało się,że jedzie bezpośrednio do centralnej a nie do zachodniej jak w rozkładzie internetowym.
Do Warszawy pociągiem śmignęliśmy w godzinkę. My, dziewczyny byłyśmy ledwie żywe, a Dawid chyba się dopiero rozkręcał ;))) W terenie wyszło z ok. 46km. Masakrycznym terenie :)
Więcej zdjęć w albumie KAMPINOS
Na liczniku Dziuńka(odkąd go mam już minęły 3 lata) jest 2584km.
Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty
- DST 23.02km
- Teren 8.00km
- Czas 01:32
- VAVG 15.01km/h
- VMAX 25.00km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Kampinosu!
Wtorek, 7 lipca 2009 · dodano: 07.07.2009 | Komentarze 2
Musiałam pojechać do lasu, już nie mogłam wytrzymać w betonowej dżungli. Miałam przewietrzyć Dziuńka,ale okazało się że brat zmęczony, nie przepiął mi licznika i tak pojechałam na starym swym rowerze czyli obecnym Rowerze brata. Dziwnie mi się jeździ z rogami a na dodatek w ferworze zapomniałam odziać rękawiczek.Trasa w sumie lajtowa, po najpierw pojechałam Arkuszową do Lasek i dopiero stamtąd wbiłam się w Puszczę

A chwilę później zrobiłam sobie postój na galaretki w czekoladzie zakupione w sklepiku przy Arkuszowej po drodze.

A potem 7km korzeni i piachu,ale bardziej błotnisto-kałużowego, bo ostatnio sporo padało. W sam raz na rytualne ubłocenie w kałużach wszak lavinka nimfą błotną jest to i błotka się nie boi :)
Szlakami sobie jechałam, ale w tym samym momencie zgubiłam czerwony i wjechałam na żółty i jeden wiraż mi przepadł. Nadrobiłam zielonym szlakiem rowerowym, a potem kawałek zwykłym czarnym. Na mapie prosty, w rzeczywistości nieco pokręcony.
Wracając postanowiłam zwiedzić okolicę Cmentarza Północnego i odwiedziłam baraki socjalne dla eksmitowanych przy Palisadowej. Dramat jak to wygląda.
Powrót czekał mnie Arkuszową, ale postanowiłam znaleźć stary skrót przez ogródki działkowe i odbiłam w nie w bok od Wólczyńskiej. I tak leśnym duktem i pokrzywowymi ścieżkami dotarłam do metra Młociny skąd szczęśliwie myknęłam do domku na anonimowym blokowisku :)
Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty
- DST 19.32km
- Teren 3.00km
- Czas 01:23
- VAVG 13.97km/h
- Sprzęt Bauhaus
- Aktywność Jazda na rowerze
Myk po holendersku
Czwartek, 2 lipca 2009 · dodano: 02.07.2009 | Komentarze 5
Z Żyrardowa przez Holendry Baranowskie i Baranów jako że lavinka baranem będąc jechała na holendrze i dalej do Jaktorowa do kolejki i chop siup do centrum, a tam podwójny postój przy windzie i myk metrem do domu. Nawet trochę było jazdy w terenie :) Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty
- DST 10.20km
- Teren 1.00km
- Czas 01:07
- VAVG 9.13km/h
- Sprzęt Bauhaus
- Aktywność Jazda na rowerze
Plątanie się po żyrardowskiej "Pradze"
Środa, 1 lipca 2009 · dodano: 02.07.2009 | Komentarze 0
Kawałek do metra, potem w centrum do dworca Śródmieście i dalej w Żyrardowie tu i ówdzie w tym Trójkąt Bermudzki czyli żyrardowska "Praga".Ostra jazda bez trzymanki. Okazało się,że mój rower potrafi jechać prosto sam :)
Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty
- DST 34.00km
- Teren 1.00km
- Czas 02:20
- VAVG 14.57km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Po starym Ursynowie
Niedziela, 31 maja 2009 · dodano: 01.06.2009 | Komentarze 10
Za pierwszym razem gdy z Rubeusem chcieliśmy się wybrać pojeździć w pozukiwaniu ursynowskich zabytków.. lało od rana jak z cebra. Wycieczka zostałą odłożona na kilka tygodni później, czyli dziś. Z rana piękna pogoda, nic nie zwiastowało Armagedonu. Jadąc wzdłuż łączki przy Płaskowickiej nawet pozwoliłam sobie zrobić sielankowe zdjęcie, bo kolor bluzy pasował do koloru koniczyny.
