Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi lavinka z miasteczka Żyrardów. Mam przejechane 49807.70 kilometrów w tym 8374.46 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 15.04 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Inne linki

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy lavinka.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Bliskie wycieczki 3 stopnia

Dystans całkowity:11588.80 km (w terenie 1337.90 km; 11.54%)
Czas w ruchu:831:32
Średnia prędkość:13.94 km/h
Maksymalna prędkość:33.30 km/h
Suma kalorii:26331 kcal
Liczba aktywności:1415
Średnio na aktywność:8.19 km i 0h 35m
Więcej statystyk
  • DST 30.25km
  • Teren 6.00km
  • Czas 01:58
  • VAVG 15.38km/h
  • VMAX 24.00km/h
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wycieczka geokeszowa

Wtorek, 1 września 2009 · dodano: 01.09.2009 | Komentarze 5

Tym razem zamiast turystycznie jeździliśmy z Tomim keszowo, czyli szukaliśmy skarbów. Co ciekawe w jednej ze skrzynek, w środku lasu, trafiła się nam darmowa butelka z alko. Wymieniliśmy na inne fanty i buteleczka powędruje w inne miejsce(o ile wujcio Tomi jej nie wypije) ;)))

Trafiłam certyfikat. Co prawda ktoś już te krzynkę znalazł, ale certyfikat zostawił, to wzięłam na pamiątkę(i wzór w razie potrzeby utworzenia własnej skrzynki)


Jeździliśmy kawałek po północnych Bielanach czyli Młocinach. Kilku skrzynek nie znaleźliśmy ale i tak 6 czy 7 udało się odwiedzić.

Grunt,że pierwsze kilometry zaliczone. Forma wróciła, wszystko gra.

Na liczniku Dziuńka 3152km.

  • DST 16.43km
  • Czas 00:54
  • VAVG 18.26km/h
  • VMAX 29.00km/h
  • Sprzęt Dziuniek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bo czasem trzeba sprawdzić czy hamulce działają

Poniedziałek, 31 sierpnia 2009 · dodano: 31.08.2009 | Komentarze 2

I w tym celu wybraliśmy się z Dziuńkiem nad Wisłę. Jechałąm od siebie Lindego, Dewajtis, potem trasą wzdłuż Wisły bez oglądania jej(wzdłuż Wisłostrady po Wisły stronie) aż dojechałam do Mostu Gdańskiego i kawałek dalej. Wracałam kawałek tak samo aż do wysokości Krasińskiego, gdzie odbiłam na Żoliborz i ulicą Promyk dobiłam do Mickiewicza. Pojechałam dalej do pl.Lelewela, dalej do Gdańskiej i do Parku Kaskada. Tamże minęłam kładką nad trasą(już bez korka) i dalej do Marymonckiej. Wygodną ścieżką dopiłam do okolic Podleśnej, ale skręciłam w pzreciwnym kierunku i dojechałam do Schroegera, którą to uliczką dojechałam do Wawrzyszewa. Do domku mknęłam ulicą Wolumen, dalej koło bazarku i trochę dokręciłam przez blokiem(jechałam jezdnią a nie na skróty chodnikiem).

Miałam pofocić rowerki,ale było już trochę za ciemno i niewiele z tych zdjęć wyszło. Za to spędziłam miły spokojny wieczór nad wodą, aż mi się nie chciało wracać. Zmusił mnie pusty żołądek :)
Po ciągłej jeździ na jednym przełożeniu miejskiego roweru na góralu śmigało mi się niemal bez wysiłku. Dłonie nie drętwiały mimo rękawiczek. Kręgosłup ani kolana się nie męczyły. Chyba kryzys minął. Czas się szykować do dalszej wyprawy w nieznane.

Na liczniku Dziuńka 3122km

  • DST 31.08km
  • Teren 0.10km
  • Czas 03:08
  • VAVG 9.92km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Warszawska Masa Krytyczna sierpień 2009

Piątek, 28 sierpnia 2009 · dodano: 29.08.2009 | Komentarze 5

Mieliśmy jechać na Pragę,ale zmieniono trasę i Masa przyjechała tylko do mnie na Bielany(Wawrzyszew).Ale najpierw ja podjechałam do metra Stare Bielany i dojechałam do Ratusza(jak zwykle wyruszyłam w ostatniej chwili bo nie wiedziałam w co się ubrać). Wzięłam Bauhausa, bo mu obiecałam. Do tej pory w Masach brał udział tylko Dziuniek. Dziuniek natomiast wyrywa się do Podkowy Leśnej,ale ma pecha do pogody.

