Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Sierpień2 - 9
- 2026, Czerwiec1 - 0
- 2026, Kwiecień2 - 4
- 2025, Grudzień5 - 1
- 2025, Listopad4 - 12
- 2025, Październik3 - 7
- 2025, Wrzesień6 - 14
- 2025, Sierpień11 - 39
- 2025, Lipiec7 - 18
- 2025, Czerwiec2 - 8
- 2025, Maj2 - 2
- 2025, Marzec2 - 1
- 2024, Wrzesień2 - 5
- 2024, Sierpień2 - 5
- 2024, Lipiec1 - 0
- 2024, Czerwiec1 - 0
- 2024, Maj3 - 5
- 2024, Marzec3 - 6
- 2024, Luty1 - 0
- 2024, Styczeń1 - 3
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Sierpień3 - 0
- 2023, Lipiec1 - 0
- 2023, Czerwiec1 - 0
- 2023, Maj4 - 0
- 2023, Kwiecień6 - 0
- 2023, Marzec2 - 0
- 2023, Luty2 - 0
- 2023, Styczeń6 - 1
- 2022, Grudzień3 - 2
- 2022, Listopad7 - 10
- 2022, Październik16 - 2
- 2022, Wrzesień7 - 3
- 2022, Sierpień14 - 10
- 2022, Lipiec13 - 17
- 2022, Czerwiec16 - 7
- 2022, Maj14 - 0
- 2022, Kwiecień9 - 5
- 2022, Marzec13 - 11
- 2022, Luty9 - 3
- 2022, Styczeń12 - 4
- 2021, Grudzień7 - 0
- 2021, Listopad16 - 0
- 2021, Październik23 - 21
- 2021, Wrzesień15 - 16
- 2021, Sierpień16 - 13
- 2021, Lipiec20 - 6
- 2021, Czerwiec21 - 14
- 2021, Maj19 - 21
- 2021, Kwiecień19 - 10
- 2021, Marzec16 - 29
- 2021, Luty4 - 1
- 2021, Styczeń1 - 0
- 2020, Grudzień6 - 12
- 2020, Listopad9 - 24
- 2020, Październik14 - 18
- 2020, Wrzesień13 - 26
- 2020, Sierpień15 - 35
- 2020, Lipiec23 - 18
- 2020, Czerwiec18 - 16
- 2020, Maj17 - 28
- 2020, Kwiecień22 - 101
- 2020, Marzec27 - 52
- 2020, Luty20 - 27
- 2020, Styczeń22 - 7
- 2019, Grudzień18 - 23
- 2019, Listopad21 - 33
- 2019, Październik28 - 26
- 2019, Wrzesień20 - 34
- 2019, Sierpień10 - 35
- 2019, Lipiec17 - 32
- 2019, Czerwiec8 - 3
- 2019, Maj10 - 17
- 2019, Kwiecień12 - 27
- 2019, Marzec5 - 29
- 2019, Styczeń1 - 4
- 2018, Grudzień1 - 7
- 2018, Październik14 - 29
- 2018, Wrzesień30 - 52
- 2018, Sierpień12 - 14
- 2018, Lipiec14 - 56
- 2018, Czerwiec24 - 24
- 2018, Maj30 - 66
- 2018, Kwiecień31 - 98
- 2018, Marzec23 - 57
- 2018, Luty27 - 56
- 2018, Styczeń18 - 36
- 2017, Grudzień26 - 62
- 2017, Listopad15 - 30
- 2017, Październik31 - 60
- 2017, Wrzesień30 - 89
- 2017, Sierpień18 - 64
- 2017, Lipiec15 - 36
- 2017, Czerwiec26 - 80
- 2017, Maj29 - 112
- 2017, Kwiecień21 - 47
- 2017, Marzec28 - 98
- 2017, Luty24 - 31
- 2017, Styczeń14 - 40
- 2016, Grudzień22 - 92
- 2016, Listopad19 - 64
- 2016, Październik24 - 55
- 2016, Wrzesień27 - 68
- 2016, Sierpień18 - 63
- 2016, Lipiec17 - 58
- 2016, Czerwiec8 - 22
- 2016, Maj24 - 82
- 2016, Kwiecień18 - 42
- 2016, Marzec20 - 66
- 2016, Luty5 - 3
- 2016, Styczeń8 - 26
- 2015, Grudzień8 - 45
- 2015, Listopad15 - 41
- 2015, Październik15 - 71
- 2015, Wrzesień15 - 67
- 2015, Sierpień11 - 41
- 2015, Lipiec15 - 72
- 2015, Czerwiec12 - 67
- 2015, Maj19 - 154
- 2015, Kwiecień9 - 37
- 2015, Marzec9 - 67
- 2015, Luty5 - 28
- 2015, Styczeń3 - 27
- 2014, Grudzień6 - 80
- 2014, Listopad15 - 50
- 2014, Październik19 - 193
- 2014, Wrzesień23 - 87