Tam z tyłu za plecami szykowałą się ciemna chmura. Myśleliśmy, a przelotna ulewa będzie... no... niekoniecznie. Nie dość,że chmura okazała się burzą to jezze z gradobiciem. O ile deszcz dało się wytrzymac pod drzewem...
o tyle gradobicie na pokonało i zakomenderowałam odwrót na z góry upatrzone pozycje, czyli ganek zabytku, który fociliśmy chwilę przedtem
. Sławek niestety przemókł na tyle,że szybko uciekł do domu a my z Rubeuem jeszcze chwilę pokrążyliśmy po okolicy by skapitulować pół godziny później. Rubi pojechał na przystanek busowy do domu, a ja Herbta do metra... ale dojechawszy do metra spojrzałam na licznik a tam 10km... wstyd taką odległoć na bikestaty wrzucać. To zmieniłam plan gry i pojechałam w kroplach deszczu zwiedzać ursynów. Przy Kopie Cwila nawet nie padało.
....ale już chwilę później pod wiaduktem a jakże. Kropiło.
Na szczęcie lavinka z cukru nie jest. Trochę było ciężko, kurtka zamokła w 100% ale sweter i bluza pod spodem ledwo ledwo. Pojechałam Dolinką Służewiecką do Sobieskiego i dalej obiekiego prostooo aż w Aleje Ujazdowkie do pl.Trzech Krzyży i tam odbiłam an dół na Powiśle. A z Powiśla przed Mariensztatem do Wisły. Tam przestało lać. No to piknęłam trasą nadwiślańską do domku.
A przy Lesie Bielańskim potanowiłam sprawdzić tary skrót by objechać stromą górkę. Skrót nadal istnieje. Ciutkę błotnity. A dalej Dewajtis, Lindego i hołm Wawrzyszew.
Na liczniku 2478 - a wszystko po to by dokręcić do 300km w maju ;) Chwilowo wpisuję Dziuńka, ale naprawdę jechałam na woim starym rowerze, który teraz należy do mego brata.Ale na nim nie jeździ bo używa w pracy kolarki. Rower dodam w najbliższym czasie i edytnę co trzeba.
Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty
- DST 33.47km
- Teren 13.00km
- Czas 02:17
- VAVG 14.66km/h
- Sprzęt Dziuniek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wycieczka w poszukiwaniu ławeczki
Czwartek, 14 maja 2009 · dodano: 14.05.2009 | Komentarze 2
Lavinka wymyśliła sobie,że pojedzie do lasu korzystając z okazji zniesienia zakazu tamże. Docelowo był Kampinos(choć do niego wjechac) a po drodze co by było ciekawiej lasy Bemowa w okolicy góry śmieciowej i dalej na wschód. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to że lavinka pojechała na skróty i dotarła do... poligonu wojskowego, a właściwie jego ruin. Świnie, na mapie nie było ni dudu. Trzeba objechać... i co? Mała scieżynka zamieniła się w las pokrzyw, połamanych gałęzi i drzew, rowu z wodą(sforsowanego bez wodowania suchą stopą i mokrym kołem) a na koniec... gęsty iglasty las. Tu się lavinka poddała i znalazłszy dziurę w płocie poligonu grzecznie dojechała do rogu by już przyzwoitą ścieżką waląc twarzą o gałązki dotrzeć do... śceżynki szerokiej na metr. A teraz w lewo czy w prawo? Mapa rzekła,że chyba w prawo, ale jakby co to to ona nie wie. To pojechaliśmy w prawo, co było robić, zresztą słusznie.Z lasu wyjechałam na Lathorzew,dalej Stare Babice i postój przy sklepiku po bułeczki(na postój i ławeczkę),w brzuchu zaczynało burczeć. No dobra to gdzie ta ławeczka? Pojedziemy - znajdziemy.