Masa pzrejechała przez centrum, koło Arkadii na Bielany, objechała satelickie osiedla Chomiczówkę, Wawrzyszew a potem Rudę by przez Plac Wilsona wrócić trasą koło Arkadii. Nie wiem dlaczego zmieniono trasę,ale przynajmniej riksza jechała przez cały czas to i muzyczka była. Po drodze dobił mój brat robiąc lans na ostrym kole. Wróciliśmy od metra Gdańskiego do Słodowca, gdzie podjechaliśmy do sklepu po colę, batoniki i parówki a dalej znów metrem do domu. Głodniśmy byli i dlatego ;)

To była najwolniejsza Masa Krytyczna na świecie, przez pierwsze kilkaset metrów prowadziłam rower, bo nie dałam rady pedałować z prędkością 3km/h ;)

Relacja zdjęciowa na Warszavce

Na liczniku Bauhausa 394km od maja. Jak na złom całkiem nieźle sobie radzi ;)

  • DST 12.43km
  • Teren 0.60km
  • Czas 00:54
  • VAVG 13.81km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Niespodziewana wycieczka do Wilanowa

Wtorek, 25 sierpnia 2009 · dodano: 25.08.2009 | Komentarze 0

Rodzinę tam mam, to jeżdżę. Metrem do Wilanowkiej,a potem przedzieranie się remontowaną trasą( i kawałek piachu, bo pojechałam na skróty). Powrót podobny,ale wysiadłam na Słodowcu i alej w nocnym chłodzie podjechałam do domu. W metrze było potwornie gorąco. Klima im wysiadła, czy co?

Na liczniku Bauhausa 363km. Się ze mną kaszlak najeździ(Dziuniek zakurzony czeka na kurację)

  • DST 2.89km
  • Czas 00:13
  • VAVG 13.34km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dziś tylko do sklepu po bułki i takie tam

Piątek, 21 sierpnia 2009 · dodano: 21.08.2009 | Komentarze 5

Skończył mi się bilet, więc bez rękawiczek pojechałam do sklepu. Dłonie nie drętwiały. Nabyłam to co trzeba i pognałam do domu. O ile przyjemniej niż na piechotę i metrem. Dlaczego ja codziennie tak nie jeżdżę?

  • DST 14.39km
  • Czas 00:53
  • VAVG 16.29km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Myk do osiedla Wilanów

Środa, 19 sierpnia 2009 · dodano: 19.08.2009 | Komentarze 6

Z metra Wilanowska przedarłam się do miasteczka Wilanów w celu odświeżenia kontaktów rodzinnych. Z powrotem dobiłam do Polibudy. Po drodze mijałam tabuny rowerzystów, bo to godziny szczytu były. Idzie nowe, rower górą! ;)

Licznik Bauhausa 347km

  • DST 13.46km
  • Teren 5.00km
  • Czas 00:55
  • VAVG 14.68km/h
  • VMAX 19.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na działkę i z powrotem

Sobota, 15 sierpnia 2009 · dodano: 15.08.2009 | Komentarze 0

Na działce trawa i chwasty aż strach. Mało tam bywamy w tym roku, trzeba będzie to nadrobić. Szkoda,że nie mam bezprzewodowego internetu, rozbiłabym sobie maniot i siedziała na miejscu. W drodze powrotnej zrobiliśmy sobie przerwę kulinarną w makdonaldsie, który niezmiennie kojarzy mi się z Kaczorem ;)


p.s.Na liczniku Bauhausa stuknęło 302km od czasu zakupu. Dzielne zwierzę ;)

p.s.2. Na zdjęciu obok Bauhausa nowy rower brata (ostre koło).