- 2014, Sierpień28 - 17
- 2014, Lipiec32 - 81
- 2014, Czerwiec30 - 77
- 2014, Maj32 - 140
- 2014, Kwiecień31 - 123
- 2014, Marzec31 - 214
- 2014, Luty28 - 296
- 2014, Styczeń31 - 234
- 2013, Grudzień8 - 53
- 2013, Listopad8 - 114
- 2013, Październik12 - 81
- 2013, Wrzesień11 - 40
- 2013, Sierpień17 - 53
- 2013, Lipiec5 - 11
- 2013, Czerwiec6 - 19
- 2013, Maj11 - 45
- 2013, Kwiecień2 - 4
- 2013, Marzec3 - 30
- 2013, Luty2 - 24
- 2012, Kwiecień3 - 15
- 2012, Marzec1 - 5
- 2011, Listopad6 - 31
- 2011, Październik11 - 24
- 2011, Wrzesień13 - 43
- 2011, Sierpień7 - 3
- 2011, Lipiec12 - 22
- 2011, Czerwiec10 - 8
- 2011, Maj7 - 23
- 2011, Kwiecień12 - 27
- 2011, Marzec4 - 7
- 2010, Listopad3 - 20
- 2010, Październik11 - 32
- 2010, Wrzesień9 - 10
- 2010, Sierpień15 - 58
- 2010, Lipiec16 - 27
- 2010, Czerwiec10 - 41
- 2010, Maj13 - 56
- 2010, Kwiecień9 - 39
- 2010, Luty1 - 4
- 2009, Grudzień2 - 9
- 2009, Listopad10 - 31
- 2009, Październik13 - 68
- 2009, Wrzesień13 - 50
- 2009, Sierpień14 - 42
- 2009, Lipiec14 - 53
- 2009, Czerwiec5 - 32
- 2009, Maj9 - 49
- 2009, Kwiecień12 - 47
- 2009, Marzec2 - 10
- 2009, Luty1 - 8
- 2008, Grudzień1 - 10
- 2008, Listopad1 - 5
- 2008, Październik5 - 4
- 2008, Wrzesień3 - 4
- 2008, Sierpień11 - 7
- 2008, Lipiec7 - 12
- 2008, Czerwiec10 - 20
- 2008, Maj7 - 2
- 2008, Kwiecień2 - 0
- 2007, Sierpień8 - 4
- 2007, Czerwiec1 - 0
- DST 68.35km
- Teren 13.00km
- Czas 03:47
- VAVG 18.07km/h
- VMAX 33.00km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Keszowanie z mrówkami
Niedziela, 9 czerwca 2013 · dodano: 09.06.2013 | Komentarze 1
Dziś obudzono mnie o nieludzkiej porze, bo popołudniem zapowiadali w ICM burze i zlewy. O 8:15 udało się wystartować spod domu. Dziecko, babcia i wujek jeszcze spali. Po 9 dotarlam do pierwszej skrzynki związanej z pszczołami. Pszczół nie było, mrówki tak. Wszędzie! Nie można było chwili stanąć gdziekolwiek w lesie, już człowieka obłaziły. Okolica skrzynki Formica geocache, jasna sprawa. Byłąm tu kilka razy, ale takiego nagromadzenia mrów w życiu nie widziałam. Co tam las, nawet na zwykłej drodze było zatrzęsienie. W końcu Tomi serwisował skrzynkę sam a ja uciekłam do altanki pół kilometra dalej. Siedzę sobie i patrzę, a tam pod dachem ślimaczej. Ale wlazł. No i sobie żuję żelki. Podjeżdża Meteor, patrzy na ślimaczka i mi tłumaczy, że to jest małe gniazdo os. Wychylam się, patrzę od spodu... Jeny one tam są! Zbite jak sardynki, ale się ruszają! Szybko wyleciałam z altanki i dalej w drogę.Żeby nie było, zawsze muszą być jakieś trupy, więc jechaliśmy do mogiły. Ale najpierw zahaczyliśmy o grodzisko, które po ostatnich deszczach nawet miało znów fosę wypełnioną wodą. Malizna, pewnie strażnica jakaś tu była, albo niewielka osada. Ale mało kto o niej wie. No i potem mogiła i szukanie skrzynki z giepsem. A gieps pływał. Trza było się rozglądać po okolicy (zresztą przy grodzisku też zmarnowałam przez niego trochę czasu).