No... nie bardzo.... Stare Babice zniknęły za plecami, Lipków, brzeg Hornówka(już z powrotem leśny) Izabelin... a tu żadnej ławeczki!
Wreszcie odnalazłam ją, gdzieś na czerwonym szlaku na wysokości Lasek. Ocierałam się o wjazd do Kampinosu, wreszcie porządnie tym czerwony szlakiem nim jechałam.
Zaliczony, takoż bułeczka z ziarenkami i serek w plasterkach, który otworzyć było trzeba kluczem od zapinki-taki mocny był ten plastik :)
Wracałam wokół cmentarza Północnego i dalej przez Młociny do domku na Wawrzyszewie.
Licznik:2349
Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty
- DST 52.98km
- Teren 13.00km
- Czas 03:31
- VAVG 15.07km/h
- VMAX 31.00km/h
- Sprzęt Dziuniek
- Aktywność Jazda na rowerze
Piknik Rowerowy
Sobota, 9 maja 2009 · dodano: 10.05.2009 | Komentarze 8
Na południe od mostu Siekierkowskiego wałem i za wałem, na plaży i z pożyczoną piłeczką a potem do Konstancina z przerwą na lody wylądowaliśmy w Konstancinie. Z Dawidem urwaliśmy się ciut wcześniej przez Powsin do Kabat. Towarzystwo goldenlajnowe.Linka do galerii zdjęciowej
Ilość km terenowych przybliżona, dokładniej policzę rano na mapie.
Na liczniku 2316km
Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty
- DST 75.23km
- Teren 32.00km
- Czas 04:52
- VAVG 15.46km/h
- VMAX 30.00km/h
- Sprzęt Dziuniek
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Zegrza i na fort
Sobota, 2 maja 2009 · dodano: 02.05.2009 | Komentarze 0
W 6 osób lavinka pojechała nach Zegrze wzdłuż kanału Żerańskiego. Startowalimy od Dworca Gdańskiego i bocznicami kolejowymi do kanału, dalej prosto wzdłuż kanału do Zegrza. W Zegrzu Dawid złapał gumę, a myśmy spoczęli na plaży gdzie oprócz łódek prawie zwodowano Mercedesa. Potem pojechaliśmy rowerowym szlakiem do Rynii i tam znów spoczęli na plaży. A potem myk z powrotem do sklepu i w bok do Białobrzegów gdzie nawiedziliśmy Fort Beniaminów. Od Fortu różnymi szlakami i nie szlakami dojechaliśmy do któregoś z mostów na Kanał i dalej wracalimy tą samą rasą do Dworca i metrem do domku.Zegrze
Zegrze bunkry
Licznik 2249km(od 2007 roku)
Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty
- DST 87.13km
- Teren 30.00km
- Czas 06:30
- VAVG 13.40km/h
- VMAX 25.00km/h
- Sprzęt Dziuniek
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Modlina i z powrotem
Niedziela, 19 kwietnia 2009 · dodano: 20.04.2009 | Komentarze 4
Metro Wawrzyszew >>> Metro Dworzec Gdański Dalej do Mostu Gdańskiego z Dawidem spotkanym po drodze. Tamże czekamy na Tomiego chwil parę. Zimno jak diabi i wieje.Już w trójkę "lecim na Szczecin i pędzim na Będzin"jak to wujek Tomi zwykł mawiać czyli Jagielońską do kładki, na którą wujek Tomi wszedł tylko połowicznie. Dalej prosto na północ pod wiatr jakimś diabelnym chodnikiem i kawałek asfaltem do Żerania i od Żerania wygodną ścieżką rowerowa do Bałołęki, gdzie wjechaliśmy na wał i wałem prosto do Modlina. Zrobiliśmy tylko mały postój w rezerwacie na wysokości pola golfowego w Rajszewie(bo zrobiło się cieplej i trzeba było odsapnąć i przegryźć małe co nie co).
