Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 49807.70 kilometrów w tym 8374.46 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 57.80km
  • Teren 3.60km
  • Czas 03:21
  • VAVG 17.25km/h
  • VMAX 29.00km/h
  • Kalorie 1192kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Drożdżówka, ptasie mleczko, kiełbasa i kot

Sobota, 21 lutego 2015 · dodano: 21.02.2015 | Komentarze 8

Wszystko zeżarte prócz kota. Były jeszcze kanapki z dżemem, ale nieistotne kalorycznie.

Najpierw pojechaliśmy do Miedniewic, ale trafiliśmy na zaczątki pogrzebu i kilku księży stojących w miejscu uniemożliwiających odłożenie skrzynki Meteora i żuć kanapki było jakoś głupio. Szybko się zawinęliśmy w kierunku Babskiego Borka, gdzie reaktywowałam Babski Kesz. Po drodze odkryliśmy asfaltowy skrót do Czerwonej Niwy. A tam sklep i oczywiście musiałam nabyć drożdżówkę, tym razem z budyniem. Meteor miał jeszcze z makiem, ale w tym momencie chciałam budyń. Przy okazji kupiłam też ptasie mleczko. Podjechaliśmy do kościoła w Kurdwanowie, gdzie Meteor sprawdził, jak się miewa jego skrzynka (miewa się dobrze, tylko zapadła się w próchnie) i wreszcie wjechaliśmy na właściwy kurs do cmentarza w Borzymówce, gdzie czekał już na nas Łukasz z panią właścicielką. Mały łyk herbaty i do roboty. Szło nam nieźle, na dwa ogniska. Potem przyjechał Przemek z dodatkową piłą, akurat jak kończyliśmy pieczoną kiełbasę (no co, fajrant był). Pod wieczór przyjechał jeszcze Jacek z synem, a pani właścicielka w międzyczasie wróciła do domu. Tylko jej kot się plątał w związku z bogatą w żarcie siatką Meteora. I nawet dorwał się do chleba ;)

Słońce zaczęło sunąc ku zachodowi, więc zwerbowałam Meteora do odwrotu (do nocy by siedział), dzięki czemu większość drogi powrotnej jechaliśmy w szarówce. Po drodze trafiłam przypadkiem na słupek wodny przy rzeczce Sucha. Zupełny przypadek, chciałam zajrzeć pod mostek na rzece i omal się o słupek nie wywróciłam. Ot, ma się ten fart w życiu.

Wszystkie zdjęcia w  albumie zimowym, od mostku w parku.




  • DST 63.07km
  • Teren 2.00km
  • Czas 03:41
  • VAVG 17.12km/h
  • VMAX 33.50km/h
  • Kalorie 1300kcal
  • Sprzęt Pradziadek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Romantyczny wieczór z Meteorem

Sobota, 14 lutego 2015 · dodano: 14.02.2015 | Komentarze 13

Po czym poznać, że Meteor planuje wycieczkę rowerową we dwoje? Po tym, że maca opony w moim rowerze. Jeśli chodzi planowanie romantycznych wieczorów, to wychodzi mu to dużo gorzej, zwłaszcza że nienawidzę aury romantyzmu, czerwonych serduszek, poetyckich wyznań i innego ścierwa. Ja lubię żarcie. 

Na szczęście Meteor nie zapomniał o najważniejszym, czyli o żarciu i późnym porankiem pojechaliśmy w kierunku Miedniewic, najpierw zahaczywszy o skrót w parku. Bielnik niestety ucierpiał po ostatnim zamurowaniu okien i zawaliła się część ściany szczytowej. Za to w stawie przybyło nowych gości, tj. kilka łabędzi. Po drodze do Miedniewic spotkałam też zeszłoroczne jabłuszka. Nadal wiszą na jabłonce, ale chyba już sfermentowały i nadają się tylko na bardzo tanie wino owocowe. ;)

W Miedniewicach szaleją koparki, chyba robią większy plac do parkowania. W samym przedkościelniu - prawie cisza i spokój. Tylko część "kinowych" ławek zamieniono na zwykłe, dużo mniej wygodne. Ale jest ich chyba więcej. Poza tym coraz bardziej sypie się tynk. Figury nie ma, bo oddano do remontu. Za to odkryliśmy kilka cegieł z emblematem H&D (Hielle i Dietrich) oraz C.W (podejrzewamy Cegielnię Wiskitki).