Pogoda wyglądała milusio, nic nie zapowiadało zlewy, więc na pierwszym biegu, wycieczkowo, zaczęliśmy pomalutku wracać, bez pośpiechu.
W okolicach Puszczy Mariańskiej spotkaliśmy przejazd rowerowy z okazji Święta Cyklicznego. Jechali od strony Mszczonowa, ale może byli z innej miejscowości, ciężko orzec. A trzeba było spytać. Ale jechaliśmy w przeciwnym kierunku. Mam nadzieję, że zlewa ich nie dorwała. Wyskoczyła nagle od południa, jak już byliśmy w domu :)
Po drodze do Żyrka spotkaliśmy nowy krzyż, ale taki, że nie idzie opisać. Jak wrzucę fotki, sami zobaczycie. Tak zwana wizja artystyczna. Wiem tyle, że artysta nazywa się Stanisław Głowacki. Chyba będziemy do niego pielgrzymować od czasu do czasu, zwłaszcza ze znajomymi (na przykład tymi z Łodzi) ;)
Było za ciepło, aże mi się dłonie odparzyły i mimo komarów i much musiałam sobie je schłodzić w rzeczce. Pomogło.
Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty
- DST 85.34km
- Teren 8.50km
- Czas 04:33
- VAVG 18.76km/h
- VMAX 34.00km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Mazowiecki standardzik, który zakończył się rowerowaniem podwodnym
Sobota, 8 czerwca 2013 · dodano: 08.06.2013 | Komentarze 7
Wyruszyliśmy późnawo, ale tuż po śniadaniu. W ferworze przedpokojowym nie zabrałam picia, ale na szczęście Tomi zabrał wody na zapas. I kanapki. I czekoladki. Ale i tak po drodze kupiłam sobie loda, w Izdebnie Kościelnym, w sklepie z kapliczką. Trochę mi przygrzało. Potem się przyzwyczaiłam, zresztą było coraz więcej chmur, a więc i cienia. Co nie przeszkodziło mi się spalić, tak to jest jak się człowiek nie nasmaruje kremem z filtrem.Dzień okazał się być okołourbeksowy. Najpierw cegielnia (skrzynka) i łażenie po krzakach, potem małe odstępswto, bo skrzynka wiaduktowa z okazji drewnianego kościółka w Żókowie, wreszcie jakiś opuszczony zakład produkcyjny, potem Brwinów, park i znów jakieś opuszczone domostwa. Kręciliśmy się w okolicy Wukadki, Podkowa Leśna, Milanówek i te de. Bardzo przyjemnie. Wracaliśmy omijając Grodzisk i krążąc między chmurami.