Do Modlina(części Nowego Dworu Mazowieckiego)wjechaliśmy mostem nad Narwią. Wysoki poziom rzeki tak jak i Wisły. Potem króki myk na dworzec, któy okazał sie w remoncie i unemożliwił ludzki powró do Warszawy.
Pierwsze kroki a raczej pedałowania skierowaliśmy na Twierdzę. Tam piknik na punkcie widokowym i tu Dawid zrobił papa, bo musiał wracać do domku. My czyli ja i Tomi szlajaliśmy się po Twierdzy do 18 a może i dłużej. Wciąga cholera i uzależnia. Zdjęcia jak się zgrają na dysk z aparatu.
Wracaliśmy kawałek razem przez most na Wiśle i rozdzieliliśmy za Kazuniem. ja pomknęłam przez Czosnów i gminę Łomianki do Warszawy po asfalcie - Tomi przez Kampinos do Żyrardowa.
Na liczniku 2074. No proszę przegapiłam 2000.... zapomniałam spisać dane z licznika wieczorem, 87,13km pamiętam,ale czasu dokładnie już nie... z 6,5 godziny było i tyle wrzucam.
Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty
- DST 37.75km
- Teren 2.00km
- Czas 03:11
- VAVG 11.86km/h
- VMAX 18.00km/h
- Sprzęt Dziuniek
- Aktywność Jazda na rowerze
Podżyrardowski Standarcik
Sobota, 21 marca 2009 · dodano: 23.03.2009 | Komentarze 4
Nieco zmodyfikowany. Najpierw metrem do dworca Śródmieście, tamże w ostatniej chwili nabywszy bilety do Żyrardowa myk-myk, gdzie wujaszek Tomi zza miedzy. Rano jeszcze atrakcyjne zerwanie kabelka od licznika i wymiana na zapasowy. Wysoki pozioom wkurwu zaowocował dodatkową osobą czyli Finiem. Prócz Finia w pociągu Magda, Ania i Mła. Razem z wujkiem pięcioro. Objazd tradycyjny Żyrardowa i myk na Wiskitki. Tu postój z powodu dętki z lewym wentylem a nawet dwóch. Przydała się pompka Finia a rower był Magdy. Wieje. Potężnie i zimno. Mamy dość tej zimy więc jedziem topić Marzannę, w Pisi Gągolinie(taka rzeczka). Grunt,że z mostku nieistniejącej autostrady. A potem trochę naokoło do dworu w Guzowie a po drodze Dom Poprawczy w Oryszewie i brukowy trakt pod wiatr oj bardzo pod wiatr i poszukiwanie krzaczków. W Guzowie pod pałacem tradycyjny piknik z kawą, herbatą i krakersami w porywie do kanapek. W mniędzyczasie cmentarz wojskowy i pomnik. Dalej z wiatrem do Jesionki, gdzie pięć minut wcześniej odjechał pociąg. Coby nie stać jak głupi zwiedzilim samoobsługowy bufet oraz kolejny cmentarz. A do pociągu dalej 30 minut. No to siu do następnej stacji w kierunku Warszawy a tam młodzież. Zignorowalim się nawzajem. Pociąg nadjechał, wsiedlim a wujek pomachał nam z drugiej strony i też pojechał do domu. A w pociągu był skuter. I to cała wycieczka. Metrem do domu nawet nie pamiętam. Kolory z twarzy znikły na następny dzień. O dziwo nie pojawiły się zakwasy.Na liczniku 1850km.
Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty





