  • DST 7.86km
  • Czas 00:38
  • VAVG 12.41km/h
  • VMAX 22.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wstyd wrzucić na bajktatsy

Wtorek, 28 lipca 2009 · dodano: 28.07.2009 | Komentarze 4

Ale nie moja wina,że się najpierw śpieszyłam i podjechałam do pl.Wilsona metrem, a potem była burza (bo jak lavinka idzie na rower to musi być burza) i musiałam zwiewać do domu. Nawet nie miałam niczego z kapturem, przez co woda wlewała mi się do oczu i musiałam największą zlewę przeczekać pod wiatą przystankową. 15 minut. Potem już tylko kropiło a dalej tylko z drzew. Praktycznie sucha, ale niestety z koszmarną fryzurą( od wilgoci prostują mi się włosy) dotarłam do domku i zaczytałam się w książce podróżniczej. Ciśnienie padło na pysk a ja wraz z nim. Więcej roweru dziś nie będzie... ale przynajmniej bilety kupione :)

Na liczniku Bauhausa 389km i więcej chwilowo nie będzie bo z Dziuńkiem wyjeżdżamy w góry. Trza przewietrzyć góralka :)

  • DST 20.33km
  • Teren 0.50km
  • Czas 01:40
  • VAVG 12.20km/h
  • VMAX 21.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wyprawa po obiad i co z tego wynikło.

Piątek, 24 lipca 2009 · dodano: 24.07.2009 | Komentarze 11

Ano przyjechałam za późno i zamiast obiadu były frytki i sprajt z lodem, cytrynkę i jakimś zielskiem (a potem w domu pizza hawajska) ;)
Metrem do Polibudy, potem Polną do pl.Politechniki, Noakowskiego, Koszykowa, Pl. Konstytucji, Pl.Zbawiciela. ToMi z rowerem z serwisu. Pole Mokotowskie pół i drugie pół. Oglądanie map i takie tam. Dalej w kierunku dworca Zachodniego po bilety na jutrzejszą wycieczkę i tu w jednej kasie kolejka a w drugiej nie sprzedająna osobowe. Grejt. Dobrze,że choć pogoda dopisuje i można jechać ścieżką rowerową wzdłuż Prymasa Tysiąclecia i objazdem przy rozbudowie trasy. Dało radę. Zapomniałam aparatu więc jest tylko zdjęcie koparki z terenowej części objazdu budowy, bo ścieżki rowerowej chwilowo nie ma ;) Tomi od Zachodniego podążył w stronę Żyrardowa.


Na liczniku Bauhaua od zakupu - 281km. Ale jeździ mi ta Holenderka, ale się ludzie gapią jak pruję 21km/h tym kaszlakiem ;)))

  • DST 18.83km
  • Czas 01:20
  • VAVG 14.12km/h
  • VMAX 18.00km/h
  • Sprzęt Bauhaus
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Kina na czeski film nr 2

Środa, 15 lipca 2009 · dodano: 15.07.2009 | Komentarze 0

Akumulator 1. Tytuł filmu znaczy się. Że niby telewizory wysysają z ludzi energię, ale tylko z tych którzy zostali w telewizji pokazani. A ja raz byłam pokazana w telewizji, w zeszłym roku.Na szczęście nie mam telewizora ;)))

Wyszłam trochę za późno z domu, przez co postanowiłam kawałek podjechać metrem i dojechałam nim aż do Świętokrzyskiej. Tą że ulicą a dalej Tamką i mostem Śwętokrzyskim przebiłam się na Pragęby tuż obok budującego się nowego stadionu na euro 2012 w moment znaleźć się w Parku Skaryszewskim.Dotarłam przed czasem jeszcze jakiś inny film puszczali, na dodatek po hiszpańsku chyba.... taki telenowelowaty,ale niezły ;)

Film docelowy był świetny. Kino czeskie jest świetne. Nie to co nasze, silące się na sztukę... błe.

Po Filmie postanowiłam wrócić do domu rowerem(nie metrem),ale przejechałam sobie przez most Poniatowski by polansować się wieczorem na Trakcie Królewskim. I tak myknęłam do Starówki i dalej Miodową i Bonifraterską by dobić wreszcie do Słonimskiego i minąć Arkadię. Stamtąd już chwila na Żoliborz i Bielany wzdłuż Broniewskiego i Wolumenem do domku. Nieco dłuższa chwila bo nóżki trochę zmęczone a ja nie zabrałam nic do picia.A gorąco i parno było że strach.

Na dodatek raz mi się wypiął licznik i straciłam ok kilometra.

Przez to na liczniku Bauhausa 214km