Trochę zaczęło padać przy mojej skrzynce cmentarnej, ale potem przestała. Prawdziwa zlewa dotknęła nas na finiszu, kilka ładnych kilometrów przed Międzyborowem. Ale jaka! Normalnie sikawka strażacka, bałam się że za chwilę zarobię wiadrem w głowę. Na szczęście zabrałam ze sobą nowy nabytek - pelerynę rowerową. Zdążyłam założyć w odpowiednim momencie i po zlewie miałam tylko mokre nogi od kolan w dół i trochę twarz. A poza tym suchuteńko. Sprzedawca nie kłamał z odpornością na wodę. A zarazem wcale mi nie było gorąco, nadmiar ciepła ulatywał spodem. Po raz pierwszy od dawna zamarzył mi się błotnik na przednie koło i ochrona na zębatkę :)http://www.endomondo.com/workouts/200658006
Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty
- DST 57.67km
- Teren 0.40km
- Czas 02:58
- VAVG 19.44km/h
- VMAX 38.00km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Z krowami
Niedziela, 2 czerwca 2013 · dodano: 02.06.2013 | Komentarze 0
Raz że tym razem widzieliśmy dużo prawdziwych krów, dwa że wieźliśmy krowią skrzynkę na nową miejscówkę. Trasa na Skotniki i dalej pętelka w okolicy cmentarza i Pisi, która wylała. Most za Skotnikami uszkodzony przez motor (wypadek i dziura w moście) i za ciężki wóz(prawdopodobnie to on odpowiada za pękniętą belkę), ale rowerem da się przejechać. Dużo krów, jakaś nowa mazowiecka kałówka z asfaltu i przegryzki kanapkowo termosowo. Bardzi malowniczo, dopóki nie wgram zdjęć, nie będzie widać :)/1308122
Wszystkie fotki w albumie na picasie
Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty
- DST 21.37km
- Teren 2.00km
- Czas 01:05
- VAVG 19.73km/h
- VMAX 27.00km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wycieczka po mobilniaka
Czwartek, 30 maja 2013 · dodano: 30.05.2013 | Komentarze 3
Werrona założyła skrzynkę mobilna, Meteor zauważył na głównej stronie OC zanim przyszło powiadomienie i namówił mnie na szybki myk po skrzynkę. Trochę się wahałam, bo dziecię wczoraj miało temperaturę, a kiedy wychodziłam, znów zaczęła rosnąć, ale dałam standardową dawkę panadolu i pojechałam. W godzinę nic się jej nie stanie. No i faktycznie, po powrocie grzecznie się bawiła. Nawet lekarz nie wie co jej jest, obstawiam zakłady: zęby, infekcja górnych dróg oddechowych, infekcja uszu, infekcja dróg moczowych. Tak to jest z tymi dzieciorami. Jak nie urok to sraczka.Po drodze minęliśmy w Międzyborowie ruszającą procesję, na szczęście nie na naszej trasie. Kiedy wracaliśmy obok kościoła, właśnie skończyli. Więc jakoś udało się ominąć. W Żyrku procesja rusza nieco później, więc w ogóle jej nie widzieliśmy.
Mobilniak pierwsza klasa, teraz trzeba wymyślić, gdzie pojedziemy na inną wycieczkę, by go w terenie zainstalować ponownie :)
Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty
- DST 56.28km
- Teren 2.50km
- Czas 02:51
- VAVG 19.75km/h
- VMAX 33.00km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wycieczka imienionowa oraz świetowanie Dnia Matki Wyrodnej
Niedziela, 26 maja 2013 · dodano: 26.05.2013 | Komentarze 5
Do tej pory 26 maja "świętowałam" tylko imieniny, od tego roku doszedł mi Dzień Matki Wyrodnej, czyli takiej co zamiast celebrować i upajać się macierzyństwem - przed południem wymknęła się na rower, a wróciła wtedy gdy dziecko jest na spacerze, więc znów daleko. Przy okazji złupiłam kilka skrzynek. Tomi pojechał dalej, ja wróciłam, bo mnie jeszcze czeka pracu pracu i nie mogę być wykończona. Choć pogoda tak cudna, że az się prosi o siekniecie setki. Następną razą ;)
Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty
- DST 81.77km
- Teren 1.50km
- Czas 04:43