Po dłuższym postoju kanapkowoherbatokawowym pojechaliśmy do cmentarzy przy trasie A2, w rejonie Woli Szydłowieckiej. przy pierwszym cmentarzu spotkaliśmy znajomego (ja widziałam go pierwszy raz, bo kojarzył mnie tylko ze zdjęć). I przy okazji Meteor pokazał w miarę suche dojście do drugiego cmentarza. Prócz tego zwiedziliśmy kępę dębów w oddali, które wyglądały podejrzanie oraz minęliśmy dębową górkę, która najprawdopodobniej jest cmentarzem, ale o tym dowiedzieliśmy się później, od drugiego znajomego, do którego dostaliśmy telefon od pierwszego, przy drugim cmentarzu. Trochę to zagmatwane, ale jak się mocniej wczytać, to wszystko jasne. Drugi znajomy akurat przebywał na czwartym cmentarzu, zupełnie gdzie indziej, ale za to też przy skrzynce Meteora. No to później tam pojechaliśmy ponosić krzaki i prócz drugiego znajomego spotkaliśmy jeszcze trzeciego oraz panią właścicielkę terenu, na którym znajduje się cmentarz czwarty. Wszystko jasne, nie? ;)

Ten czwarty cmentarz był w Borzymówce. Tak, ten sam, co go w grudniu odkrzaczaliśmy. Nadal jest odkrzaczany i końca nie widać, zwłaszcza tarniny, ale patyczek do patyczka i się zrobi porządek. Tym razem trafiliśmy na ognisko, ale nie mieliśmy kiełbasy. Za trzecim razem może się uda ;)

Wszystkie zdjęcia pod tym linkiem, poniżej wybór.



  • DST 5.49km
  • Czas 00:20
  • VAVG 16.47km/h
  • VMAX 17.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Zusu i inne sprawunki

Środa, 11 lutego 2015 · dodano: 11.02.2015 | Komentarze 0

Czas mniej więcej, ciągle nie ustawiłam nowego ślicznika (a raczej starego schowanego na czarną godzinę). 


  • DST 5.90km
  • Czas 00:26
  • VAVG 13.62km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Piątkowe kółko po Żyrardowie

Piątek, 6 lutego 2015 · dodano: 07.02.2015 | Komentarze 3

Po odprowadzeniu Kluski na dworzec i znalezieniu kilku mikrusów miejskich w drodze powrotnej do domu, wybralismy się z Meteorem na małą wycieczkę serwisową. To znaczy przy okazji machnęliśmy quiz, który w międzyczasie rozwiązał, ale głównie sprawdzaliśmy, jak się miewają moje skrzynki. Jedna zginęła, w drugiej wymieniałam pojemnik. Niestety zrobiło się wilgotno i zimno, kciuki zaczęły zamarzać, wybraliśmy powrót krótszym wariantem za kościołem. Trochę się wlokłam za Meteorem, bo musiałam jechać na dynamie, przednie światełko jakby umarło, a zapomniałam przeczepić działające z innego roweru. Zadnie jako tako mrugało, ale żyło (dla odmiany dynamowe zadnie nie działa). Na dodatek na starcie upadł mi licznik i umarł zaraz potem. Na szczęście mam zapasowy.


  • DST 3.27km
  • Czas 00:18
  • VAVG 10.90km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Karmienie wciąga

Środa, 4 lutego 2015 · dodano: 04.02.2015 | Komentarze 4

Jakoś tak dawno nie byliśmy na rowerze. To znaczy ja z Kluską, bo Tomi się częściej wyrywał. Mnie rwał ząb tylko i byłam w związku z tym w kiepskim nastroju. Jednakowoż ząb odpuścił (ale ja z nim jeszcze nie skończyłam!), to i ochoty nabrałam na jazdę. Choć poranek miałam słaby, pogoda średnia. Na szczęście jednak się zebrałam, a zanim wyszliśmy, zrobiło się całkiem ładnie. Najfajniej było w parku, świeciło słońce i jednocześnie prószył drobny śnieg.