- VAVG 17.34km/h
- VMAX 34.00km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Cyklokeszing i cyklogrobbing pod wiatr
Sobota, 25 maja 2013 · dodano: 25.05.2013 | Komentarze 2
Miałam kryzys pierwszych dziesięciu kilometrów. Na zmianę byłam straszliwie zmęczona, zła, zziębnięta i na dodatek wiało w pyszczek. W okolicy Kurdwanowa, gdzie zmarzłam pod kościołem czekając na Meteora (nie wlazłam do środka, bo z głośników dobiegały odgłosy sprzątania, a ja nie miałam ochoty na dyskusje z panią gospodynią), nawet postanowiłam wrócić do domu. Ale podjechaliśmy jeszcze pod cmentarz w Kurdwanowie i tam jakby nieco się ociepliło. No i w końcu pojechałam dalej. Ratowały mnie specjały nabyte w sklepie w Czerwonej Niwie oraz kanapki zrobione przez Meteora i tym razem zabrane ciepłe picie z termosu.No i jechaliśmy i jechaliśmy, a mi pedałowało się coraz lepiej. Dojechaliśmy do Złotej i cmentarza z pierwszej wojny, a potem na odwyrtkę, powrót przez inny cmentarz i sanktuarium w Miedniewicach. Bardzo tam fajnie. No i myk do Wiskitek, gdzie doszłam do wniosku że warto by dokręcić do 80tki, ale kurczę, zabraknie paru kilometrów. To pojechaliśmy naokoło, przez dom Werrony, gdzie wbiliśmy się na herbatę z własnego termosu i kanapki zrobione przez Werronę dla jej gości. Na szczęście goście nie mieli nic przeciwko ;)
/1308122
Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty
- DST 27.47km
- Teren 0.50km
- Czas 02:05
- VAVG 13.19km/h
- VMAX 28.00km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Półsucho do pracy i półmokro z powrotem
Środa, 22 maja 2013 · dodano: 22.05.2013 | Komentarze 2
Taka sobie półwycieczka. Pierwsza połowa w pięknym słoneczku, najpierw na dworzec, potem pociągiem do Warszawy Zachodniej, tuk tuk, tuk tuk, pociąg się telepał i przystawał po drodze (remonty i inne przeszkody). W przedziale tłum rowerzystów, większość chyba studenci i my, dwójka ludu pracujący stolycy.Przez Pole Mokotowskie (i parę krzynek po drodze) dopedałowaliśmy do Polskiego Radia i tam mierzyliśmy to i owo oraz schodziliśmy z trzeciego na czwarte albo z czwartego wchodziliśmy na trzecie. Cztery klatki schodowe i mnóstwo kombinacji, bo na niektórych piętrach były wylewki i nie można było przejść. Do tego plątały się jeszcze dwie szkolne wycieczki. Ale praca przyjemna.
Gdy wyszliśmy, już niebo było zachmurzone i grzmiało w oddali, ale myknęliśmy do paru keszy, a to mojego przeserwisować, a to co złupić, niestety w międzyczasie się rozplumkało. Na początku mało, potem więcej i więcej. Tu przeczekaliśmy, tak przeczekaliśmy (focąc innych podwodnych rowerzystów), wreszcie zlewa zrobiła się konkretna. Nici z keszowania, wracamy z Puławskiej do Zachodniej. Po 5 minutach mokra byłam wszędzie, wiec mi już było wszystko jedno i dojechaliśmy bez postojów. A potem dopiero zmarzłam w pociągu. Do Guodziska, bo żyrardowski przyjechał sardynkowy (guodziskie opóźnione) i małe myk po skrzynkę zmarzło mnie jeszcze bardziej. W pociągu z Guodziska do Żyrka ciepło nie było, szczękając zębami dojechałam do domu i odkryłam, jak cudownie jest siedzieć w suchych ciuchach popijając herbatę i zajadając obiadek (wszystko robota Tomiego)
Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty
- DST 53.49km
- Teren 11.00km
- Czas 02:59
- VAVG 17.93km/h
- VMAX 28.00km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Z burzami w ciuciubabkę
Wtorek, 21 maja 2013 · dodano: 21.05.2013 | Komentarze 7
Keszowanie krzakowe, raz do rzeczki Benenard, raz do okopów (wcześniej zwiedzanie zapadłej chałupki), potem kolejne opuszczone gospodarstwa, a wszystko zawinęło się w ładną ósemkę. I tylko raz zgubiłam Meteora (zaczęło się od zgubienia okularów) :)/1308122