No i ciepło było raczej. Dobrze, bo pogubiłam moje ciepłe jednopalczaste rękawiczki i miałam tylko lidlowe x5. A w nich mi jednak łapy szybko zamarzają, zwłaszcza gdy często wyjmuję z nich ręce do robienia zdjęć. Dziś się tym nie musiałam martwić. Zresztą zaraz będzie wiosna!








  • DST 4.95km
  • Czas 00:20
  • VAVG 14.85km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Kalorie 102kcal
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do zusu jak co miesiąc

Środa, 14 stycznia 2015 · dodano: 14.01.2015 | Komentarze 3

Tomi wózkowo z Klusencją rundę po sklepach, ja dokumenta odwozić. Ciepło! Gdzie jest śnieg! To ja po to zakurzony holender noszę po schodach, żeby jeździć jak w październiku? Tyle dobrego, że kolejki nie było.

  • DST 3.23km
  • Teren 0.30km
  • Czas 00:17
  • VAVG 11.40km/h
  • VMAX 13.70km/h
  • Temperatura -5.0°C
  • Kalorie 68kcal
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Na Bielnik z Kluską i Meteorem

Wtorek, 6 stycznia 2015 · dodano: 06.01.2015 | Komentarze 19

Niby temperatura podobna do tej z 31 grudnia, ale odczuwalna była niższa. Głównie przez wiatr zawiewający tu i ówdzie. Zwłaszcza przy dojeździe na Bielnik i w drodze powrotnej. Zamarzł mi kciuk, nos i 3/4 twarzy. Mam wrażenie, że dziecko miało się lepiej. Może dlatego, że wyżarło pół karmy przeznaczonej dla kaczek. Trochę było jęków, jak musieliśmy kaczki zbyt szybko opuścić. Kiedy temperatura spada poniżej zera, karmienie kaczek z roweru trzeba sobie odpuścić. Z poziomu wózka albo biegania to co innego, ale rowerowo odpada.

Już na starcie pojawił się problem, bo Kluska znalazła beret z pomponem i nie chciała włożyć na głowę nic innego z kaskiem włącznie. Hrr. No dobra, krótka wycieczka to jej odpuszczam, ale następnym razem nie będzie żadnego beretu. Schowam na dnie szafy.

Poza tym Kluska nie współpracowała podczas focenia, Tomi nie mógł odjechac dalej niż kilkanaście metrów, bo zaczynała wyć, a ja przy jej wyciu nijak nie mogłam się skupić w ustawianiu kadrów, tym bardziej że Tomi cały czas mówił, że powinnam stać na trawie, a to chodziło o rower, jak się okazało, który od dawna na trawie stał. Aaaa! Jak chciałam ustawić kadr, to znowu wg Tomiego źle stałam, a jak stanęłam dobrze, to już byli z Kluską w złym miejscu, a w ogóle jechali po złej stronie asfaltu (za blisko budynku) i nic nie pasowało. Więc strzeliłam tylko kilka zdjęć pro forma na pamiątkę. Następnym razem niech on biega z aparatem, wolniej mu zamarzają ręce, a ja sobie będę jeździć w kółko. Przynajmniej zobaczy, że to nie jest takie łatwe sfocić rower w biegu i dokładnie w takim miejscu kadru, jak się chce mając na ustawienie wszystkiego mniej niż sekundę.










  • DST 7.49km
  • Teren 0.30km
  • Czas 00:33
  • VAVG 13.62km/h
  • VMAX 19.60km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Kalorie 158kcal
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Trochę za długa wycieczka w mokrej aurze