Tym razem bezkluskowo, bo pogoda burzowa, graliśmy w ciuciubabkę z burzami. Tu się schowaliśmy, tam zniknęliśmy w krzaku bzu, tam w stodole i burze nas zgubiły. :)
Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty
- DST 31.05km
- Teren 2.00km
- Czas 01:54
- VAVG 16.34km/h
- VMAX 29.80km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Kółko graniaste we troje
Piątek, 17 maja 2013 · dodano: 17.05.2013 | Komentarze 0
Miało być tak samo lajtowo jak wczoraj, ale było cieplej i Klusię źle znosiło jazdę w przegrzanym wnętrzu. Tankowała picie z niekapka jak głupia, ale niewiele to pomagało. A to jej kapelutek spadł na oczy, a to zabawka uciekła, wszytsko źle normalnie. Dojechaliśmy do pierwszej skrzynki i tam mieliśmy zostać tylko chwilkę. Tomi jednak popełnił błąd, dał Klusce mlecza. No to oczywiście zabrałam Klusce mlecza, co mi tu dziecko będzie truć (łodyżka), a dziecko w ryk. No to trzeba było wyjąć z przyczepki i przebłagać jedzeniem i krótkim popasem na kocyku. Spłakane dziecko zwane na okoliczność "syrenką" ryczeć przestało, ale humor miało nienajlepszy. Pojechaliśmy dalej, a tu kolejne marudzenie. Pieluszka. Mokro. No dobra. Kolejny postój, ale już widzę że dobrze nie będzie i raczej trzeba wracać. Miałam wizję ryku przez całą drogę powrotną, ale po paru kolejnych postojach Kluska skapitulowała i zasnęła. I przespała niemal całą drogę powrotną do domu. Obudziła się na "skrócie Stepy" radosna jak skowronek i właściwie mogliśmy jechać na drugą wycieczkę, ale odpuściliśmy. W domu jeszcze podjadła pobawiła się, znów podjadła i dała się namówić na kolejne spanie. Uff. Jednak w tak ciepłe dni nie powinniśmy jej zabierać na rower. Za duszno i za ciepło. Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty
- DST 45.43km
- Teren 2.50km
- Czas 02:30
- VAVG 18.17km/h
- VMAX 33.00km/h
- Sprzęt Pradziadek
- Aktywność Jazda na rowerze
Pierwsza wycieczka we trójkę
Czwartek, 16 maja 2013 · dodano: 16.05.2013 | Komentarze 2
Na ten dzień długo czekaliśmy, najpierw Kluska była nieco za mała, potem ja miałam dużo roboty a Tomi jechał w góry i się nieco zeszło. Ponieważ mój brat stwierdził, że łożyskom w kołach od przyczepki nic nie jest, tylko przydałoby się je dokręcić - postanowiliśmy pójść na żywioł i pojeździć parę kilometrów po okolicy. Z paru zrobiły się trzy dychy ;) W moim przypadku wycieczka była kombinowana, pojechaliśmy ledwo skończyłam pracować a i tak miałam wrażenie, że zapomniałam czegoś zabrać. Po przejechaniu 6km dorwał mnie pracowy telefon, akurat jak mi Tomi z Kluską znikali na horyzoncie, akurat pooooszliii po nowym asfalcie. Może bym ich dogoniła, gdyby nie ten telefon. Dobrze, że na mnie zaczekali. Podjechałam tylko po to, by im życzyć udanej wyprawy i wróciłam do domu zrobić pracowe poprawki. Potem zadzwoniłam do nich, gdzie są i umówiliśmy się złapać w terenie. Tą samą trasą przejechałam przez Międzyborów i jakieś Budy, obok charakterystycznej kapliczki i dalej.... jakoś ciągle było pod wiatr, ale tym razem wzięłam już chustkę na głowę (to była ta rzecz, której zapomniałam za pierwszym razem) i mozolnie dokręciłam kolejne kilometry.Złapałam ich pod lasem, pod krzyżem. Takie miejsca idealnie nadają się na pikniki. Szkoda że pojawiły się komary, bo byśmy zostali dłużej.
Myk do domu, "na skróty" czyli 10km dłużej. Tym razem dłużej się z nimi ścigałam, dzięki czemu prędkość max mam 33km/h. Tomi z Kluską wyciągnęli 36 ponoć. :)
Kategoria Dalsze wycieczki po klopoty





