Czwartek, 1 stycznia 2015 · dodano: 01.01.2015 | Komentarze 5

Skoro wczoraj nam tak wesoło było, to dziś wycieczka wydłużyła się o wizytę na Bielniku, karmienie kaczek i kółko po mieście. O kółko za dużo. Po drodze Klusię zaczęło przysypiać i marudzić. Bo wiatr i mokro. Trza było jechać przez rynek, no ale trudno. Znowu w oczach sąsiadów wyszliśmy na wyrodnych, bo wróciliśmy na syrence okrętowej. No ale tak to jest, jak się nie chce wkładać rękawiczek ;)
Na Bielnik pojechaliśmy z powodu skrzynki gc. Wisi nam od jakiegoś czasu na mapie, ale jakoś nie było kiedy podjechać, bo albo noc ciemna i kordy +-200m, albo nie po drodze. Za dnia to byłą formalność, zwłaszcza że po drugiej korekcie kordy były już dobre. Meteor z Kluską pojeździli po okolicy w celu pstryknięcia im paru zdjęć (ciemno i trochę był problem z ostrością), a potem podjechaliśmy DDrką na skraj parku do kaczek. Tym razem dostały dużo żarcia. Po jakimś czasie Klusku spsuł się humor, ale polepszył się zaraz po tym, gdy znów ruszyliśmy. I to nas zmyliło. Trzeba było jechać od razu do domu, to by wszyscy byli w wyśmienitych humorach. No trudno, to już nie pierwszy raz, kiedy sama mam czasem ochotę płakać na trasie wymyślonej przez niego ;) 

Szkoda tylko, że śnieg stopniał i z powrotem pogoda zrobiła się żadna. Co prawda ziąb ma wrócić, ale czy dopada śniegu? Marnie to widzę.














  • DST 3.18km
  • Czas 00:17
  • VAVG 11.22km/h
  • Temperatura -5.0°C
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

297/365 Na pohybel bałwankom

Środa, 31 grudnia 2014 · dodano: 31.12.2014 | Komentarze 6

Zrobiło się ciepło. Tak bardzo, że myślałam, że nie ma więcej niż -4, ale potem Meteor mnie poprawił, że -5, dopiero później się ociepliło, jak po wycieczce rowerowej poszli jeszcze z Kluską w wózku na rundę po sklepach.

Dziś -5°C, miałam założone jesienne i zimowe rękawiczki naraz, Meteor tylko zimowe, a Kluska wcale... trzymała ręce w kieszeniach (a właściwie pod kocykiem). Tylko kaczki były niezadowolone, bo nie wzięliśmy chleba i co wyrywniejsze wracały z obraźliwym kwakaniem z powrotem do przerębla. Jako że drogi były średnioczarne od śniegu, to wróciliśmy tą samą drogą do domu, żeby omijać co ruchliwsze ulice. Wystarczył nam jeden gówniarz szpanujący przed dziewczyną pod parkiem. Nie będzie mieć z niego pociechy, ewindentny syndrom przykrótkiego ;)








  • DST 5.27km
  • Czas 00:27
  • VAVG 11.71km/h
  • Temperatura -7.0°C
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

296/365 Modny czerwony kinolek

Sobota, 27 grudnia 2014 · dodano: 27.12.2014 | Komentarze 4

Krótki wypad na dworzec i za Polmos po giece skrzynkę. Orygonalnie w planach miała być z nami Kluska, ale brak słońca i jej poranne pokasływanie zniechęciło mnie do pakowania jej w fotelik. Pewnie byśmy poprzestali na wycieczce na dworzec, ale bez słońca odczuwalna była dużo niższa niż wczoraj. I to nawet pomimo tego, że wiał mniejszy wiatr. Moje paluchy zamarzły w drodze powrotnej (pomogłam im zdejmując rękawiczki do robienia zdjęć). W każdym razie oficjalnie zaczynam sezon zimowy, Pradziadek wywędrował do sypialni odpoczywać i grzać się przy wyłączonym kaloryferze (ale są jeszcze rurki), a do gry na stałe wszedł Bauhausik z osłoną na łańcuch i tradycyjnych hamowaniem pedałami. Odporny na sól, odporny na mróz, nawet po lodzie jechał jak złoto i nie wpadał w poślizg.

Kiedy wracałam, jeden debil śpieszący się po wódkę z supermarketu wyprzedził mnie na gazetę. A nawet chciałam być miła i mu zrobiłam ciut więcej miejsca. Trzeba było jechać środkiem. Za dużo cebulaków mieszka w tym mieście. 5cm i bym nie pisała tego wpisu, jechałam po krawędzi lodu. Wcześniej za to udało się pierwszy raz przejechać pod peronami nowym tunelem. Zjazd jest niezadaszony, ale nie było na nim lodu. W środku mnóstwo szkła, wiadomo, to jest Polska.